Jazda pociągiem może być czystą przyjemnością lub ogromną męczarnią - wszystko zależy od szczęścia…
Na owo szczęście składa się wiele czynników, a tym najważniejszym są towarzysze podróży. I nie chodzi o znajomych, z którymi jedziemy, bo ich raczej dobieramy do swoich upodobań. Mam na myśli przypadkowych ludzi, którzy jadą z nami w jednym przedziale czy wagonie. Najgorzej, jeśli trafią się nam osoby nieprzystosowane do życia w społeczeństwie - wtedy zapowiada się długa podróż. Podam kilka przykładów z moich kolejowych doświadczeń, które zapamiętałam najbardziej. Zobacz także:
Artykuły
(152)
Galerie
(120)
Średnia ocen
(4.63)
Wiek: 27 | Miejscowość: Warszawa, Kraków | Kraj: Polska
O mnie: Miłośniczka książek, dobrego kina i tańca latino. Na co dzień piszę teksty reklamowe.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
mmm 20.08.2011 16:21
a co zrobic z gosciem co nawalony wsiada do pociagu codziennie i wysiada z kluczykami od auta i odpala go
Piotr Wierzbicki 12.03.2010 13:21
No i tak trzymać. W każdym calu zachowuje Pani umiar. Życie jednak zawsze od czasu do czasu sprawia niespodzianki. Ja pamiętam jak w pociągu na trasie Koszalin-Kołobrzeg jechałem z weteranem I Armii T.Kościuszki i nie zapomnę do końca życia. Był tak nasączony nienawiścią że nie miałem zamiaru prostować go. Po 20-tu latach od zakończenia II WojnyŚwiatowej i nie mógł sobie darować że nie zabił przeciwnika. On w okopie. Z nacierającej tyraliery, Niemiec idzie prosto na niego. Obaj mają wycelowaną do przeciwnika broń. Polak nacisnął spust, pepeszka zacięła się. Jednak Niemiec nie wytrzymał napięcia i zaczął uciekać a miał sprawną broń. Nawet nie potrafi po tylu latach podziękować Opatrzności Bożej za darowanie życia, smutne.
Weronika Trzeciak 09.03.2010 11:57
Miłych spotkań było mniej. ;) Ja niestety z PKP muszę korzystać, PKS-em do Krakowa trochę by zeszło. :)) A o kłopotach z pociągami pisałam we wcześniejszym artykule - link
Beata Szczurzewska 09.03.2010 09:49
Masz rację Weroniczko, szczęście w takiej podróży bardzo się przydaje. Czytając artykuł miałam jednak nadzieję, że napiszesz też o tych przyjemnych spotkaniach z podróżującymi, a wiem, że takie były :)) Ja niestety PKP znieść nie mogę, bardziej mi przeszkadzają, tak jak napisał pan Wojciech - kłopoty z rozkładami jazdy, nieprzyjemny zapach na dworcach i czasami w przedziałach, a także głośny stukot wagonów. Z ludźmi sobie akurat radzę :)
Małgorzata Dzitko 08.03.2010 19:04
Jeżdżę koleją na niedługie dystanse, ale za to regularnie raz w tygodniu. Staram się ten czas wykorzystać na naukę angielskiego, lecz nie zawsze jest mi to dane. Zadziwiająco często w podróż wybierają się damy hołdujące zasadzie: "Co w sercu, to na języku."
Kilka razy musiałam wysłuchać różnych życiowych opowieści. Posiadłam nawet (niepożądaną oczywiście przeze mnie) wiedzę o niechcianej i trzymanej w tajemnicy ciąży!
Gaduły nie znają granic. Zauważyłam, że właściwie nie zależy im na posiadaniu wdzięcznego interlokutora. Swoje opowieści traktują raczej jak swoiste katharsis. Nie liczą się z innymi, a mi niestety brak na tyle asertywności, żeby powiedzieć: "Nie interesuje mnie to, nie mam ochoty tego słuchać."
