Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

30782 miejsce

Szczyt w Wilnie. Janukowycz ma szansę zmienić zdanie w sprawie wejścia Ukrainy do UE

Czy Janukowycz przechytrzył UE i Putina? To się dopiero okaże, bo stawką w grze są wybory prezydenckie w 2015 roku. Pogorszenie sytuacji gospodarczej Ukrainy w pierwszych latach po wejściu do UE kosztowałoby Janukowycza utratę poparcia wyborców w walce o reelekcję.

 / Fot. PAP/EPA„Trzecią drogę” dla Ukrainy miał wg TVN24 podpowiadać artykuł opublikowany jeszcze w sierpniu na stronach „Obozriewatiela”.

Czy faktycznie tekst "Azerbejdżan wskazuje Ukrainie trzecią drogę” wpłynął na kalkulacje Janukowycza nie wiadomo, wiadomo jednak, że były członek WNP, Azarbejdżan, skutecznie współpracuje zarówno z Rosją, jak i z UE. I naturalnie czerpie z tego korzyści finansowe.

Czy prezydent Ukrainy faktycznie prowadził podwójną grę z Brukselą i Moskwą? To się może okazać już w 2015 roku, gdy Janukowycz będzie ubiegał się o reelekcję. Wyraźnie widać, że walce o utrzymanie władzy podporządkował wszystkie swoje działania. Na razie udało mu się skutecznie wyeliminować najgroźniejszą przeciwniczkę, Julię Tymoszenko, której głos nawet spoza granic Ukrainy, byłby istotny. Ponadto zdobył dla Ukrainy istotne fundusze (niektórzy twierdzą, że nie tyle dla kraju, co dla siebie).

Prezydent Putin podsunął Ukrainie "marchewkę" w postaci kontraktu finansowego, wartego 15 mld dolarów i niższe ceny gazu. Na tajnym spotkaniu z Janukowyczem, Moskwa miała też obiecać, że nie będzie domagać się wejścia Ukrainy do Unii Celnej. 14 listopada decyzja Gazpromu przesądziła o wszystkim. Zmniejszenie roszczeń finansowych wobec Ukrainy, odroczenie płatności za gaz dostarczony w sierpniu i październiku, rozwiązało wiele problemów Ukrainy.

Opozycja twierdzi jednak, że zasilenie finansowe odczuje głównie sam Janukowycz, bo może liczyć na wsparcie oligarchów w kampanii prezydenckiej. Stowarzyszenie z UE zagrażało interesom części ukraińskich oligarchów; na porozumieniu z Rosją będą mogli zarobić. Obniżka cen gazu z Rosji będzie odczuwalna głownie dla przemysłu ciężkiego, a to oznacza wzrost zysków dla oligarchów. W konsekwencji zaś środki na kampanię wyborczą.

Janukowycz zdawał sobie sprawę, że Bruksela nie obiecywała Ukrainie szybkich korzyści ekonomicznych, które zrekompensowałyby straty poniesione w wyniku ograniczenia relacji gospodarczych z Rosją. Pierwsze lata po wejściu do UE byłyby zapewne trudne dla obywateli, a tym samym trudno byłoby liczyć na poparcie wyborcze. Pomoc finansowa Rosji zwiększa szansę na reelekcję.

28 listopada w Wilnie ma dojść do spotkania członków Partnerstwa Wschodniego. Uczestnicy, przedstawiciele 34 krajów i władz UE, mówić będą o współpracy z 6 państwami, byłymi członkami WNP: Azerbejdżanem, Armenią, Białorusią, Gruzją, Mołdową i Ukrainą. Głównym pytaniem szczytu pozostaje jednak przyszłość Ukrainy w UE.

Nie zwracając uwagi na wcześniejsze deklaracje Janukowycza, Litwa, organizator szczytu, ma jeszcze nadzieję, że władze Ukrainy w ostatniej chwili zmienią zdanie. "Ostatnie zdanie należy do prezydenta Janukowycza" - cytuje Obozrevatel słowa wicemarszałka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Uwolnijmy się od propagandy, prezentowanej nam ostatnio na poziomie "najlepszych" wzorów "po linii i na bazie" i pomyślmy logicznie. Ukraina jest podzielona: na część zachodnią, zamieszkaną głównie przez unitów i opanowaną przez ideologię Bandery i spółki oraz wschodnią, zasiedloną dawno temu przez wielkoruskich chłopów. Rzecz jasna potomkowie tych ostatnich czują się związani ze stroną zwycięską na froncie wschodnim w drugiej wojnie światowej.

Janukowycz nie wywodzi się z tych ze wschodu według krwi, ale jest z nimi związany przez wychowanie i interesy, częściowo również przez tradycję rodzinną. Nawet gdyby uwolnił i przeprosił "piękną Julię" i związał swój kraj z paneuropejskim superpaństwem, dla tych z zachodniej części Ukrainy pozostanie kimś obcym - regionałem i Moskalem. Jak wskazują sondaże, sympatie wobec UE i Unii Eurazjatyckiej rozkładają się wóród ludności po równo. No więc na czyją stronę miał się przechylić?

Czy prowadził dość obłudną grę, aby neutralizować niemal do samego końca czcicieli pamięci UPA, jak sugeruje Autor? Uważam, że tak. Czy wygra? Jeśli nie popełni poważnych błędów zapewne tak. Oczywiście "mowniuki" (jak się zgryźliwie określa wśród rdzennych Kijowian i innych "rosyjskojęzycznych" ludzi, którzy dostali większość ciepłych posadek w stolicy głównie dzięki wyssanej z mlekiem matjki znajomości języka państwowego) będą się bronić do końca. Nie tyle przed ponownym nałożeniem rosyjskiego jarzma (bo Rosja Putina oznacza śmierć dawnego imperializmu rosyjskiego) co w obawie utraty wygodnego życia. To ich dzieci zapełniają szeregi demonstrantów.

Co dalej? Podobno jutro Wiktor ma się rozmówić w Wilnie z Angelą. Tak przynajmniej popisał się dzisiaj niedyskrecją Witalij Kliczko. Jest dla mnie jasne, że przy wszystkich wspólnych, korzystnych interesach niemieckiego kapitału z Rosją, pokusa wykorzystania tradycyjnej miłości politycznej zachodnioukraińskich nacjonalistów do Niemiec okazała się w Berlinie pokusą, której nie sposób się oprzeć. Tylko naiwni jak dzieci mogą wierzyć, że te ogromne kuchnie polowe na kijowskich placach i kanapki z szynką wykroiły biedne babcie z domowych budżetów... W tej sytuacji mowa Janukowycza do Merkel będzie musiała być prosta i jasna. "W atmosferze pryncypialnej szczerości" jak to kiedyś określano.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.