Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10217 miejsce

Szczęście w nieszczęściu, czyli osa w samochodzie

Niewiele brakowało, a spowodowałbym wypadek. Wypadek w którym być może ucierpieliby także inni, a wszystko to przez jedną małą osę

Zmierzając rano do pracy, spotkała mnie przygoda, w której złymi doradcami okazała się zarówno panika jak i nieracjonalność działania. Przez nieoczekiwany i nieszczęśliwy zbieg okoliczności, mogło dojść do tragedii, której nie tylko ja mógłbym być ofiarą, ale także inni.

To jedna z tych sytuacji o których zwykło się mówić, że człowiek nie zna dnia ani godziny i prawdę mówiąc, mogłem stać się jeszcze jednym tego przykładem.

Jak co rano uwinąwszy się z załadunkiem towaru, sprawdzeniem dokumentów i stanu zabezpieczenia pomieszczeń, zabrałem się do przetarcia szyb w aucie, gdyż te po chłodnej nocy były całkowicie zaparowane. Wsiadłem w końcu do samochodu i ruszyłem w drogę. Po przebyciu paru kilometrów, moim oczom ukazała się osa, która nie wiadomo skąd znalazła się na wewnętrznej szybie. Wywnioskowałem, że pierwsze promienie słońca i ruch pojazdu, musiały ją zbudzić po nocy spędzonej w moim aucie. Teraz zbudzona i zapewne rozzłoszczona, szukać będzie możliwości jego opuszczenia, ale póki co, lata przede mną irytująco.

Zwalniając, opuszczam szybę i notesem który mam pod ręką, próbuję ją wygonić. Pech chce, że przy kolejnej próbie niefortunnie przygniatam ją do szyby, osa spada otumaniona między fotel a drzwi samochodu. Cały czas prowadzę auto, wyobraźnia zaczyna pracować, w myślach zadaję sobie pytanie: – Gdzie ona jest? Nagle otrzymuję bolesną odpowiedź, otóż osa spadła na fotel i kiedy zmieniałem pozycję, ukąsiła mnie w lewe udo, którym ją przygniotłem. Przeszywa mnie ostry, pulsujący ból. Dodatkowo odczuwam drętwienie nogi. Pomny niemiłych doświadczeń z dzieciństwa, kiedy to myląc osę z muchą, chciałem ją „pogłaskać”, czy też kiedy odpoczywając w przerwie meczu, przeczesywałem dłonią włosy i zostałem podwójnie użądlony, w czego konsekwencji byłem niemiłosiernie spuchnięty, zacząłem panikować.

Ruch na drodze nie był duży, ale mimo wszystko był. Natarczywy ból wzmagał się i miałem wrażenie, że udem uciskam piłeczkę golfową. Miało to wpływ na niekontrolowane ruchy kierownicy i skutkowało jazdą zygzakiem. Z trudem udało mi się skontrować kierownicę i wyprowadzić pojazd na prostą. Zjechałem do najbliższej zatoczki dla autobusów, to samo uczynił kierowca innego pojazdu i stanął za mną. Otóż kierowca pojazdu stojącego teraz za moim, obserwował moją jazdę i był przekonany, że prowadzę pod wpływem alkoholu. Kiedy do mnie podszedł, zaczął mnie nienaturalnie obwąchiwać i spytał wprost: – czemu jadę nachlany?

Równocześnie masując coraz bardziej spuchnięte udo, wyjaśniałem powody zaistniałej sytuacji.
Mężczyzna pod koniec mojej relacji, oparł się o dach mojego samochodu, a na jego policzku pojawiła się łza, której nie zdążył ukryć. Ubiegł moje pytanie i opowiedział mi o swoim synu, który w drodze do Trzebnicy, został użądlony przez osę, jego samochód dachował uderzając w dwa inne, raniąc kierowcę jednego z nich. On sam będzie niestety, sparaliżowany do końca życia. Ogarnęło mnie współczucie dla tego człowieka, zwłaszcza że deklarował mi swoją pomoc i chciał zawieźć do lekarza. Grzecznie podziękowałem za troskę i życząc mu wszystkiego dobrego, postanowiłem jakoś dotrzeć do pracy.

Na miejscu także nie obyło się bez wyjaśnień, gdyż musiałem usprawiedliwić swoje spóźnienie. Znalazła się też życzliwa dusza, która przyniosła z pobliskiego sklepu cebulę, nakazując mi bezwarunkowo, abym przykładał i nacierał jej połową użądlone miejsce. Ta znachorska metoda okazała się skuteczna i opuchlizna zeszła prawie całkowicie. Obecnie czuję tylko lekkie pieczenie i siedząc na prawym pośladku, bez sprzeciwu poddaję swoją osobę ulgowemu traktowaniu przez innych, myśląc nieustannie o tym, jak wiele miałem szczęścia w nieszczęściu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

+) Zawsze się tego obawiam; miałeś szczęście!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sytuacja okropna :/ Ja zawsze powtarzam, że osy są bardzo groźne. Tylko dostrzegę jakąś w pobliżu, to od niej uciekam jak najdalej.
Nawet myśleć o nich nie chcę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak to bywa z życiu, niebezpieczeństwo czai się wszędzie i w każdej postaci.
Dla mnie ugryzienie przez osę najczęściej oznacza szpital, chociaż ostatnio jest lepiej:)

Daję plusa i życzę jak najmniej takich sytuacji. Wszystkim życzę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobrze, że nic się nie stało. Plus za tekst przypominający o potrzebie zachowania rozwagi w każdej sytuacji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

rzeczywiście, historia koszmarna, dobrze, ze nic się nie stało poważnego... na osłodę daje plusa

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.