Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

36996 miejsce

Szef ochrony Tesco stanął przed sądem za zabicie kota

Dzień po Międzynarodowym Dniu Kota, w Głogowie na Dolnym Śląsku, Marian S., pracownik sieci sklepów Tesco, odpowiadał przed sądem za własnoręczne uduszenie kota na terenie sklepu.

Marian S., kierownik ochrony i zapobiegania stratom sklepu Tesco w Głogowie, miał 28 grudnia 2008 roku własnoręcznie zabić kota na terenie sklepu. To ustalenia prokuratury, która postawiła S. zarzuty znęcania się nad zwierzętami. W toku śledztwa, w świetle zgromadzonych materiałów podniosła kwalifikacje czynu do znęcania się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem.

Sprawa światło dzienne ujrzała na początku 2009r. Po szumie medialnym, władze Tesco Polska przeniosły mężczyznę na drugi koniec Polski, do Lublina. Tam "za karę" otrzymał taką samą funkcję.

W lipcu ubiegłego roku Sąd Rejonowy w Głogowie uznał szefa ochrony za winnego zarzucanych mu czynów i skazał go na 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata oraz wymierzył karę finansową w wysokości 2000zł, którą Marian S. miał przekazać na rzecz organizacji zajmującej się pomocą zwierzętom. Marian S. od wyroku się odwołał, a Sąd Okręgowy w Legnicy polecił sądowi niższej instancji ponowne przeprowadzenie procesu z odtworzeniem nagrań z monitoringu sklepu.

W międzyczasie kierownik S. folgował sobie w lubelskim Tesco. Na jego celowniku tym razem znalazły się nie zwierzęta, a ludzie - pracownicy hipermarketu. Szczególnie upodobał sobie tych, którzy należeli do Wolnego Związku Zawodowego "Sierpień 80".

O sprawie szeroko rozpisywała się lokalna prasa. Pracownicy mówią, że od kiedy Marian przyszedł do pracy, zaczęły się dziać dziwne rzeczy, takie jak podrzucanie kasjerkom foliowych woreczków z białym proszkiem przypominającym narkotyki, czy swoiste polowanie na pracowników za pomocą kamer przemysłowych. Winę za wszelkie kradzieże zrzucano na pracowników sugerując nawet, że to oni mogli się ich dopuścić.

Rozprawa na nowo miała ruszyć 20 grudnia ubiegłego roku, lecz oskarżony się na niej nie zjawił. Przedkłożył zwolnienie lekarskie. Co ciekawe, w czasie, w którym powinien zasiąść na ławie oskarżonych, odbierał w Lublinie paczkę świąteczną.

Proces ruszył 18 lutego, dzień po Międzynarodowym Dniu Kota i trwał 3,5 godziny. Przysłuchiwali się mu przedstawiciele WZZ "Sierpień 80" i Stowarzyszenia Pomocy Zwierzętom "Amicus". Odtworzono 6 płyt z nagraniem z monitoringu. Wysłuchano zeznań oskarżonego oraz trzech świadków w sprawie.

Marian S. na pytanie sądu o wynagrodzenie, odparł, że zarabia 4 tys. zł brutto, nie wliczając w to premii. Dla porównania, kasjerki w Tesco zarabiają ok. 1600-1700 zł. O premii często mogą tylko pomarzyć. S. w toku składania wyjaśnień stwierdził, że jako szef ochrony jest w skali ważności w sklepie następną osobą po dyrektorze.

S. zaczął od przedstawienia swojej wersji wydarzeń z nocy 28 grudnia 2008 r. - Być może faktycznie za mocno go przytrzymałem – przyznał, choć podkreślił, że nie miał na celu zabicie kota i tego nie zrobił. Jako argumentu użył stwierdzenia, że wszystko robił pod okiem kamer, o których istnieniu przecież wiedział, bo sam decydował, z chwilą powstania sklepu, o ich lokalizacji. Oskarżony nie umiał wytłumaczyć skąd się wziął mocz kota, skoro żadnej krzywdy mu nie zrobił. Nie odpowiedział też na pytanie sądu, dlaczego kot, po tym jak mężczyzna go puścił, aż 4 razy przewracał się próbując iść.

- Byłem zezłoszczony, że podjąłem się zadania i nie wywiązałem się z niego, że znów zawiodę pracowników pozwalając kotom biegać po sklepie. To chyba dlatego, ze złości wyrzuciłem zakrwawione rękawice za ogrodzenie marketu – przyznał S., który pełni również funkcję szefa działu zapobiegania stratom. Nie wyjaśnił, czy te rękawice, których użył do spacyfikowania kota i którymi następnie zaśmiecił teren poza hipermarketem spisał na straty. Jedno jest pewne, gdyby to kasjerka, czy pracownik któregoś z działów wyrzucił coś ot tak, zostałby natychmiast dyscyplinarnie zwolniony z pracy w trybie przewidzianym w art. 52 Kodeksu Pracy. Nie od dziś wiadomo, że w Tesco są równi i równiejsi.

Marian S. utrzymywał, że kota nie zabił i że widział go w kamerze kilka dni później, tj. w styczniu 2009 r. Jak się okazało, moment gdy mężczyzna dusił kota do ziemi, widziały przynajmniej dwie pracownice. Gdy S. się zorientował, że przyglądają się zajściu, kazał im natychmiast odejść. - Nie chciałem by to obserwowały. Bo po co? - Marian S. spytał rezolutnie sędziego.

