Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

170925 miejsce

Szef F1 chce zmian

Bernie Ecclestone, szef Formuły 1, ma pomysł na to jak zwiększyć atrakcyjność wyścigów. Trzeba przyznać, że pomysł jest dość kontrowersyjny.

Szef F1 twierdzi, iż dla dobra widowiska, trzeba zmienić przepis dotyczący tego kto zostanie mistrzem. Zdaniem Bernie Ecclestone'a o triumfie na koniec sezonu powinna decydować liczba zwycięstw w wyścigach, a nie jak dotychczas punkty. W przypadku, gdy dwóch kierowców będzie miało tyle samo wygranych, o mistrzostwie zadecyduje, który z nich więcej razy był drugi, trzeci itd..
 / Fot. logo F1
Dotąd system punktowy sprawdzał się przez wiele sezonów. Po co zatem zmieniać zasady? Według 77-letniego Anglika, bossa Formuły 1, ten zabieg podniesie atrakcyjność wyścigów. Ma zmotywować kierowców, aby zawsze walczyli o jak najlepszą lokatę, a nie chłodno kalkulowali, ile punktów zdobędą. Dzięki nowemu systemowi, żeby osiągnąć sukces nie wystarczy zachowawczy styl jazdy oraz mozolnie zbieranie kolejnych oczek na swym koncie.
Ecclestone chce jak najszybciej wprowadzić swój plan w życie. Zasady dotyczące rankingu konstruktorów mają pozostać nie zmienione, gdyż ich obecna forma się sprawdza.

Pomysł szefa F1 wydaje się co najmniej dziwny. Poprzedni sezon pokazał, że nawet kiedy o mistrzostwie decydują punkty, emocji nie brakuje. Każdy fan tego sportu z zainteresowaniem śledził ostatni wyścig, który rozstrzygnął losy pierwszego miejsca w klasyfikacji kierowców. W tym sezonie już dość dużo zmian poczyniło kierownictwo Formuły 1. Skutki tych decyzji widzieliśmy w pierwszym wyścigu o Grand Prix Australii. Do mety dotarło tylko siedem maszyn. Czyżby miało to związek z ograniczeniami w elektronicznych układach bolidów?

Jeśli Ecclestone marzy o wielkich emocjach może warto zadbać, aby wszyscy zawodnicy mieli takie same maszyny. Wówczas o sukcesie zadecydują wyłącznie umiejętności kierowców. A może zmiany jakie chce wprowadzić szef F1 to ukłon w stronę Lewisa Hamiltona? W zeszłym sezonie to właśnie Brytyjczyk z Maclarena był tym, który najczęściej stawał na najwyższym stopniu podium. Pierwszy wyścig pokazał, że w tym roku będzie podobnie. Warto tylko dodać, iż obaj panowie to Anglicy, więc krzywdy sobie nie zrobią...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Jestem podobnego zdania jak autor - choć nawiasem mówiąc, przydałoby się oddzielić komentarz od informacji... Wprowadzenie takiego systemu decydowania o mistrzostwie byłaby nieuczciwa dla tych, którzy może nie błyszczą, ale za to jeżdżą bardzo równo.

Z F1 konkretnego przykładu - poza rokiem ubiegłym - sobie nie przypominam, ale przecież zasada sumowania punktów sprawdza się także w innych sportach. To tak, jakby np. twierdzić, że Janne Ahonen w sezonie 1998/99 nie zasłużył na triumf w Turnieju Czterech Skoczni w skokach narciarskich, bo był kolejno 5., 2., 2. i 2., ale żadnego konkursu nie wygrał. Przecież to kompletna bzdura. Nie wspominając już, że taki system zwiększyłby różnice dzielące najlepsze teamy (obecnie na seryjne zwycięstwa stać tylko Ferrari i McLarena) od tych słabszych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.