Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

163773 miejsce

Szczęście w nieszczęściu, czyli osa w samochodzie

Niewiele brakowało, a spowodowałbym wypadek. Wypadek w którym być może ucierpieliby także inni, a wszystko to przez jedną małą osę

Zmierzając rano do pracy, spotkała mnie przygoda, w której złymi doradcami okazała się zarówno panika jak i nieracjonalność działania. Przez nieoczekiwany i nieszczęśliwy zbieg okoliczności, mogło dojść do tragedii, której nie tylko ja mógłbym być ofiarą, ale także inni.

To jedna z tych sytuacji o których zwykło się mówić, że człowiek nie zna dnia ani godziny i prawdę mówiąc, mogłem stać się jeszcze jednym tego przykładem.

Jak co rano uwinąwszy się z załadunkiem towaru, sprawdzeniem dokumentów i stanu zabezpieczenia pomieszczeń, zabrałem się do przetarcia szyb w aucie, gdyż te po chłodnej nocy były całkowicie zaparowane. Wsiadłem w końcu do samochodu i ruszyłem w drogę. Po przebyciu paru kilometrów, moim oczom ukazała się osa, która nie wiadomo skąd znalazła się na wewnętrznej szybie. Wywnioskowałem, że pierwsze promienie słońca i ruch pojazdu, musiały ją zbudzić po nocy spędzonej w moim aucie. Teraz zbudzona i zapewne rozzłoszczona, szukać będzie możliwości jego opuszczenia, ale póki co, lata przede mną irytująco.

Zwalniając, opuszczam szybę i notesem który mam pod ręką, próbuję ją wygonić. Pech chce, że przy kolejnej próbie niefortunnie przygniatam ją do szyby, osa spada otumaniona między fotel a drzwi samochodu. Cały czas prowadzę auto, wyobraźnia zaczyna pracować, w myślach zadaję sobie pytanie: – Gdzie ona jest? Nagle otrzymuję bolesną odpowiedź, otóż osa spadła na fotel i kiedy zmieniałem pozycję, ukąsiła mnie w lewe udo, którym ją przygniotłem. Przeszywa mnie ostry, pulsujący ból. Dodatkowo odczuwam drętwienie nogi. Pomny niemiłych doświadczeń z dzieciństwa, kiedy to myląc osę z muchą, chciałem ją „pogłaskać”, czy też kiedy odpoczywając w przerwie meczu, przeczesywałem dłonią włosy i zostałem podwójnie użądlony, w czego konsekwencji byłem niemiłosiernie spuchnięty, zacząłem panikować.

Ruch na drodze nie był duży, ale mimo wszystko był. Natarczywy ból wzmagał się i miałem wrażenie, że udem uciskam piłeczkę golfową. Miało to wpływ na niekontrolowane ruchy kierownicy i skutkowało jazdą zygzakiem. Z trudem udało mi się skontrować kierownicę i wyprowadzić pojazd na prostą. Zjechałem do najbliższej zatoczki dla autobusów, to samo uczynił kierowca innego pojazdu i stanął za mną. Otóż kierowca pojazdu stojącego teraz za moim, obserwował moją jazdę i był przekonany, że prowadzę pod wpływem alkoholu. Kiedy do mnie podszedł, zaczął mnie nienaturalnie obwąchiwać i spytał wprost: – czemu jadę nachlany?

Równocześnie masując coraz bardziej spuchnięte udo, wyjaśniałem powody zaistniałej sytuacji.
Mężczyzna pod koniec mojej relacji, oparł się o dach mojego samochodu, a na jego policzku pojawiła się łza, której nie zdążył ukryć. Ubiegł moje pytanie i opowiedział mi o swoim synu, który w drodze do Trzebnicy, został użądlony przez osę, jego samochód dachował uderzając w dwa inne, raniąc kierowcę jednego z nich. On sam będzie niestety, sparaliżowany do końca życia. Ogarnęło mnie współczucie dla tego człowieka, zwłaszcza że deklarował mi swoją pomoc i chciał zawieźć do lekarza. Grzecznie podziękowałem za troskę i życząc mu wszystkiego dobrego, postanowiłem jakoś dotrzeć do pracy.

Na miejscu także nie obyło się bez wyjaśnień, gdyż musiałem usprawiedliwić swoje spóźnienie. Znalazła się też życzliwa dusza, która przyniosła z pobliskiego sklepu cebulę, nakazując mi bezwarunkowo, abym przykładał i nacierał jej połową użądlone miejsce. Ta znachorska metoda okazała się skuteczna i opuchlizna zeszła prawie całkowicie. Obecnie czuję tylko lekkie pieczenie i siedząc na prawym pośladku, bez sprzeciwu poddaję swoją osobę ulgowemu traktowaniu przez innych, myśląc nieustannie o tym, jak wiele miałem szczęścia w nieszczęściu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

+) Zawsze się tego obawiam; miałeś szczęście!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sytuacja okropna :/ Ja zawsze powtarzam, że osy są bardzo groźne. Tylko dostrzegę jakąś w pobliżu, to od niej uciekam jak najdalej.
Nawet myśleć o nich nie chcę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak to bywa z życiu, niebezpieczeństwo czai się wszędzie i w każdej postaci.
Dla mnie ugryzienie przez osę najczęściej oznacza szpital, chociaż ostatnio jest lepiej:)

Daję plusa i życzę jak najmniej takich sytuacji. Wszystkim życzę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobrze, że nic się nie stało. Plus za tekst przypominający o potrzebie zachowania rozwagi w każdej sytuacji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

rzeczywiście, historia koszmarna, dobrze, ze nic się nie stało poważnego... na osłodę daje plusa

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.