Facebook Google+ Twitter

Szef "Solidarności": Nie nadążam za prezydentem Wałęsą

Przewodniczący Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego "Solidarność", Piotr Duda rozmawiał z Grzegorzem Kajdanowiczem w "Faktach po faktach." Szef związkowców skarży się na Lecha Wałęsę i rozrzutnych kandydatów do europarlamentu.

Piotr Duda, przewodniczący Krajowej Komisji Solidarności. europamiasto.pl; licencja: CC3.0 / Fot. europamiasto.plPiotr Duda, przewodniczący Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego "Solidarność" pojawił się w "Faktach po faktach." Rozmowa skupiła się wokół osoby Lecha Wałęsy. Duda użalał się nad złym losem, który zetknął go z prezydentem. Skarga na Wałęsę w tonacji niemal płaczliwej zdawała się nie mieć końca.

"Panie redaktorze, szanowni państwo. Ja już naprawdę szczerze; nie nadążam za panem prezydentem Wałęsą. Dlatego, że raz pałuje, raz chce być wśród pałowanych" - szef "Solidarności" stwierdził przy tym, że przestał się już dziwić. Poznał Lecha Wałęsę wystarczająco dobrze i wie, że prezydent mówi dużo, ale tylko o tym, o czym związkowcy już rozmawiali dużo wcześniej. Uwaga dotyczy kwestii wsparcia "Solidarności" i obecnej formy kapitalizmu. Zarzuca nieznajomość fundamentalnych pojęć. "Jako prezydent powinien stać na straży konstytucji" - Duda przywołuje artykuł 20 ustawy zasadniczej - "i za to powinien brać odpowiedzialność." Wskazuje, że artykuł nie traktuje o kapitalizmie, ale o społecznej gospodarce rynkowej opartej na wolności działalności gospodarczej. Z nutką rezygnacji dodaje, że dziś wszystko wygląda jak wygląda.

Gość Grzegorza Kajdanowicza wymienia szereg przykładów aktywnych działań, jakie podejmują w ostatnich czasach związkowcy. Tak więc, kwestia obniżenia wieku emerytalnego, tak zwanych umów śmieciowych, zmiana ustawy o płacy minimalnej i o czasie pracy. Piotr Duda z goryczą mówi, że Lech Wałęsa, jako "człowiek-instytucja" mógłby wpłynąć na obecny stan rzeczy: "Pan prezydent nam w tym nie pomaga." Ma wiele możliwości, na przykład poprzez osobistą rozmowę z premierem Tuskiem. Piotr Duda nie wyklucza przy tym, że sam mógłby zorganizować spotkanie z Lechem Wałęsą. Tyle tylko, że ma pewne obawy: "Dzisiaj pan prezydent Wałęsa mówi to co mówi, ju może mówić coś innego." Swoje nastawienie wobec niego określa jako, "może nie - nieufny, ale już tyle otrzymaliśmy wszyscy przykrości ze strony prezydenta Wałęsy, zresztą ja otrzymuję też mnóstwo telefonów ze strony członków związku, którzy faktycznie, są też nieufni i mówią: no ile można, ile można razy w kółko powtarzać to samo." Duda przyznaje, że niechęć do Wałęsy odczuł też pośrednio ze strony osób, które były mu nieprzychylne tylko z tego powodu, że próbował rozmawiać z prezydentem. Tłumaczy, że trzeba zrozumieć, iż jako szef związków jest otwarty na każdą pomoc i nikomu nie może odmówić posłuchania.

Prowadzący rozmowę cytuje słowa Władysława Frasyniuka: "Duda chce być nowym Wałęsą. Chce być premierem." Związkowiec stanowczo oponuje: "Jestem dzisiaj Przewodniczącym Krajowej Komisji "Solidarności." Nie chcę, widząc jeszcze, co się w tej chwili dzieje w polityce, nie chcę być politykiem. Robię to, co do mnie należy." Zaś wypowiedzi Frasyniuka kwituje jako "bzdury i dyrdymały."

Na pytanie, kto ma największe szanse wygrać w wyborach do Parlamentu Europejskiego, Duda nie udziela jednoznacznej odpowiedzi. Jest zdania, że obserwujemy postacie, kandydatów bez sprecyzowanych poglądów. Ludzie, którzy nie mają żadnego programu. Według niego, to straszne w obliczu doniosłości problemów przed jakimi przyjdzie im stanąć w europarlamencie. Trzeba będzie walczyć o Europę "liberalną" lub "socjalną", a to co spotykamy dzisiaj, to "kretyńskie spoty, czyli robienie z nas idiotów. Chociażby pan Piskorski bawi się jakimś helikopterem. Niech on się bawi tym helikopterem i niech zostawi politykę. Niech się nie pcha do europarlamentu." Piotr Duda wyraźnie ożywiony: "My, panie redaktorze, przygotowujemy tą antykampanię, chcemy pokazać tych ludzi, którzy zepsuli polski rynek pracy, a dzisiaj chcą kandydować do europarlamentu." Szef "Solidarności" chce ich skrupulatnie rozliczać, gdyż wspomniane spoty i inne akcje są organizowane za pieniądze obywateli. Unika jasnej odpowiedzi na porównanie wydatków: 7 milionów - spot z okazji 10-lecia Polski w UE, wobec 3 milionów na antykampanię związków. Unika też odpowiedzi na pytanie o przewidywany wynik wyborów i swoje preferencje, odkładając rozmowę na właściwy czas.

źródło: TVN

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Za każdą "gotówkę" Wałęsa jest w stanie wygłosić wykład o wyższości komunizmu nad innymi ustrojami. Tym człowiekiem rządzi pieniądz, dlatego nigdy nie będzie Panem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cała gromada " komuchów " jest obecnie w otoczeniu pana Kaczyńskiego . Tylko pan Konopka nie chce tego przyjąć do wiadomości . Łatwiej niewygodnego czy nielubianego oskarżać o coś co jest wierutną bzdurą .

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Jerzy Konopka
"Dziwię się Panu Dudzie, że chce rozmawiać z Wałęsą"

Dlaczego Duda jest "Panem", Wałęsa nie?... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziwię się Panu Dudzie, że chce rozmawiać z Wałęsą. Przecież, to człowiek Kiszczaka, Jaruzelskiego, czyli komuchów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Po wyborach też będzie chciał pałować?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bliżej do wyborów,to więcej tego..(tu się ciśnie na usta brzydkie słowo).Nie chce,to niech nie łazi po stacjach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.