Na szczęście moje podróże trwają tylko kilkadziesiąt minut. Nie wiem, jak byłoby na dłuższych dystansach.
Wojciech Arciszewski 07.03.2010 08:52
Jazda polskimi kolejami jest fascynująca sama w sobie.To permanentny survival.Niespodzianka goni niespodziankę i z reguły nie jest ona przyjemna. Adrenalinka buzuje co chwilę.
-Przesiadka na kolejny pociąg - czy zdążę się przesiąść, bo jak się spóźni to klapa, czy tamten będzie ogrzewany, czy będą miejsca?
-Jazda pociągiem - podstawowe pytanie: ile będzie miał opóźnienia, dlaczego jest za zimno lub dlaczego jest taki ukrop, dlaczego taki tłok?
-Dworce PKP- poezja menelstwa, brudu i smrodu.
-Rozkład jazdy- na ile odpowiada prawdzie?
Autor usunął profil 07.03.2010 08:36
Weroniko, 5* za temat . Przedział kolejowy jest także bezcennym źródłem informacji :) Moja ostatnia podróż na trasie Szczecin- Giżycko przyniosła wiele wiadomości z tym ,że niekoniecznie chciałam je poznać .Na trasie Słupsk -Gdynia byłam świadkiem rozmowy dwóch panów .Jeden był fanem PO drugi PiS .Dyskusja przerodziła się w zażartą kłótnię. Na szczęście panowie wysiedli , jeden w Gdyni drugi w Gdańsku. Cisza panowała aż do Olsztyna , tu wsiadła pani z uśmiechem na twarzy i sercem na dłoni , spytała "czy pani też do Giżycka? Potwierdziłam i nieopatrznie zapytałam o której będziemy w Gizycku. I tu się zaczęło.... Na trasie 100 km zdążyłam poznać jej najbliższą i dalszą rodzinę , przebieg jej kariery zawodowej , wszystkie choroby jej i jej mamy, wiek i wykształcenie jej dzieci, opinię na temat administratora domu i zaopatrzenie sklepu w pobliżu jej domu . Te 100 km to była najdłuższa podróż mego życia . http://www.youtube.com/watch?v=-FQIqIiABoU
Andrzej Tonderski 06.03.2010 23:39
Ja mam same wspaniałe przygody jazdy kolejami polskimi. Wiem, że to brzmi prawie jak herezja. O niektórych przygodach, to się nawet nie da pisać na tak publicznym portalu.... Szczerze mówiąc, rozmawianie przez telefon przy tylu nieznajomych świadkach wokół jest dla mnie tak krępujące, że gdybym nawet chciał, to nie mógłbym tego robić bez skrępowania. Ale na trasie Gdańsk-Warszawa, większość moich towarzyszy podróży właśnie tak jak trzeba - wychodzi na korytarz i tam rozmawia. Nie powiem, że to załatwia sprawę, bo czasem taki delikwent/ka może przeszkadzać ludziom nie tylko w jednym, ale w kilku przedziałach, ale jest to przyjęta norma i ja też ją popieram. Czasem jednak, polska kolej żelazna jest tak hałaśliwa, że prawie nie można rozmawiać. Ale poza komórkami i innymi przykrymi dolegliwościami, to fajne kontakty można zawiązać w pociągu, prawda ? Gdyby jeszcze jeździły trochę szybciej i bardziej punktualnie...
Adam Podgórski 06.03.2010 23:00
Komórkowcy - jaskiniowcy!Nie wszyscy, rzecz jasna, ale niestety wielu! Albo wręcz większośc!
Ewa Łazowska 06.03.2010 19:33
Nie cierpię podróży koleją, między innymi, właśnie z powodu opisanych przez Ciebie względów. Podróże tym środkiem lokomocji omijam wielkim łukiem, bo nigdy nie wiadomo - z czym, lub z kim człowiek będzie musiał się zmierzyć. Współczuję osobom, które muszą z usług PKP korzystać i w związku z tym muszą znosić opisane zachowania. Pozdrawiam!