Pozycja materiału w rankingach:
Polska szkoła wcale nie jest taka otwarta i przyjazna dla uczniów. Każe nam uczyć się tego, czego nie chcemy, nie pozwala na to, co byśmy chcieli.
Chodzę do klasy, w której realizowany jest rozszerzony materiał z geografii. Większość klasy wiąże z tym przedmiotem swoją przyszłość, prawie wszyscy chcą ją zdawać na maturze, oczywiście w zakresie rozszerzonym. Bardzo zdziwiło nas, gdy na początku drugiej klasy dostaliśmy nowy plan lekcji. Okazało się, że przydzielono nam tylko jedną geografię tygodniowo (zdziwiło to też naszą nauczycielkę).Zobacz także:
Artykuły
(9)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(3.95)
Wiek: 20 | Miejscowość: Radomsko | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Autor usunął profil 15.10.2009 15:53
w nawiązaniu do wczesniejszego wpisu z 14 wrzesnia:
równouprawnienie w polskiej szkole, prawo do "kolczyka" uczennicy/ ucznia gimnazjum - wodniesieniu do statutu szkoły/wytycznych ministerstwa/konstytucjii
cd.
po miesiącu wygląda na to że wobec wcześniejszych nie najlepszych rokowań, szansa na "równe traktowanie" i współprace na płaszczyźnie: uczeń - rodzic - kuratorium - dyrekcja szkoły/ prawo Są:)
mały kolczyk w uchu ucznia już nie budzi w szkole zdziwienia u nauczycieli:) stał się "codziennością", tak jak od "zawsze" były codziennością zwyczajową kolczyki u dziewczynek:)
Monika Wawrzyńczak 17.09.2009 20:04
Właśnie przyszła mi na myśl wypowiedź mojej Pani prof. od wychowania fizycznego, która prowadziła z nami rozmowę na temat polskiego szkolnictwa.. Powiedziała, że przeprowadzona została ankieta wśród nauczycieli ( ale nie wiem czy tylko w naszym okręgu czy w całej PL) i tylko 1/3 naszych belfrów jest za tym, by wprowadzić zmiany w oświecie, tzn. chcą by była tak jak na zachodzie (chodzi tutaj o krótsze wakacje, a więcej wolnych dni/tygodni w roku szkolnym) ...
Autor usunął profil 14.09.2009 14:27
Macie racje realia w polskiej szkole, europejskiej szkole!!! nie tylko w kwestii nauki bywają śmieszne, pisze z pozycji matki syna lat 14 który: O Zgrozo! zrobił sobie kolczyk w uchu i w związku z tym rodzić jest inwigilowany przez wychowawczynie, naciskany przez dyrektora, aby kolczyk kategorycznie usunąć. Ale jak mój syn chce mieć kolczyk to ma do tego "konstytucyjne prawo" dziewczyna może nosić to i on też, równouprawnienie no nie! Szanuję jego decyzje i cóż będziemy walczyć w XXI w o prawo do maleńkiego kolczyka w uchu, gdy nasi przodkowie ząb tygrysa szablozębnego w nosie nosili, Śmieszno no nie!
Pozdrawiam wszystkich:)))
Łukasz Wolski 14.09.2009 11:29
Z tego co wiem, MEN każe kłaść większy nacisk na przedmioty ścisłe, czyli matmę, fizę i chemie.
W swojej klasie maturalnej walczyliśmy o fakultety z historii. Mieliśmy 5 historii w cyklu trzyletnim, bo byliśmy klasą rozszerzoną. Ale w drugiej klasie mieliśmy jeszcze zajęcia pozalekcyjne, które nam zabrano. A np. klasa mat-fiz-inf, którą uczyła wicedyrektorka i nauczycielka fizyki, dostała 5 godzin fakultetów...
Poszliśmy do kuratorium i sprawa się wyjaśniła. Na naszą korzyść. Proponuję więc tam się udać.
To pomaga. Kiedyś nauczycielka postanowiła całej klasie obniżyć zachowanie, niesłusznie. Zagroziliśmy, że skierujmy sprawę do kuratorium i już dwa dni później decyzja została anulowana=)
A np. z geografii przerabialiśmy ten sam materiał co klasy rozszerzone, bo belfer tłumaczyła, że to 'ogólniak' i wszystko mamy umieć. To jest po prostu głupie, po co mam się np. uczyć o jakiś związkach chemicznych czy też prądach i falach, skoro widzę takie rzeczy prawdopodobnie ostatni raz w życiu?
A E 14.09.2009 10:22
My w klasie humanistycznej też dostaliśmy dodatkową godzinę z fizyki, w dodatku nauczycielka robiła z nami rozszerzony program, bo jedna dziewczyna postanowiła zdawać z fizyki maturę. Już nie wspomnę o tym, że w klasie maturalnej nie odeszły nam praktycznie żadne przedmioty, tak więc podczas gdy w innych szkołach klasy humanistyczne uczyły się przed maturą głównie przedmiotów humanistycznych my dalej uczyliśmy się fizyki ;]. Tak więc jeśli chce się czegoś nauczyć - szkoła nie wystarczy, trzeba jeszcze nad tym dużo pracować samemu.
Agata Pamuła 14.09.2009 09:55
Znam wiele podobnych sytuacji i nieraz sama w nich uczestniczyłam...niestety takie są realia polskich szkół.
Autor usunął profil 14.09.2009 09:51
Rozumie się, że fizykę miałam także rozszerzoną. Dla mnie trauma.
Autor usunął profil 14.09.2009 09:49
Z tymi profilami faktycznie jest coś na rzeczy. Ja chodziłam w liceum do klasy z rozszerzonym programem nauczania języka niemieckiego. Moja klasa również była zaskoczona, gdy okazało się, że (już nawet nie pamiętam, czy to była klasa druga, czy trzecia) będziemy mieć więcej godzin angielskiego w tygodniu niż niemieckiego. Co prawda wywalczyliśmy sobie dodatkową godzinę lekcyjną niemieckiego, ale zrobiono z nas klasę z rozszerzonym zarówno niemieckim jak i angielskim. A kończąc szkołę otrzymaliśmy informację, że technologia informacyjna również była realizowana według programu rozszerzonego. Najciekawszy w tym wszystkim był i tak nauczyciel fizyki, który prawie w ogóle nie korzystał z podręcznika, twierdząc, że "tam i tak nic nie ma".
Ranking liceów. Które szkoły najlepsze w Warszawie?
(odsłon: +241)