Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

38749 miejsce

Szczęście w nieszczęściu

Skonstruowany przez komisję składającą się przedstawicieli FIFA, UEFA, ministra Sportu, PZPN i firmy Orange – Ekstraklasa - akt prawny, który skandalista, nadal pełniący funkcję szefa polskiego sportu, nazwał wspaniałym statutem, a którego wprowadzenie w życie miało automatycznie poprawić wizerunek PZPN w oczach opinii społecznej, okazał się „potworkiem legislacyjnym”, jak najbardziej słusznie odrzuconym przez Sąd Rejestrowy w Warszawie.

Z  jednej  strony, decyzja  sądu  kompromituje  i  obnaża  dyletanctwo , wszystkich, bez  wyjątku członków  komisji, natomiast  z  drugiej, jest  „kołem ratunkowym”  na  przeprowadzenie  dogłębnych  i  prawdziwie  demokratycznych  reform  w  „zabagnionej” - polskiej  piłce.

Przecież  tajemnicą poliszynel jest , że  większość  baronów  okręgowych  - zasiadających (w  dużej  mierze, tylko  po  to  by  akceptować lub tuszować  niezgodną  z  prawem  działalność  związku)  w  zarządzie  PZPN-u, poczuła  się  bezkarna   i  w  zarządzanych  przez  siebie  OZPN-ach,  akceptowała  przekręty, które  ze  względu  na  regionalny  charakter  nie  były  eksponowane  w  prasie krajowej.

Te  przykre  słowa  piszę  z  pełną  odpowiedzialnością, bowiem  kiedy  sprawowałem  funkcje  przewodniczącego  Komisji  Etyki  otrzymywałem  liczną  korespondencję , popartą  dokumentami,  świadczącymi  o  niezgodnej  z  prawem - nie  tylko  zresztą  sportowym - działalności  wielu  OZPN-ów. Wówczas  to  w  imieniu  komisji  wystąpiłem  z  inicjatywą  powołania  podobnych  komórek  na  szczeblu  okręgowym, by  monitorowały  one  codzienną  pracę  16  „baronów”. Niestety, jak  można  się  było  spodziewać, kilka  tygodni  później Komisja  Etyki  została  zlikwidowana  i  mój pomysł   legł  w  gruzach.

Dzięki  negatywnej  decyzji  Sądu  Rejestrowego  można  bez  pośpiechu  najpierw  przeprowadzić  demokratyczne  wybory  (podczas  których  rozliczy  się  winnych  dotychczasowych  przestępstw  i  skandali) w  poszczególnych  okręgach, a  dopiero  później  wybrać  „nieumoczonych  w  afery”  delegatów  na  czerwcowy  zjazd  PZPN.

Oczywiście  obecnie wybrani delegaci automatycznie  tracą  mandat, bowiem  ich  elekcja  odbyła  się  na  podstawie  nieistniejącego  aktu  prawnego.

A  tak  na  marginesie, to  pusty  śmiech  mnie  ogarnia, gdy  czytam  listę  wybranych  w  niektórych  okręgach  mandatariuszy, którzy  mieli  poprawić  wizerunek  naszej  skopanej. Typowymi, patologicznymi  przykładami  (pomijam  już  fakt, że  prawie  wszyscy  baronowie  ponownie  zostali delegatami) uzdrowicieli  naszej  piłki   dwaj  przedstawiciele  z  wrocławskiego   i  łódzkiego  OZPN-u. Pierwszy - Tadeusz  Podwieski, który  jako  prezes  legnickiego  związku  dopuścił  się  wielu  niedoróbek, a  którego  największymi  atutami  jest  wiek (74  lata) oraz  ogromna  aktywność w... Towarzystwie  Przyjaźni  Polsko-Radzieckiej. 

Drugi  to Witold  Skrzydlewski  prezes będącego  w  stanie  likwidacji   RTS  Widzew  Łódź, a  więc  klubu,   który  według  orzeczenia  Komisji  Rewizyjnej  PZPN uzyskał  niezgodnie  z  prawem  licencje  na  II-ligowe  występy, a  następnie, również  niezgodnie  z  prawem  scedował   do  nowo-powstałego  Stowarzyszenia  Widzew. Zatem  retoryczne  wydaje  się  pytanie, kogo  w  wyborach  poprze  pan  Witold?

Również  skandalem  zakończył  się  wybór  trzech  przedstawicieli  Rady  Trenerów. Wybór  przez  to  gremium  Majewskiego, Broniszewskiego i  Marandy, został  oprotestowany  przez  dotychczas  zasiadających  w  zarządzie  byłych  selekcjonerów.   Z  tego  protestu  niezbicie  wynika, że  panowie  Engel, Piechniczek  i  pozostała  reszta  zarządu  nie  rozumieją, że  dzięki  ich  „TFURCZEJ”, nie  tylko   w  ostatniej  kadencji,  działalności  doszło  do   afery  korupcyjnej, „zniknięcia  kluczowych  kwitów”  z  najważniejszych  umów  i  kontraktów  zawieranych  przez  związek, oraz  oszukania  fiskusa - za  co  powinni  natychmiast  zostać  dyscyplinarnie  zawieszeni.

Podobnie  miała  się  sprawa  z  wyborem  przedstawiciela  Klubu  Wybitnego  Reprezentanta.

