Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

22516 miejsce

Szeratonowska kuchnia. Recenzja powieści "W cieniu Sheratona"

Sheraton. Sieć ekskluzywnych hoteli, sławnych na całym świecie. Hol lśni marmurowymi mozaikami, pokoje pachną świeżymi kwiatami, widoki z okiem zapierają dech w piersiach. Tym razem jednak zwiedzimy Sheraton... od kuchni.

Do angielskiego hotelu tej marki przenosimy się wraz z Ireneuszem Gębskim oraz bohaterami jego powieści: Jurkiem, Eweliną, Anią i Rafałem, którzy nie mogąc znaleźć satysfakcjonującej pracy w ojczyźnie, postanawiają wyjechać do wzdłuż i wszerz rozsławionej wśród „polskich bezrobotnych” Anglii.

Ułożenie sobie życia na obczyźnie nie jest łatwe, zwłaszcza, gdy nie zna się dostatecznie dobrze języka, gdy w pracy mają cię za nic i gdy przywiozło się do tego nowego miejsca, stare, poszarpane życie. To krótka historia Jurka, czterdziestoletniego mężczyzny po przejściach, pracującego na zmywaku w hotelowej kuchni, starającego się ułożyć sobie życie na nowo w tej wyspiarskiej rzeczywistości.

Kolejna bohaterka, Ewelina, magister biologii ze złamanym sercem, przyjeżdża do Anglii po namowie koleżanki Ani, która wraz ze swoim chłopakiem Rafałem dzieli los setek tysięcy młodych ludzi, szukających „chleba” po drugiej stronie kanału La Manche. Ich wspólne życie wydaje się być ustabilizowane do czasu... Losy Ani i Rafała nie zawsze wyglądają tak, jakby para tego chciała. Pobyt w nowych warunkach ujawnia przyzwyczajenia i nawyki, których dotychczas nie znali. Okoliczności obczyźnianej samotności sprawiają, że Jurek i Ewelina zaczynają ze sobą rozmawiać nie tylko o angielskiej pogodzie, która daje się we znaki w nostalgii i tęsknocie.

Interesujący w powieści są także bohaterowie „drugoplanowi”: grupa angielskich pracowników hotelu, homoseksualiści oraz mieszkający na stałe w Anglii Polacy. Poznajemy okolice hotelu, polski kościół, zwyczaje, zachowane przez konserwatywnych Anglików, jak prąd na żetony (pieniądze), czy obowiązkowe dwa kurki z ciepłą i zimną wodą.

Prosty język oddaje atmosferę w nowych okolicznościach, gdy w chwili poradzenia sobie w życiowych sytuacjach nie trzeba silić się na kwiecistą mowę. W opisach jednak zabrakło nieco obrazów Anglii, miejsc, ulic. Wówczas czytelnik miałby szansę na szersze poznanie wyspiarskiego kraju, jego kultury i mieszkańców. Tymczasem można odnieść wrażenie zbyt szybkiego tempa nie zawsze ciekawej fabuły. Historia tej czwórki emigrantów wydaje się być opowiedziana wprost i czasem brakuje w tej jawności głębszych przemyśleń czy ciekawych zwrotów akcji.

W cieniu Sheratona
Ireneusz Gębski
Warszawska Firma Wydawnicza
Warszawa 2011


Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

No to teraz wszystko jasne:) Sam jestem w trakcie lektury drugiej z powieści Zafona i nie ukrywam, że go podziwiam zazdroszczę mu talentu. Pozdrawiam serdecznie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witam Szanownego Pana i dziękuję za spostrzeżenia. Świeżo po lekturze Zafona z opisami Barcelony liczyłam, że Pana książka dostarczy mi podobnych wrażeń o Anglii. Rzeczywiście, miejscami tak było, za co dziękuję. Natomiast po skończeniu lektury czułam niedosyt tych opisów, ludzi, zachowań. Ale może znajdę to w kolejnej Pana książce. Pozdrawiam serdecznie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie wypada mi być sędzią we własnej sprawie, ale odnoszę wrażenie, że szanowna autorka napisała dwa zdania, które nieco się wykluczają:
„Poznajemy okolice hotelu, polski kościół, zwyczaje, zachowane przez konserwatywnych Anglików, jak prąd na żetony (pieniądze), czy obowiązkowe dwa kurki z ciepłą i zimną wodą”.
„W opisach jednak zabrakło nieco obrazów Anglii, miejsc, ulic. Wówczas czytelnik miałby szansę na szersze poznanie wyspiarskiego kraju, jego kultury i mieszkańców.”

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.