Facebook Google+ Twitter

Szczęśliwe zwycięstwo Lecha w Gliwicach

Gol zdobyty w doliczonym czasie gry dał poznaniakom zwycięstwo nad Piastem. Dzięki wygranej, Lech utrzymał się na pozycji ligowego lidera.

 / Fot. logoLechici przyjechali do Gliwic zmęczeni ostatnimi pojedynkami z Wisłą, najpierw w lidze, a potem w Pucharze Polski. Trener Franciszek Smuda nie zabrał na Śląsk czterech zawodników: Turiny, Murawskiego, Wojtkowiaka i Rengifo. Ten ostatni nabawił się kontuzji właśnie w meczu pucharowym. Mimo to celem poznaniaków było zdobycie kompletu punktów, bo tylko zwycięstwo pozwalało im utrzymać pierwsze miejsce w tabeli.

W pierwszej połowie gra zbytnio „nie kleiła” się obydwu drużynom. Lech pokazał jednak w kilku akcjach, że będzie groźny.

Decydujący moment nastąpił w 40. minucie. Ambitnie walczący o utrzymanie piłki na boisku Marcin Bojarski wpadł rozpędzony na bieżnię i tak nieszczęśliwie się poślizgnął, że został po tym zdarzeniu odwieziony do szpitala. Ponieważ działo się to poza boiskiem sędzia nie przerwał gry i gliwiczanie musieli grać w dziesiątkę. Natychmiast wykorzystali to poznaniacy przeprowadzając akcję, po której strzał Roberta Lewandowskiego obronił Grzegorz Kasprzik, ale dobitka Semira Stilica wylądowała w bramce Piasta.

Druga część meczu dostarczyła widzom wielu emocji. Od początku tej części, Piast zaczął grać bardziej ofensywnie i tworzył groźne sytuacje pod bramką Kotorowskiego. Gra nabrała tempa i w 70. minucie stadion wybuchł radością. Po bardzo ładnej akcji gliwiczan, bramkę zdobył Jakub Smektała, który zastąpił pechowo interweniującego w pierwszej połowie Marcina Bojarskiego.

Cztery minuty później, po szybkiej kontrze, w sytuacji sam na sam z Kotorowskim był Smektała, niestety jęk zawodu kibiców skwitował jego niecelny strzał.

 / Fot. logoGra zaostrzyła się. W 75. minucie żółtą kartkę otrzymał Arboleda i praktycznie dwie minuty później mógł zostać wyrzucony z boiska za kopnięcie gliwiczanina. W 80. minucie ponownie szybka kontra Piasta, Seweryn zagrał piłkę w pełnym biegu do Olszara, ten jednak spudłował z kilku metrów.

Parę minut później poznaniacy przeprowadzili akcję, po której strzał Cueto obronił Kasprzik, a potem piłkę z linii bramkowej wybili gliwiczanie. W 86. minucie Lech wykonywał dwa rzuty wolne. Po drugim, szybką akcję przeprowadził Piast. Smektała ponownie stanął oko w oko z Kotorowskim i... ponownie spudłował! Sędzia doliczył cztery minuty do regulaminowego czasu gry i na minutę przed końcem meczu, ku rozpaczy kibiców gospodarzy, Marcin Kikut ładnym strzałem umieścił piłkę w bramce.

Lech kolejny już raz pokazał, że gra do końca i potrafi strzelać gole w doliczonym czasie gry. Trzeba przyznać, że drużyna Piasta bardzo dobrze zaprezentowała się w tym spotkaniu i gdyby gliwiczanie mieli lepiej nastawione celowniki to nie musieliby zejść z boiska pokonani.

Piast Gliwice - Lech Poznań 1:2 (0:1)
Bramki: Jakub Smektała (70) - Semir Stilić (40), Marcin Kikut (90)
Sędzia: Dawid Piasecki (Słupsk)
Widzów: 4000

Piast Gliwice: Grzegorz Kasprzik - Jarosław Kaszowski, Mateusz Kowalski, Kamil Glik, Maciej Michniewicz - Tomasz Podgórski (od 59' Damian Seweryn), Marcin Bojarski (od 40' Jakub Smektała), Mariusz Muszalik, Kamil Wilczek, Lumir Sedlacek - Sebastian Olszar (od 88' Daniel Koczon).

Lech Poznań: Krzysztof Kotorowski - Marcin Kikut, Bartosz Bosacki, Manuel Arboleda, Ivan Djurdjevic - Sławomir Peszko, Tomasz Bandrowski, Dimitrije Injac, Jakub Wilk (od 78' Cueto Anderson) - Semir Stilic, Robert Lewandowski.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 14.04.2009 12:19

A ja byłem na meczu i jak dla mnie to przez Smektałe "Piastunki" przegrały. Gdyby nie boiskowy egoizm piłkarza to była realna szansa na remis. Zresztą po co podawać piłkę do kolegi, który wychodzi na czystą pozycjć do strzelenia bramki jak można samemu zepsuć całą akcję. I to ma być gra drużynowa. Mecz na bardzo dobrym poziomie. Piast grał z Lechem bardzo dobrze. Niestety niewykorzystane akcje się mszczą, a piłkarze Lecha nie zwykli marnować dogodnych sytuacji i potrafą doskonale grać zespołowo i podawać do lepiej ustawionych kolegów. Jak zauważył kolega "Kondzyu" akcja Peszko - Kikut pierwsza klasa.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 12.04.2009 13:29

Nie powiedziałbym, ze szczęśliwe, mecz był wyrównany i emocjonujący, groźne akcje zarówno ze strony Piasta jak i Lecha, nie jestem pewien czy bramka Queto powinna zostać nieuznana. "Szczęśliwe" byłoby wtedy gdyby piłka wpadła do bramki np po rykoszecie, ostatnia akcja była przemyślana, a zarówno podanie Peszki jak i strzał Kikuta niesamowicie precyzyjne :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.