Facebook Google+ Twitter

Szeptem do ucha, czyli o marketingu w internecie

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-03-06 08:06

Kiedy potencjał reklamy się wyczerpuje i potrzebne są inne środki dotarcia do namierzonej grupy trzeba znaleźć świeże rozwiązania. Wtedy pojawia się WOMM.

 / Fot. PAPPoszukiwanie innowacyjności i eksperymentowanie z nowymi metodami dotarcia do potencjalnych klientów są marketingowi nieobce. Marketing szeptany (ang. Word of mouth marketing WOMM) stwarza nowe możliwości, otwiera drzwi do świata niczym nieograniczonego, do którego można wjechać z ogromną prędkością po autostradzie informacji. Najważniejsze jest jego umiejętne zastosowanie, aby nie przydarzył się żaden wypadek.

Dlaczego internet?

Tradycyjne reklamy się wypalają. Nie są funkcjonalne w przypadku najbardziej kapryśnej grupy wiekowej 16-25 lat. Jej przedstawiciele mają świadomość manipulacyjnego charakteru spotów i traktują je tylko jako informacje o nowościach na rynku. Osoby z tego przedziału nie dają się przekonać przez „podstawionych” bohaterów reklam. Badania pokazują, że sytuacja się zmienia, gdy produkt poleca im znajomy – ten rzeczywisty lub ten wirtualny. I tutaj specjalistom od marketingu przychodzi z pomocą internet – niczym nieograniczona przestrzeń wymiany opinii, zdań i komentarzy na temat produktów, firm i marek. Trzeba tylko znaleźć tam swoje miejsce i pozytywnie zaistnieć. Internet to mnogość sposobów komunikacji – poczty elektroniczne, fora, czaty, grupy dyskusyjne i bardzo popularne komunikatory internetowe (Gadu-Gadu, Tlen). Wszędzie tam można rozpocząć „szeptany” łańcuszek.

Najważniejsze to…

Podstawą jest komunikacja. Już nie ta oparta na tradycyjnych założeniach marketingu, aby za pomocą jakiegoś medium i przeznaczając na to nieziemski budżet dotrzeć z przekazem do jak największej liczby osób. Marketing szeptany działa na zasadach poczty pantoflowej – ja coś wiem i przekazuję to komuś innemu, a ten ktoś z kolei dalej i dalej, tworząc łańcuszek mówiących o jakimś produkcie, usłudze, marce czy firmie. Efektem jest rosnąca od małej pojedynczej kuleczki lawina osób, które „szepczą” dalej napotkaną informację. Taka forma marketingu jest alternatywną formą promocji, która dobrze wykorzystana może przyczynić się do wykreowania pozytywnego wizerunku tego, co chcemy promować w internecie.

Jak to zrobił Google

Konta pocztowe o dużej pojemności to prawdziwa gratka dla każdego internauty. Szczególnie jeśli dostęp do nich posiada tylko grupa wybrańców, a konkurenci nie mogą zaoferować nic równie atrakcyjnego. Tak sytuacja wyglądała w 2004 roku, kiedy firma Google postanowiła uruchomić pocztę Gmail. Aby stać się członkiem ekskluzywnej społeczności potrzebne było zaproszenie. Utrudnienia sprawiły, że o „tajemniczych” kontach pocztowych mówiło się dużo. Tym bardziej, że początkowo zostały one udostępnione tylko „zaawansowanym” zjadaczom internetowej strawy, którzy jako profesjonalni użytkownicy mogli polecić je innym. Zadziałał tu mechanizm tak zwanych liderów opinii, czyli autorytetów, których zdanie najbardziej się liczy. W ten sposób szum czy też raczej szept wokół konta Gmail narastał wśród internautów ciekawych tej nowinki i koncentrował uwagę na nowym zjawisku.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Skoro wiesz o podziałach i wzajemnym zazębianiu się tematów, to czemu tego najpierw nie umieściłaś w materiale? Ewidentnie stosujesz te pojęcia zamiennie i bez rozgraniczeń. Poza tym, jeśli coś publikujesz, to musisz się liczyć z oceną innych, a nade wszystko sprawdzać informacje. Sama przyznałaś, że tych dotyczących Gmail nie zweryfikowałaś - to nie świadczy najlepiej o Twojej rzetelności, ale zupełnie nie odbiega od standardów typowych dla ery tabloidyzacji. Koment nie był złośliwy, ale jako, że interesuję się tą kwestią zawodowo, nie znoszę pobieżnego "jechania po temacie". A propos pisania TUTAJ - no cóż nie uważam Wiadomości24, ani za rzetelne źródło informacji, ani tym bardziej za pole do rozwijania swoich umiejętności pisarskich - dziś każdy, jak widać może być "żurnalistą". Twój artykuł znalazłam na "Wolnych Mediach", a jako że podano źródło, toteż zaglądnęłam tutaj, aby odnieść się do niego bezpośrednio.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 29.03.2009 11:18

Pandoro - błąd z Gmailem już poprawiłam, rzeczywiście konto zakładałam dość dawno i nie sprawdziłam tego. Jednak nie do końca zgadzam się z zarzutem pomylenia pojęć - marketing wirusowy jest odmianą marketingu szeptanego i klasyfikacje często są różne, czasem przyjmuje się, że ten pierwszy stosuje się w internecie, drugi w rzeczywistości, ale czasem stosuje się te pojęcia zamiennie. Ponadto motywacje do pisania mogą być różne i lepiej jest próbować niż nie pisać nic oprócz złośliwych komentarzy. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pisanie rzetelnych artykułów nie polega na przepisywaniu bzdur z innych - jeśli ktoś w artykule myli pojęcia (co nastąpiło w przypadku marketingu szeptanego i wirusowego), to się tego błędu nie powiela w swoim artykule. O ile oczywiście rozumie się znaczenie używanych pojęć. Ale z drugiej strony jeżeli motywacja do napisania powyższego dziełka brzmiała: "Przeczytałam gdzieś artykuł o marketingu szeptanym i mnie to zainteresowało." - "czyli nic nie wiem, ale się wypowiem", to można to zrozumieć, ale nie tolerować. Kolejny błąd - na Gmail już od dawna nie trzeba zaproszeń. Czy nawet takich prostych informacji nie można sprawdzić?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 06.03.2009 17:50

Marcinie, dziękuję Ci za komentarz. Przeczytałam gdzieś artykuł o marketingu szeptanym i mnie to zainteresowało. Nie podobało mi się, że jest tyle przykładów z innych podwórek niż nasze, dlatego szukałam wieści od nas i znalazłam akurat te dwa przykłady. Potraktowano je jako marketing szeptany, dlatego, że "szeptem" rozchodziły się wśród internautów wieści o serwisie House'a i o filmikach Mumio na stronie Plusa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Maju, parę lat pisałem o marketingu i nie do końca się zgadzam z podanymi przykładami polskich kampanii WOM. Oba przypadki podpadają raczej pod marketing wirusowy. Ponadto House wspierał swój serwis kampanią (teaserową, bo teaserową, ale jednak) w Internecie, a spoty Plusa to tylko echo kampanii telewizyjnej.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 06.03.2009 09:23

Jeśli kogoś temat zainteresuje to na końcu podane są strony, można też samemu poszperać, żeby znaleźć więcej. Bo wątpię, żeby artykuł na 10 stron (a to na ten temat i tak byłoby mało) ktoś chciał przeczytać. Pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

TAKI temat na tak krótki art??

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.