Facebook Google+ Twitter

Szczyt w Brukseli a pielęgniarki

Czy o stanowisku delegacji polskiej w Brukseli decydował także wzgląd na politykę wewnętrzną? Niewątpliwie warto postawić sobie takie pytanie. Warto, nawet jeżeli mamy zbyt mało informacji, by na nie przekonująco odpowiedzieć.

Osobie śledzącej ostatnie wydarzenia w Brukseli nasuwa się pytanie o rzecz, dość rzadko pojawiającą się w komentarzach. Jakie znaczenie w formułowaniu i prezentowaniu polskiego stanowiska miała polityka wewnętrzna? Nie chciałbym, by zabrzmiało to jako demagogiczny zarzut o jednostronne wykorzystywanie spraw międzynarodowych w polityce wewnętrznej. Nie. Na pewno decydującą rolę odgrywała wizja Europy i polskich w niej interesów, jaką mają obecny premier i prezydent. Można się z nią zgadzać, albo nie. Oznacza ona jednak przekonanie obecnych polskich władz, że ich polityka najlepiej służy polskiej racji stanu.

W tle tkwi jednak sytuacja w Polsce i problemy, z którymi konfrontowana jest rządząca koalicja. Wprawdzie stały elektorat PiS pozostaje dość stabilny, ale nie udaje się go poszerzyć. Pojawiają się objawy niezadowolenia społecznego, strajki lekarzy i pielęgniarek. Może to budzić pokusę wykorzystania spraw międzynarodowych, by wpłynąć korzystnie na nastroje społeczeństwa. Taki kierunek sugerowała chociażby wypowiedź wiceministra zdrowia, Bolesława Piechy, że przed szczytem w Brukseli nie powinno dochodzić do takich działań jak okupacja przez pielęgniarki kancelarii premiera. Czy protest pielęgniarek obniżał autorytet i pozycję delegacji polskiej w Brukseli? Absurd. Wiceminister odwoływał się jednak do bardzo starego wzoru działania w sytuacji niezadowolenia społecznego: istnieje zagrożenie zewnętrzne, trudna sytuacja, w której całe społeczeństwo powinno stać jednolicie za swoimi władzami. Czyli protesty i strajki są działaniem na szkodę Polski.

Wiceminister Piecha nie należy do najważniejszych polityków koalicji, ale jego wypowiedź jest ciekawym sygnałem. Czy hasło "pierwiastek albo śmierć" nie było dla niektórych polityków próbą wyolbrzymienia zagrożeń zewnętrznych, aby wpłynąć na postawy społeczeństwa? Czy sposób prowadzenia negocjacji nie był także świadomą próbą oddziałania na nastroje w kraju? Ograniczenia znaczenia protestów także przez skupienie zainteresowania mediów na rokowaniach w Brukseli? Nie sposób na te pytania odpowiedzieć, ale warto o nich pamiętać.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

+ Ciekawe pytania. Bo ogólnie - jak nie ze wschodu, to z zachodu, jak nie z zewnątrz to wewnątrz - rząd PiS zagrożony permanetnie. Takie wypowiedzi i związane z tym działania "oblężonej twierdzy".
Zaczyna to działać jak samospełniające się proroctwo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.