Facebook Google+ Twitter

Szimon Peres - izraelski program atomowy i pomoc polskich agentów

Izraelscy dziennikarze z Ynetnews prezentują wywiad z b. prezydentem Izraela, Szimonem Peresem. Polityk wspomina swój wkład w rozwój izraelskiego programu atomowego, kreowanie polityki "niejasności" i pomoc jego polskich agentów.

Prezydent Izraela Szimon Peres przemawia podczas spotkania z Sekretarzem Obrony USA Chuckiem Haglem w Jeruzalem, dn. 22.04.2013r. By Secretary of Defense [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons / Fot. Erin A. Kirk-Cuomo/Secretary of DefensePod koniec lat 50-tych raporty amerykańskiego wywiadu donosiły o budowie reaktora atomowego w Izraelu. Rząd w Tel-Awiwie przez jakiś czas zaprzeczał, chociaż tajemnicą poliszynela była współpraca z Francją, która od 1958r. pomagała rozwijać swojemu partnerowi program atomowy. Na czele utworzenia tajnego ośrodka badawczego stał szerzej jeszcze nieznany izraelski polityk Szimon Peres. Na miejsce przedsięwzięcia wybrano pustynne okolice Dimony. Dzisiaj izraelski polityk dzieli się swoimi wspomnieniami w rozmowie z dziennikarzami ynetnews.

Bez nadzoru

"Ben Gurion [pierwszy premier Izraela - przyp. aut.] wierzył w energię jądrową" - opowiada Peres - "Na początku próbowaliśmy pozyskać reaktor jądrowy z Ameryki. W Ameryce powiedzieli nam, że 'bez nadzoru, nie mamy o czym rozmawiać.' Prezydent Eisenhower miał plan pomocy dla korzystania z reaktora jądrowego, by wytwarzać izotopy do celów medycznych. Ci, którzy uczestniczyli w tym planie dostawali 500,000 dolarów i mały reaktor, który był zdolny wyprodukować kilka gramów wzbogaconego uranu." Izrael zaakceptował tą ofertę. Zdecydowano się na budowę w Nahal Sorek. "Jednak byliśmy przeciwni nadzorowi, więc zaczęliśmy budować dodatkowy reaktor w Dimonie; w tym samym czasie - robiliśmy to z Francuzami" - wspomina były prezydent i dwukrotny premier Izraela.

Strategiczna dwuznacznouść

Amerykanie rychło dowiedzieli się o pracach jakie poczyniono w pobliżu Dimony. Kiedy o ich podejrzeniach zaczęła już donosić nawet izraelska prasa, wtedy Szimon Peres przebywał w Stanach Zjednoczonych z oficjalną wizytą. Pamięta jak przyszedł do niego doradca Johna F. Kennedy'ego, Żyd Feldman i powiedział: "Prezydent chce cię widzieć." Jak zaznacza Peres: "Jakkolwiek nie było w zwyczaju prezydenta, by spotykać się z wiceministrem innego kraju."

Ośrodek Negev Nuclear Research Center w Dimonie, Izrael, zdjęcie z amerykańskiego satelity szpiegowskiego KH-4 CORONA, 1968-11-11. Uncropped version at GlobalSecurity.org.By American reconnaissance satellite KH-4 CORONA(Uncropped version at GlobalSecurity.org) / Fot. American reconnaissance satellite KH-4 CORONASzimon Peres przypomina sobie tamten dzień w Białym Domu: "Wziąłem ambasadora Abe Hermana ze sobą i podeszliśmy do tylnych drzwi. Wkroczyliśmy do pokoju; Kennedy siedział w swoim bujanym fotelu i rozpoczął zadawanie pytań. Nagle zapytał: 'Czy macie broń nuklearną?' Powiedziałem do niego: 'Panie prezydencie, Izrael nie będzie pierwszym, który przynosi broń jądrową na Bliski Wschód.' Kiedy wyszliśmy ambasador Herman krzyczał na mnie: 'Kto tobie pozwolił mówić takie rzeczy?'" Kilka tygodni później stało się to oficjalną polityką państwa izraelskiego. W rozmowie z Kennedym, Szimon Peres zarysował politykę, która była następnie nazywana "strategiczną dwuznacznością", "nuklearną niejasnością" czy atomową polisą bezpieczeństwa opartego na "irytującej niejednoznaczności."

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.