Grzegorz  Lato, król  strzelców  MŚ 74, który  w  ostatnich  latach  stał  się  „pezetpeenowskim  betonem”, obdzwaniał (ja  widząc  kto  dzwoni „olałem  połączenie”- więc  się  nagrał  na  sekretarkę) moich  kolegów  i  namawiał, by  naszym  delegatem  był  dotychczasowy  członek  zarządu  Heniek  Kasperczak. Nie  wiem, kto  został  wybrany, bo  nie  zostałem  powiadomiony  o  decyzji, ale  publicznie  wyraziłem  opinię, że  moim  zdaniem  delegatem  powinien  być  ktoś  z  ośmiu  „młodych”, którzy  ostatnio  zasilili  KWR. 

Równie  dziwnie  mają  się  sprawy  sportowe.   Mam  tu  na  myśli  powołanie  zawodnika  do  kadry, który  jest  zamieszany  w  aferę  korupcyjną  i  kilka  miesięcy  temu  został  zatrzymany  przez  wrocławskich  prokuratorów. Jestem  przekonany, że  Leon-zawodowiec - jako  obcokrajowiec,  nie  czytający  naszej  prasy - wysyłając  powołanie  do   Mariusza  U. nie  wiedział  o  tym  fakcie.  Jednak  nieznajomość  języka  polskiego  nie  może  być usprawiedliwieniem  skandalicznej decyzji  selekcjonera, ponieważ  jego  najbliżsi  współpracownicy - Bogusław  Kaczmarek  i  Dariusz  Dziewanowski - mieli  obowiązek  poinformowania  go  o  pikantnych  szczegółach  dotyczących  kandydata  do  reprezentacji. Oczywiście  Leo  Beenhakker  i  jego  asystenci  (nie  bez  dużej  dozy  racji) mogą  się  bardzo  łatwo  wytłumaczyć  ze  swojej  niemoralnej  decyzji, oświadczając, że  skoro  federacja  do  tej  pory  nie  zawiesiła  zawodnika, to  nic  nie  stoi  na  przeszkodzie, by  dla  dobra   drużyny  narodowej, mogli  korzystać ...z  jego  usług.  A  poza  tym, skoro  poprzedni  selekcjoner  powołał, a  obecny  zarząd  zatwierdził, do  drużyny  narodowej na  niemieckie  finały zawodnika, który  będąc  „pod  wpływem  pomroczności  jasnej”, zasiadł  za  kierownicą, w  efekcie  czego  spowodował  śmiertelny  wypadek, to  dlaczego  akurat  teraz  musi  być  inaczej?!.

W   tym  momencie  wypada   przypomnieć  reakcję  włoskiej  federacji  z  przed  lat, kiedy  to  w  tamtejszej  lidze  wykryto  korupcję  polegającą  na  ustawianiu  „niespodziewanych”  wyników  ligowych  spotkań , co  procentowało  ogromnymi - również  „niespodziewanymi” - wygranymi  w  piłkarskim  totalizatorze.   Wówczas  to  ponad  50  czołowych  piłkarzy  włoskich, z  królem  strzelców  hiszpańskiego  mundialu, Paulo  Rossim  na  czele, zostało  bezwzględnie  zdyskwalifikowanych  na  kilka  lat.

Natomiast  jeśli  chodzi  o  mierne  ligowe  zmagania, to  klasycznym  przykładem  w  tym  skopanym  temacie  były  dwa  mecze  derbowe (Widzew - GKS  Bełchatów  i  ŁKS -   Widzew)  rozegrane  na  łódzkich  stadionach. W  pierwszym  zamiast  derbowej, stojącej  na  wysokim  poziomie  i  bardzo  zaciętej  walki, oglądaliśmy  grę  do  jednej  bramki  i  błagalne  (od  60  minuty  spotkania) spojrzenia  widzewiaków - w  stronę  arbitra - z  których  można  było  wyczytać  prośbę: kończ  waść, wstydu  oszczędź. Z  kolei, drugi  pojedynek  można  określić  jednym  zdaniem: najbrzydszy  mecz  w  wieloletniej   derbowej historii. Jeśli  do  tego  dodać  przeciętną, by  nie  powiedzieć  fatalną  postawę  w  ligowej  karuzeli, głównych  kandydatów (Wisłę  i  Legię)  do  tytułu  Mistrza  Polski, to  nasuwa  się  tylko  jeden  logiczny  wniosek. Jeśli  obecnie  nie  nastąpi  bardzo  szczegółowy  remanent  polskiej  piłki, polegający  głównie  na  wyeliminowaniu  z  niej  przestępców, aferzystów, karierowiczów  i  dyletantów, to  zapomnijmy  o  jakichkolwiek  międzynarodowych  sukcesach  i  obawiam  się (obym  się  mylił), że  kwietniowa  decyzja  UEFA  o  przyznaniu  Włochom  organizacji  ME 2012  oraz  ostatni – listopadowy - mecz  z  Serbią  i  końcowy  układ  eliminacyjnej  tabeli  będą  potwierdzeniem  mojej  tezy.

* Jeśli ktoś z zainteresowanych czuje się pokrzywdzony tekstem Jana Tomaszewskiego ma prawo dochodzić sprawiedliwości drogą prawną. Jednocześnie informujemy, że autor felietonu może też dochodzić swoich praw w sądzie powszechnym.
   

 

 

 

 

   

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Ma Pan duzo racji.. co do Zarzadu PZPN: "trzeba wiedziec, kiedy ze sceny zejsc..." :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.