Facebook Google+ Twitter

Szczęście piechotą nie chodzi... tylko jeździ koleją

Jazda pociągiem może być czystą przyjemnością lub ogromną męczarnią - wszystko zależy od szczęścia…

pociąg/GNU/http://commons.wikimedia.org/wiki/File:SA134-011-Opole.JPG / Fot. MaciejnetNa owo szczęście składa się wiele czynników, a tym najważniejszym są towarzysze podróży. I nie chodzi o znajomych, z którymi jedziemy, bo ich raczej dobieramy do swoich upodobań. Mam na myśli przypadkowych ludzi, którzy jadą z nami w jednym przedziale czy wagonie. Najgorzej, jeśli trafią się nam osoby nieprzystosowane do życia w społeczeństwie - wtedy zapowiada się długa podróż. Podam kilka przykładów z moich kolejowych doświadczeń, które zapamiętałam najbardziej.

Jedną z takich osób była dziewczyna po 20, która zajrzała do mojego przedziału i zapytała, czy jest wolne miejsce. Akurat były. Jak się później okazało, nie miała biletu, dopiero kupowała u konduktora. Przez całą drogę żałowałam, że nie powiedziałam, niestety zajęte. Zanim pociąg zdążył ruszyć, ona zaczęła rozmawiać przez komórkę. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdybym nie fakt, że miałam na uszach słuchawki, a słyszałam każde jej słowo. Mówiła dość głośno i to przez jakieś pół godziny. W tym czasie dowiedziałam się m.in. co robiła tego dnia i co myśli na dany temat. Wraz z pozostałymi osobami w przedziale. Nie muszę chyba dodawać, że mało nas to interesowało. Po skończonej rozmowie odetchnęłam z ulgą i pomyślałam: wreszcie będzie spokój. Jednak się przeliczyłam. Okazało się, że ma drugi telefon, który niedługo potem zaczął dzwonić. Oczywiście odebrała w przedziale i znów wszystko zaczęło się od nowa. Jak nie dzwonienie, to wysyłanie wiadomości. I tak w kółko, przez prawie 3 godziny (z krótkimi przerwami).

Pamiętam też grupkę 4 kobiet około 40, które jechały na jakąś konferencję. Niestety nie miały miejsc w jednym przedziale. Pech chciał, że bardzo chciały jechać razem, czego nie ukrywały. Wprost przeciwnie. Zaczęły prosić pasażerów, by się z nimi zamienili. Jedną osobę udało im się przekonać. I zaczęły następnych - w tym mnie. Oczywiście wykazałam się asertywnością i odmówiłam. Wsiadłam stację wcześniej, miałam już bagaże na górze i nie miałam zamiaru przenosić się gdzie indziej. Poza tym mogły iść razem i kupić bilety, wtedy nie byłoby problemu i nie musiałyby robić rewolucji. Ostatecznie znalazły sobie osobny przedział, którym zawładnęły.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (14):

Sortuj komentarze:

mmm
  • mmm
  • 20.08.2011 16:21

a co zrobic z gosciem co nawalony wsiada do pociagu codziennie i wysiada z kluczykami od auta i odpala go

