Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10724 miejsce

Szczęście nie jest permanentnym stanem - rozmowa z Kasią Kowalską

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2007-02-17 20:15

Na miłość nigdy nie jest za późno. Można się zakochać w każdym wieku i zupełnie oszaleć na punkcie tej drugiej osoby

Fot. Dziennik Zachodni– Czym dla pani jest miłość?
– Zdecydowanie największym i najpiękniejszym uniesieniem. Momentem oszołomienia, które potrafi dodać skrzydeł.

– Tak jest w pani przypadku?
– Podobno kiedy kobieta jest zakochana, to wygląda inaczej niż zwykle. Świeci pięknym blaskiem. I tak jest w rzeczywistości. Kiedy kocham, to wydobywa się ze mnie wszystko, co najpiękniejsze.

– Czy kiedyś miłość na tyle panią rozczarowała, że straciła pani wiarę w nią?
– Nie patrzę na to w ten sposób. Miłość to wzloty i upadki. Uważam, że mając 50 lat też można się zakochać i zwariować na punkcie tej drugiej osoby. To samo jest z pytaniem o największą miłość życia. Czy taką przeżyłam, będę mogła sobie odpowiedzieć dopiero gdy się zestarzeję.

Jaki powinien być ten idealny mężczyzna według Kasi Kowalskiej?
– (śmiech) Baaardzo wyrozumiały i z dużym poczuciem humoru.

– Bywa pani samotna?
– Cały czas czuję się samotna, choć niewiele osób to rozumie. Taka już jestem. Mam swoje wydeptane dróżki, niewielu przyjaciół. Ja to zaakceptowałam, ale jest wiele osób, które nie do końca potrafią sobie z tym poradzić. Z czasem gdy człowiekowi przybywa lat, zaczyna się godzić z pewnymi rzeczami, zmieniają się priorytety.

– Chodzi pani własnymi dróżkami jak koty, które zresztą zajmują specjalne miejsce w pani sercu?
– Tak kocham je bardzo i cierpię, kiedy dzieje im się krzywda. Mam teraz dwa koty przygarnięte z pustostanu. Nie mogłam patrzeć, jak marzną każdej zimy. W końcu je zabrałam do siebie, co nie było łatwe, bo to były dzikie egzemplarze. Relaksują mnie, miauczą, jak są głodne. Śpią ze mną, bo wiem, że kot bardzo dobrze oddziałuje na człowieka.

– Od lat pomaga pani czworonogom ze schroniska, ale nigdy nie mówi o tym głośno. Dlaczego?
– Bardzo często ludzie starali się deprecjonować to, co robię. Moim obowiązkiem jest pomagać, a nie opowiadać o tym. Natomiast lubię rozmawiać ze zwierzętami. Wierzę, że stajemy się lepszymi ludźmi, kiedy otaczamy się zwierzętami. Poza tym taki zwierzak ze schroniska jak żaden inny potrafi okazać swą wdzięczność.

– Mówi się, że życie w show-biznesie nie pomaga w stworzeniu prawdziwej rodziny.
– Wiele zależy od podejścia i wzajemnych oczekiwań. Znam pary, które jakoś potrafią pogodzić obie dziedziny i normalnie funkcjonować. To kwestia charakterów, potrzeb...

– Rewolucja następuje, kiedy na świat przychodzi dziecko. Wówczas życie kobiety odmienia się i ulega przewartościowaniu. Odczuła to pani, gdy pojawiła się Ola?
– To oczywista sprawa. Ola jest dla mnie najważniejsza. Dla niej żyję i pracuję. Bez niej nie odnalazłabym sensu w szarej rzeczywistości. Im więcej mam lat i im moja córka jest starsza, tym bardziej cieszę się z życia. Doceniam to, że mogę się wyspać, posiedzieć z córką... Już wiem, że szczęście nie jest permanentnym stanem. Szczęście to chwile.

– Jaką córką jest Ola?
– Jest bardzo żywa. To typ wodzireja, który znakomicie odnajduje się w każdym towarzystwie. Jest radosna, chociaż miewa momenty lekkiego załamania, ale to chyba po mamie (śmiech). Mamy bardzo bliską relację, ponieważ wychowuję ją sama.

– Czy był taki moment, gdy poczuła pani, że córka przeszkadza w karierze?
– Pojawił się taki kryzys, ale udało się go przezwyciężyć. Kariera nigdy nie była i nie jest dla mnie najważniejsza. Zdarzało się, że musiałam z czegoś zrezygnować. Nie podejmuję się żadnych zadań na pół gwizdka. Za to bardzo cenię sobie ciszę i spokój. Kiedy mogę po prostu posiedzieć w domu z Olką.

– Jakie zasady wpaja pani swojej córce?
– Przede wszystkim staram się ją uczulić na to, by była osobą pokorną. Ale również, by kochała samą siebie. Bez tego nie potrafimy kochać innych. Ja tego nie zostałam nauczona i czasem żałuję. W życiu wiele można zdziałać, ale bez wiary w siebie nie zrobisz nic.

Brakuje tego jedynego

Kasia Kowalska zanim zaczęła śpiewać była kelnerką w restauracji, sprzedawała papier ścierny, pracowała w sklepie mięsnym. Dzięki swojemu uporowi, talentowi, przyjaznym ludziom z branży muzycznej udało jej się zaistnieć na polskim rynku. Inna sprawa, że wystartowała w wymarzonym momencie, gdy było ogromne zapotrzebowanie na kobiecy rock. Do dziś jest jedną z najpopularniejszych polskich wokalistek. Niestety w parze z zawodowymi sukcesami nie idzie szczęście w życiu prywatnym Kasi Kowalskiej.

Wokalistka, której nazwisko łączono kiedyś z Andrzejem „Piaskiem” Piasecznym, a niedawno z Adamem Abramkiem (jej producentem), nie może znaleźć szczęścia u boku tego jedynego mężczyzny. Wydawało się, że będzie nim Kostek Yoriadis (znany z zespołu Human). Grek stał się partnerem życiowym Kasi, będąc jednocześnie producentem jej trzeciej płyty – „Czekając na...” (1996). Kilka miesięcy po premierze krążka urodziła się ich córeczka Ola. Jednak niedługo po tym szczęśliwym wydarzeniu drogi Kasi i Kostka rozeszły się.

Kasia na ścieżce

Piosenka Kasi Kowalskiej „Dlaczego nie!” promuje film o tym samym tytule, który właśnie można oglądać na ekranach naszych kin. Na ścieżce dźwiękowej są inne piosenki Kasi, m.in. „Pieprz i sól” i „Nobody”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Miki
  • Miki
  • 29.07.2011 13:29

Kasia jest naprawde ciepłą i wrażliwą osobą, utalentowaną i zdolną a w życiu różnie bywa , na pewno z czasem odnajdzie szczęście z tym jedynym ....:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.