Wśród przesłuchanych 18 lutego świadków były dwie pracownice głogowskiego Tesco oraz dyrektor sklepu.

- Pan Marian dusił ręką tego kota i nad nim klęczał. Widziałam to może z odległości 2 metrów. Kot leżał na grzbiecie i próbował się bronić, a on dusił ręką przyłożoną do gardła – zeznała jedna z pracownic. Powiedziała, że tego zwierzęcia już nigdy potem na terenie sklepu nie widziała.
- Jakieś 15 minut po tym zdarzeniu klient, gdy go kasowałam powiedział mi, że słyszał, że pan Marian poszedł wyrzucić kota do kompaktownika – mówiła kobieta we wcześniejszych zeznaniach odczytanych przez sąd.

Kolejnym świadkiem był Adam Adamek, dyrektor Tesco w Głogowie. Często zasłaniał się niepamięcią. Przyznał, że o całej sprawie dowiedział się po 2-3 dniach od daty zdarzenia z relacji pracowników. - Nie pamiętam, czy mówiono mi wtedy, że kot został uduszony – zeznał. Mówił też, że jakiś czas potem sam złapał jednego kota, lecz nie umie jednoznacznie stwierdzić, czy był to kot widoczny na nagraniu, którego dorwał ochroniarz.

Dyrektor Adamek bronił swojego byłego podwładnego. - Mam dobre zdanie o Marianie. Miał on dobre wyniki w łapaniu kradzieży, w tych tych dokonywanych przez pracowników. Nie byłbym zdziwiony, gdyby to ci zwolnieni dyscyplinarnie stali za rozkręceniem tej afery – powiedział. Dodał, że nie namawiał ochroniarza do zmiany miejsca pracy, ale że po tak wulgarnych wpisach jak te na temat S. w Internecie, raczej nikomu nie chciałoby się zostać w tej pracy. - Nagonka trwa dalej. Ludzie na forach piszą: "Wykończyliśmy Mariana, weźmy się teraz za Adama" - żalił się menedżer.

Ostatni składający tego dnia zeznania świadek, także pracownica sklepu przyznała, że patrzyła przez minutę, jak oskarżony dusi kota, lecz S. kazał odejść z niewiadomych powodów. Sąd odczytał jej wcześniejsze zeznania, gdzie padło zdanie: - Wyraźnie było widać jak on dusi tego kota.

Zarząd Tesco Polska umywa ręce od sprawy Mariana S. Przemysław Skory, wcześniejszy rzecznik prasowy spółki,
deklarował na początku ubiegłego roku, że do czasu wyroku firma nie podejmie żadnych decyzji w stosunku do tego pracownika. Gdy kilka miesięcy później, w lipcu zapadł pierwszy wyrok, w Tesco zmieniła się osoba odpowiedzialna za kontakt z prasą. S. jak zajmował ważne stanowisko, tak zajmuje.

- Pracownicy chcą po prostu spokojnie pracować, a nie wiecznie bać się humorów kierowników czy dyrektorów – mówi Zofia Wach z Komisji Oddziałowej WZZ "Sierpień 80" w Tesco w Lublinie. - Ludzie już mają serdecznie dość atmosfery strachu i nagonki. Idą na zwolnienia, bo nie wytrzymują. Na dodatek dyrekcja promuje nowych pracowników, którzy dostają większe premie, niż osoby z długim stażem pracy – dodaje.

Źle się dzieje nie tylko w Lublinie. Przykładowo w Bielsku Białej wręcz zmusza się pracowników do rezygnacji z członkostwa w związku zawodowym. Gdzie indziej wcale nie jest lepiej. Fora internetowe w ostatnim czasie pełne są informacji o "polityce bata" stosowanej przez Tesco. - Poniewiera się tymi ludźmi, a przecież to oni wypracowują dla firmy krociowe zyski. I zamiast ich nagradzać za to, to się ich karze. To jakaś paranoja! - uważa Elżbieta Fornalczyk, przewodnicząca Komisji Zakładowej "Sierpnia 80" w Tesco Polska. Jak mówi, wszelkie interwencje u zarządu spółki w Krakowie nic nie pomagają.

Kolejna rozprawa w temacie zabicia kota w Tesco została wyznaczona na dzień 31 marca br. Wówczas przesłuchani mają zostać kolejni świadkowie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Monika S
  • Monika S
  • 11.10.2011 22:23

jakas masakra obydwoch bym zamknela za kratami na dlugi czas !!!!!!!! Mariana sadyste i tego calego obronce sadystow A.A.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ochroniarz Marian jako karalny nie powinien być zatrudniany na stanowisku ochrony do jakiś dewiant sadysta ja bym go jeszcze skierował na badania psychiatryczne,policja powinna się zająć jego zamiłowanie do białego proszku i zioła.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ochroniarz sadysta z morderczym instynktem, któremu dał upust zabijając kota. Strach pomyśleć nad dalszym rozwojem wypadków.
Włos się na głowie jeży. Tesco to brytyjska firma,a podobno Anglicy zwierzęta kochają i krzywdy im nie robią. Pewnie bywają drobne wyjątki, dotyczące sieci tych supermarketów na terenie naszego kraju.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To może bojkot klientów i przyszłych pracowników?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.