Facebook Google+ Twitter

Szczęście Polaków

Przeglądając ostatnie, w roku 2006, wydanie Dziennika przeżyłem ogromne zaskoczenie, potwierdzające tezę, jak niewiele wiem o społeczeństwie, w którym żyję. Z badań przeprowadzonych przez TNS OBOP wynika, że tak szczęśliwi nie byliśmy od 30 lat. To rewolucja.

Kiedy byłem młodym socjologiem, moi intelektualni mistrzowie uczyli nas, iż zawodowcy od społecznych problemów nie powinni się niczemu dziwić. Powinna nas obowiązywać aksjologiczna neutralność, empatia nabyta wraz z doświadczeniem, unikanie zbyt pochopnych, emocjonalnych ocen i zdolność dostrzegania znaczenia społecznych kontekstów. W smutnych i ciemnych czasach „socjalizmu realnego” (ciemnych nie tylko z powodu intelektualnych kompetencji rządzących, ale także z powodu częstych wyłączeń prądu – 20 stopień zasilania jest abstrakcją, którą z rozczuleniem wypominam moim studentom) dosyć łatwo przychodziło dochowanie wierności tym zawodowo ważnym, ale nieco zbyt ogólnym zasadom.

Władza reprezentowała siły społeczeństwu obce, państwowa suwerenność była z trudem ukrywaną fikcją, nic więc dziwnego, że socjologowie w większości wypowiadali osobiste poglądy zgodne ze społeczeństwem. Politycy dobrze o tym wiedzieli i dlatego bardzo uważnie patrzyli na to, co socjologowie myślą i robią. Programy odbywających się wtedy co cztery lata zjazdów Polskiego Towarzystwa Socjologicznego musiały zyskać akceptację urzędników Komitetu Centralnego, niestety dosyć niskiego szczebla. Bardzo to naruszało naszą godność, ale nie uznawano nas za zbyt niebezpiecznych dla systemu. Raczej uciążliwych niż zagrażających jego trwałości. Ale, co ze smutkiem podkreślamy w „nocnych rozmowach socjologów”, po łódzkim zjeździe, który odbył się w roku 1980, roku powstania „Solidarności”, nie ukazał się tom tradycyjnie podsumowujący jego dorobek. Został on zatrzymany przez cenzurę, podobnie jak obszerne sprawozdanie, które miało się ukazać w „Kulturze i Społeczeństwie”. Ono też było zbyt groźne dla systemu.

Wspominam o tym, gdyż teraz traktuje się socjologów przede wszystkim jako badaczy, którzy unikają wypowiadania osobistych poglądów. A ich komentarze traktowane są, jako rytualne wymądrzanie się na zadane tematy. Najczęściej dotyczą one zresztą licznych badań sondażowych, przeprowadzanych na zlecenie mediów – dzienników, tygodników i stacji telewizyjnych. Wyniki tych sondaży, przeprowadzanych, moim zdaniem zbyt często, nie zwiększają, niestety samowiedzy społeczeństwa, co powinno być ich głównym celem, gdyż ich wyniki nie są porównywalne, ze względu na różnice w metodologii i stosowane zasady losowania prób reprezentatywnych. Ale dobrze, że są przeprowadzane, gdyż pozwalają budować coraz trwalsze przekonanie o ważności opinii obywateli dla funkcjonowania systemu demokratycznego.

Przeglądając ostatnie, w roku 2006, wydanie „Dziennika. Polska. Świat. Europa” przeżyłem ogromne zaskoczenie, potwierdzające tezę, jak niewiele wiem o społeczeństwie, w którym żyję.

Na pierwszej stronie zaskakujący tytuł „Tak szczęśliwi nie byliśmy do 30 lat”. A dalej, przecierając oczy ze zdumienia przeczytałem: „To był udany rok - tak podsumowuje aż 73 proc. Polaków. Tylko 25 proc. zalicza go do nieudanych. Krańcowych pesymistów jest zaledwie 8 proc. – Od wielu lat prowadzimy takie badania. I przyznam, że tym razem byliśmy zaskoczeni wynikami. Mijający rok był rekordowy, jeśli chodzi o osobisty optymizm Polaków – mówi Urszula Krassowska z TNS OBOP”.

Nie chcę używać wielkich słów, ale to jest po prostu rewolucja. Do niedawna uważano społeczeństwo polskie za „skargliwe”, wiecznie narzekające i niezadowolone. Bogdan Wojciszke - wybitny profesor psychologii społecznej – pisał nawet kilka lat temu o „polskiej normie negatywizmu”, czyli skłonności do widzenia rzeczywistości raczej w ciemnych niż w jasnych barwach.

Te badania mogą być ważnym sygnałem zmiany ogólnego społecznego nastawienia do skomplikowanej polskiej rzeczywistości. Polacy, być może, uwierzyli w siebie i swoje możliwości. I, co nie mniej ważne, traktują swoje życiowe i zawodowe dokonania jako względnie niezależne od sytuacji politycznej. Ale chyba najważniejsze jest jednak to, że dostrzegliśmy i odczuliśmy wreszcie, jako społeczeństwo, pozytywne zmiany w polskiej gospodarce. To jest, powtórzę raz jeszcze, wielka rewolucja w myśleniu.
Mając tego świadomość z wielką przyjemnością oglądałem w telewizji obrazki świadczące o tym, że Polacy nie tylko są szczęśliwi, ale potrafią się także wspólnie i pięknie bawić. Sylwestrowe zabawy we Wrocławiu i Krakowie były równie optymistyczne, jak wyniki badań sondażowych przeprowadzonych dla „Dziennika”. Teraz na podstępne pytanie zagranicznego analityka nastrojów polskiego społeczeństwa: czy widziałeś kiedyś szczęśliwych Polaków? - mogę odpowiedzieć z dumą. Tak widziałem ich czasie 16 miesięcy pierwszej „Solidarności”. I widzę teraz. A uważam to za równie ważne.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Polacy są szczęśliwi... cóż mogę powiedzieć, mnie nie badano w tej sprawie.
A może to jest tak, że nareszcie media chcą wpłynąć na społeczeństwo - uszczęszliwić je - pisząc o tym jacy my jesteśmy radośni... Co chwilę słyszę w radiu czy oglądam w TV, że gospodarka ma się dobrze, widzę szczęśliwych ludzi bawiących się np. na koncercie WOŚP w Warszawie i innych miastach, słyszę, że Unia Europejska jest w stanie wstrzyknąć w Polskę miliardy polskich złotych. Czy to nie pachnie kreowaniem rzeczywistości? Oczywiście nie neguję takiego zachowania mediów ale to ciekawe jak bardzo sugerujemy się informacjami o nastrojach społecznych. Zastanawia mnie jakie jest zdanie autora. Czekam na komentarz. (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

uzasadnienie - patrz wyżej

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jak wyżej. I skończyć z mediami narzekającymi :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajne, rzeczowe i pozytywne :) Miło jest czasem poczytać o czymś przyjemnym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

sondażami nie należy się kierowac:)Przed wyborami wróżono zwycięstwo Platformie Obywatelskiej a stało się zupełnie inaczej;)"Mijający rok był rekordowy, jeśli chodzi o osobisty optymizm Polaków ", chciałabym aby tak było, ale coś nie mogę uwierzyc.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A to przypadkiem nie TNS OBOPOWI, nie można wierzyć, jak to stwierdziłem chwilę temu premier? Ja do wszelkich sondaży podchodzę dość ostrożnie, po wizycie u mnie pewnego ankietera, który na część pytań odpowiadał sobie sam, bo "tak inni odpowiedzieli".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.