Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

13277 miejsce

Szkocki dylemat – bohater czy barbarzyńca?

Zanim historykom uda się ustalić, kim naprawdę był William Wallace, być może spełni się jego największe pragnienie – niepodległość Szkocji. W najbliższej dekadzie rozpad Wielkiej Brytanii jest niemal przesądzony.

Niepodległość Szkocji jest bliska / Fot. Maciej MalachowskiMinęło ponad siedem wieków od śmierci Williama Wallace’a, ale jego legenda wciąż jest żywa. Nie tylko w Szkocji. Rozsławił ją na świecie film „Braveheart – Waleczne Serce” z Melem Gibsonem w roli głównej. Historycy nie są jednak zgodni, czy przedstawiona w obrazie postać odpowiada prawdziwemu wizerunkowi szkockiego bohatera. Niektórzy twierdzą nawet, że nie zasługuje on na to miano.

Kim naprawdę był sir William Wallace? Nie ulega wątpliwości, że postacią historyczną – żył około 35 lat na przełomie XIII i XIV wieku. Miał zostać duchownym, o czym świadczy pobieranie nauk w szkole prowadzonej przez benedyktynów. Otrzymał solidne wykształcenie, był obeznany z kulturą i historią. Posługiwał się językiem francuskim, niemieckim, a także greką i łaciną. Posiadał nienaganne maniery, a także mówił z łagodnym akcentem, co u Szkotów jest rzadko spotykane.

Ale William Wallace nie trafił do zakonu. Został rycerzem, który poprowadził swych rodaków w wojnie z Anglią – okupantem szkockich ziem. Nie wszyscy Szkoci stanęli za nim murem. Część właścicieli ziemskich wolała spokojne i majętne życie pod koroną angielską. Wallace nie baczył na zdrajców. Przekonywał, że nie wolno kupczyć niepodległością kraju. - Wolność jest większa i wspanialsza, niż wszystkie rzeczy – mówił do swoich żołnierzy przed zwycięską bitwą pod Stirling w 1297 roku. Wątpiącym dodawał: - Ja też nie chcę być męczennikiem. Chcę żyć, mieć dom, dzieci i święty spokój. Pragnę tego wszystkiego, ale to nie będzie nic warte, jeśli nie będziemy wolni.

Niebo nad Edynburgiem / Fot. Maciej MalachowskiSwoim walecznym sercem Wallace zdobył serca patriotów, a dzięki sprytowi i obranej taktyce osiągał niewyobrażalne sukcesy wojenne nad potężnym wrogiem. Anglicy obrywali, bo wzięli go za zwykłego, szkockiego dzikusa. To pomogło Wallace’owi najechać na angielskie ziemie. I tu zdanie na temat jego szlachetności zaczyna się dzielić. Historycy mówią bowiem o krwawej wendecie, którą zgotował na cywilach. Północną Anglię obrócił w zgliszcza, nie zostawiając przy życiu starców, kobiet i dzieci. Używając dzisiejszej terminologii można powiedzieć, że był ludobójcą.

Fakty te nie są nowe, ale dopiero teraz przebijają się do świadomości Szkotów. Narodowy bohater barbarzyńcą? W tym kraju trudno to zaakceptować, nie tylko dlatego, że legenda Williama Wallace’a to koło napędowe turystyki – podstawowej części szkockiej gospodarki. O wiele trudniej Szkotom przyjąć całą prawdę o średniowiecznym bohaterze, ponieważ faktycznie do dziś włada on ich sercami. O wiele bardziej, niż np. cała gama światowej sławy naukowców i pisarzy pochodzących ze Szkocji, którzy mogliby być jej bohaterami, a którzy jednak nimi nie są.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Lord Malrborough
  • Lord Malrborough
  • 01.10.2012 00:22

Wallace - pusty okrutnik,krwiozerczy morderca,szlachetka z normandii zreszta,mordujacy czlowieka za pare ryb czy dracy z banda wyjetych spod prawa skore z ludzi,przerabiajac ja potem na pas , z ktorym sie obnosil itp itd.Zwyciezca watpliwy,bitwy pod Stirling Bridge,nie Stirling jak chce rezyser Braveheart'a,w innych bitwach
zbierajacy niemilosierny wpierdol od Anglikow.Zeby bylo jeszcze semieszniej,niczym zostal wyjety spod prawa,walczyl po stronie Edzia Longa przeciw pobratymcom hehe.

Hollywood :D

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ za przypomnienie postaci, która tak samo jak wielu dzisiejszych "wojowników" z tego samego powodu nie poddaje się jednoznacznej ocenie. O tyle temat jest aktualny i chyba jeszcze długo będzie.
A kto chociaż trochę zna historię, wie, że faktycznie skutecznie zdradzić mogą tylko ci, którzy stoją najbliżej. Wróg nas nie zdradzi, może to zrobić tylko przyjaciel. Dlatego niektórych od początku lepiej nie mieć po swojej stronie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Każdy, nawet najmniejszy, naród chce być suwerenny. W praktyce jest to suwerenność iluzoryczna. Liczy się potencjał ludnościowy, terytorialny, gospodarczy... A im więcej suwerennych krajów, tym więcej przywódców politycznych, urzędników... Słowem - biurokracji. A wszystko to ze zwykłej żądzy panowania;) A kto zdradził Wallace'a czyżby nie jego rodacy? Kto chciał zgładzić Odyseusza po powrocie na Itakę? Kto zamordował Cezara, czyżby Gallowie, a może Partowie, czy może jacyś inni barbarzyńcy? Moja konkluzja jest taka, że największych wrogów można znaleźć wśród własnych współplemieńców. Nie trzeba ich szukać za granicami kraju.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Ciekawy temat, szczególnie wątek z egzekucją :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.