Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10301 miejsce

Szkoła nie pozwala nam się uczyć!

Polska szkoła wcale nie jest taka otwarta i przyjazna dla uczniów. Każe nam uczyć się tego, czego nie chcemy, nie pozwala na to, co byśmy chcieli.

 / Fot. http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Teacher_writing_on_a_Blackboard.jpgChodzę do klasy, w której realizowany jest rozszerzony materiał z geografii. Większość klasy wiąże z tym przedmiotem swoją przyszłość, prawie wszyscy chcą ją zdawać na maturze, oczywiście w zakresie rozszerzonym. Bardzo zdziwiło nas, gdy na początku drugiej klasy dostaliśmy nowy plan lekcji. Okazało się, że przydzielono nam tylko jedną geografię tygodniowo (zdziwiło to też naszą nauczycielkę).

Pomyśleliśmy, że to jakaś pomyłka, w końcu musimy się jakoś przygotować do matury, jedna godzina w tym roku to może być za mało. Postanowiłem zająć się to sprawą i udać się do pani dyrektor aby wyjaśnić całą sprawę. Okazało się, że nie może przyznać nam dodatkowej geografii, ponieważ jak mi powiedziała "tak ustalił minister". Wydało mi się to dziwne, postanowiłem poszukać jakichś rozporządzeń na ten temat, jednak niczego konkretnego nie udało mi się znaleźć.

Na pewnym forum odpisano mi, że jeżeli tygodniowy rozkład zajęć nie przekracza 35 lekcji (nie przekracza, jest ich 34), to można nam dołożyć tę lekcję. Udałem się do pani dyrektor ponownie, niestety nadal twierdzi, ze nie może nam dołożyć tej godziny, a tzw. lekcja dyrektorska została przeznaczona w naszej klasie na fizykę, czyli niczego u niej nie wskóram. Zapytałem, czy w siatce godzin nie może być więcej niż 5 lekcji geografii, jednak nie uzyskałem jasnej odpowiedzi, a wiem, że w innej szkole w siatce znajduje się 6 godzin tego przedmiotu.

Niestety chyba nic w tej sprawie nie da się już zrobić, pozostaję nam uczyć się geografii samemu, bo szkoła nie chce nam w tym pomóc, każe nam uczyć się fizyki, z którą nikt nie wiąże swojej przyszłości.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 15.10.2009 15:53

w nawiązaniu do wczesniejszego wpisu z 14 wrzesnia:
równouprawnienie w polskiej szkole, prawo do "kolczyka" uczennicy/ ucznia gimnazjum - wodniesieniu do statutu szkoły/wytycznych ministerstwa/konstytucjii
cd.
po miesiącu wygląda na to że wobec wcześniejszych nie najlepszych rokowań, szansa na "równe traktowanie" i współprace na płaszczyźnie: uczeń - rodzic - kuratorium - dyrekcja szkoły/ prawo Są:)

mały kolczyk w uchu ucznia już nie budzi w szkole zdziwienia u nauczycieli:) stał się "codziennością", tak jak od "zawsze" były codziennością zwyczajową kolczyki u dziewczynek:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Właśnie przyszła mi na myśl wypowiedź mojej Pani prof. od wychowania fizycznego, która prowadziła z nami rozmowę na temat polskiego szkolnictwa.. Powiedziała, że przeprowadzona została ankieta wśród nauczycieli ( ale nie wiem czy tylko w naszym okręgu czy w całej PL) i tylko 1/3 naszych belfrów jest za tym, by wprowadzić zmiany w oświecie, tzn. chcą by była tak jak na zachodzie (chodzi tutaj o krótsze wakacje, a więcej wolnych dni/tygodni w roku szkolnym) ...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.09.2009 14:27