Komentarz został ukrytyrozwiń

No i tak trzymać. W każdym calu zachowuje Pani umiar. Życie jednak zawsze od czasu do czasu sprawia niespodzianki. Ja pamiętam jak w pociągu na trasie Koszalin-Kołobrzeg jechałem z weteranem I Armii T.Kościuszki i nie zapomnę do końca życia. Był tak nasączony nienawiścią że nie miałem zamiaru prostować go. Po 20-tu latach od zakończenia II WojnyŚwiatowej i nie mógł sobie darować że nie zabił przeciwnika. On w okopie. Z nacierającej tyraliery, Niemiec idzie prosto na niego. Obaj mają wycelowaną do przeciwnika broń. Polak nacisnął spust, pepeszka zacięła się. Jednak Niemiec nie wytrzymał napięcia i zaczął uciekać a miał sprawną broń. Nawet nie potrafi po tylu latach podziękować Opatrzności Bożej za darowanie życia, smutne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Miłych spotkań było mniej. ;) Ja niestety z PKP muszę korzystać, PKS-em do Krakowa trochę by zeszło. :)) A o kłopotach z pociągami pisałam we wcześniejszym artykule - link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Masz rację Weroniczko, szczęście w takiej podróży bardzo się przydaje. Czytając artykuł miałam jednak nadzieję, że napiszesz też o tych przyjemnych spotkaniach z podróżującymi, a wiem, że takie były :)) Ja niestety PKP znieść nie mogę, bardziej mi przeszkadzają, tak jak napisał pan Wojciech - kłopoty z rozkładami jazdy, nieprzyjemny zapach na dworcach i czasami w przedziałach, a także głośny stukot wagonów. Z ludźmi sobie akurat radzę :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeżdżę koleją na niedługie dystanse, ale za to regularnie raz w tygodniu. Staram się ten czas wykorzystać na naukę angielskiego, lecz nie zawsze jest mi to dane. Zadziwiająco często w podróż wybierają się damy hołdujące zasadzie: "Co w sercu, to na języku."
Kilka razy musiałam wysłuchać różnych życiowych opowieści. Posiadłam nawet (niepożądaną oczywiście przeze mnie) wiedzę o niechcianej i trzymanej w tajemnicy ciąży!
Gaduły nie znają granic. Zauważyłam, że właściwie nie zależy im na posiadaniu wdzięcznego interlokutora. Swoje opowieści traktują raczej jak swoiste katharsis. Nie liczą się z innymi, a mi niestety brak na tyle asertywności, żeby powiedzieć: "Nie interesuje mnie to, nie mam ochoty tego słuchać."
Na szczęście moje podróże trwają tylko kilkadziesiąt minut. Nie wiem, jak byłoby na dłuższych dystansach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jazda polskimi kolejami jest fascynująca sama w sobie.To permanentny survival.Niespodzianka goni niespodziankę i z reguły nie jest ona przyjemna. Adrenalinka buzuje co chwilę.
-Przesiadka na kolejny pociąg - czy zdążę się przesiąść, bo jak się spóźni to klapa, czy tamten będzie ogrzewany, czy będą miejsca?
-Jazda pociągiem - podstawowe pytanie: ile będzie miał opóźnienia, dlaczego jest za zimno lub dlaczego jest taki ukrop, dlaczego taki tłok?
-Dworce PKP- poezja menelstwa, brudu i smrodu.
-Rozkład jazdy- na ile odpowiada prawdzie?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 07.03.2010 08:36

Weroniko, 5* za temat . Przedział kolejowy jest także bezcennym źródłem informacji :) Moja ostatnia podróż na trasie Szczecin- Giżycko przyniosła wiele wiadomości z tym ,że niekoniecznie chciałam je poznać .Na trasie Słupsk -Gdynia byłam świadkiem rozmowy dwóch panów .Jeden był fanem PO drugi PiS .Dyskusja przerodziła się w zażartą kłótnię. Na szczęście panowie wysiedli , jeden w Gdyni drugi w Gdańsku. Cisza panowała aż do Olsztyna , tu wsiadła pani z uśmiechem na twarzy i sercem na dłoni , spytała "czy pani też do Giżycka? Potwierdziłam i nieopatrznie zapytałam o której będziemy w Gizycku. I tu się zaczęło.... Na trasie 100 km zdążyłam poznać jej najbliższą i dalszą rodzinę , przebieg jej kariery zawodowej , wszystkie choroby jej i jej mamy, wiek i wykształcenie jej dzieci, opinię na temat administratora domu i zaopatrzenie sklepu w pobliżu jej domu . Te 100 km to była najdłuższa podróż mego życia . http://www.youtube.com/watch?v=-FQIqIiABoU

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja mam same wspaniałe przygody jazdy kolejami polskimi. Wiem, że to brzmi prawie jak herezja. O niektórych przygodach, to się nawet nie da pisać na tak publicznym portalu.... Szczerze mówiąc, rozmawianie przez telefon przy tylu nieznajomych świadkach wokół jest dla mnie tak krępujące, że gdybym nawet chciał, to nie mógłbym tego robić bez skrępowania. Ale na trasie Gdańsk-Warszawa, większość moich towarzyszy podróży właśnie tak jak trzeba - wychodzi na korytarz i tam rozmawia. Nie powiem, że to załatwia sprawę, bo czasem taki delikwent/ka może przeszkadzać ludziom nie tylko w jednym, ale w kilku przedziałach, ale jest to przyjęta norma i ja też ją popieram. Czasem jednak, polska kolej żelazna jest tak hałaśliwa, że prawie nie można rozmawiać. Ale poza komórkami i innymi przykrymi dolegliwościami, to fajne kontakty można zawiązać w pociągu, prawda ? Gdyby jeszcze jeździły trochę szybciej i bardziej punktualnie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Komórkowcy - jaskiniowcy!Nie wszyscy, rzecz jasna, ale niestety wielu! Albo wręcz większośc!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie cierpię podróży koleją, między innymi, właśnie z powodu opisanych przez Ciebie względów. Podróże tym środkiem lokomocji omijam wielkim łukiem, bo nigdy nie wiadomo - z czym, lub z kim człowiek będzie musiał się zmierzyć. Współczuję osobom, które muszą z usług PKP korzystać i w związku z tym muszą znosić opisane zachowania. Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.