Facebook Google+ Twitter

Szczęsny nie pomógł. Manchester City wygrał z Arsenalem 1:0

Premier League. Choć Manchester City przegrał przed tygodniem swój pierwszy mecz w lidze, a jego pogromcą okazała się londyńska Chelsea, w 16. kolejce nie zawiódł. Kibice "The Citizens" mieli jednak powód do niepokoju przed spotkaniem, które rozegrano 18 grudnia.

 / Fot. LiamUK, CC BY-SA 3.0 / WikipediaTym bardziej, że na City Stadium przyjechał kolejny klub ze stolicy Anglii - Arsenal Londyn. Drużyna Arsene'a Wengera już dawno zapomniała o swoich niepowodzeniach z początku sezonu i nie ma już problemów z systematycznym wygrywaniem spotkań.

Spotkały się drużyny, które grają aktualnie najatrakcyjniejszy futbol na Wyspach. Jeden z angielskich komentatorów określił to spotkanie "potencjalnym meczem sezonu" i rzeczywiście było to widowisko z pierwszej półki. Głównie za sprawą Arsenalu, który nie przyjechał się bronić i na tle gwiazd z City pokazał charakter. Żeby lepiej zobrazować różnicę potencjałów obydwu drużyn wystarczy przywołać osobę Samira Nasriego, który w "The Citizens" nie odgrywa jakiejś nadzwyczajnej roli; zaś w Arsenalu był kluczowym piłkarzem.

Od początku spotkania przewagę mieli gospodarze - najlepszą okazję do zdobycia gola zmarnował Mario Balotelli, który nie wykorzystał nieporozumienia pomiędzy Mertesackerem a Kościelnym. Na szczęście w porę Wojciech Szczęsny skrócił kąt i nie dał się pokonać włoskiemu snajperowi. Strzał nie powiódł się również najlepszemu strzelcowi ligi, Sergio Aguero, który trafił nad poprzeczką.

Arsenal miał również swoje okazje. Najpierw Gervinho oddał kąśliwy strzał, ale Hart wybił piłkę na rożny. Po stałym fragmencie gry piłka trafiła do Aarona Ramseya, który stał na 20. metrze, piłka po jego strzale odbiła się jeszcze od jednego z obrońców, ale Hart ponownie nie dał się pokonać. Najlepszą okazję miał jednak Robin Van Persie, który zmarnował świetną kontrę Arsenalu. "Ojcem" tej akcji był Lauren Kościelny - zawodnik stał się jednym z najlepszych aktorów tego widowiska. Francuski obrońca przechwycił piłkę przed swoim polem karnym, przebiegł z nią kilkanaście metrów niczym Lucio za najlepszych lat
i w odpowiednim momencie wyłożył ją Van Persiemu. Holender jednak nie miał szczęścia i zamiast podawać do lepiej ustawionych partnerów, zdecydował się na strzał. Piłka jeszcze odbiła się od obrońcy i trafiła do znajdującego się w "szesnastce" Ramseya. Ten zaskoczony tą sytuacją, będąc skutecznie zblokowanym, nie zdołał oddać strzału. Holenderski snajper zmarnował świetną akcję Kościelnego i nie oddał, nawet czystego uderzenia. Ewidentnie nie miał swojego dnia i był jednym z słabszych piłkarzy Arsenalu.

W drugiej połowie to Manchester City znowu był stroną, która stwarzała sobie lepsze sytuacje do strzelenia bramki. Udało się to w 53 minucie. Obrona "Kanonierów" kompletnie zlekceważyła Balotelliego, który zszedł do lewego skrzydła. Niepokorny Włoch przebiegł kilka metrów z piłką, uderzył po długim rogu, Szczęsny odbił piłkę, a w polu karnym największym sprytem popisał David Silva. Było 1:0 dla Manchesteru City!

Czytaj dalej ---->

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.