Macie racje realia w polskiej szkole, europejskiej szkole!!! nie tylko w kwestii nauki bywają śmieszne, pisze z pozycji matki syna lat 14 który: O Zgrozo! zrobił sobie kolczyk w uchu i w związku z tym rodzić jest inwigilowany przez wychowawczynie, naciskany przez dyrektora, aby kolczyk kategorycznie usunąć. Ale jak mój syn chce mieć kolczyk to ma do tego "konstytucyjne prawo" dziewczyna może nosić to i on też, równouprawnienie no nie! Szanuję jego decyzje i cóż będziemy walczyć w XXI w o prawo do maleńkiego kolczyka w uchu, gdy nasi przodkowie ząb tygrysa szablozębnego w nosie nosili, Śmieszno no nie!
Pozdrawiam wszystkich:)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Z tego co wiem, MEN każe kłaść większy nacisk na przedmioty ścisłe, czyli matmę, fizę i chemie.

W swojej klasie maturalnej walczyliśmy o fakultety z historii. Mieliśmy 5 historii w cyklu trzyletnim, bo byliśmy klasą rozszerzoną. Ale w drugiej klasie mieliśmy jeszcze zajęcia pozalekcyjne, które nam zabrano. A np. klasa mat-fiz-inf, którą uczyła wicedyrektorka i nauczycielka fizyki, dostała 5 godzin fakultetów...
Poszliśmy do kuratorium i sprawa się wyjaśniła. Na naszą korzyść. Proponuję więc tam się udać.
To pomaga. Kiedyś nauczycielka postanowiła całej klasie obniżyć zachowanie, niesłusznie. Zagroziliśmy, że skierujmy sprawę do kuratorium i już dwa dni później decyzja została anulowana=)

A np. z geografii przerabialiśmy ten sam materiał co klasy rozszerzone, bo belfer tłumaczyła, że to 'ogólniak' i wszystko mamy umieć. To jest po prostu głupie, po co mam się np. uczyć o jakiś związkach chemicznych czy też prądach i falach, skoro widzę takie rzeczy prawdopodobnie ostatni raz w życiu?

Komentarz został ukrytyrozwiń

za to religię pewnie masz 2 razy w tygodniu. realia polskich szkół są, co tu dużo mówić, śmieszne.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • A E
  • 14.09.2009 10:22

My w klasie humanistycznej też dostaliśmy dodatkową godzinę z fizyki, w dodatku nauczycielka robiła z nami rozszerzony program, bo jedna dziewczyna postanowiła zdawać z fizyki maturę. Już nie wspomnę o tym, że w klasie maturalnej nie odeszły nam praktycznie żadne przedmioty, tak więc podczas gdy w innych szkołach klasy humanistyczne uczyły się przed maturą głównie przedmiotów humanistycznych my dalej uczyliśmy się fizyki ;]. Tak więc jeśli chce się czegoś nauczyć - szkoła nie wystarczy, trzeba jeszcze nad tym dużo pracować samemu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Znam wiele podobnych sytuacji i nieraz sama w nich uczestniczyłam...niestety takie są realia polskich szkół.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.09.2009 09:51

Rozumie się, że fizykę miałam także rozszerzoną. Dla mnie trauma.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.09.2009 09:49

Z tymi profilami faktycznie jest coś na rzeczy. Ja chodziłam w liceum do klasy z rozszerzonym programem nauczania języka niemieckiego. Moja klasa również była zaskoczona, gdy okazało się, że (już nawet nie pamiętam, czy to była klasa druga, czy trzecia) będziemy mieć więcej godzin angielskiego w tygodniu niż niemieckiego. Co prawda wywalczyliśmy sobie dodatkową godzinę lekcyjną niemieckiego, ale zrobiono z nas klasę z rozszerzonym zarówno niemieckim jak i angielskim. A kończąc szkołę otrzymaliśmy informację, że technologia informacyjna również była realizowana według programu rozszerzonego. Najciekawszy w tym wszystkim był i tak nauczyciel fizyki, który prawie w ogóle nie korzystał z podręcznika, twierdząc, że "tam i tak nic nie ma".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.