Pozycja materiału w rankingach:
Autor usunął profil

Są sprawy, o które walczy wielu ludzi, jedną z nich jest sprawiedliwość... Jednak istnieje pewna sprzeczność - ludzie domagają się sprawiedliwości, chcą zmienić świat, lecz sami wobec innych nie są sprawiedliwi.
Zobacz także:
Artykuły
(8)
Galerie
(3)
Średnia ocen
(3.85)
Wiek: 21 | Miejscowość: Chrzanowo | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Aleksandra Puciłowska 11.01.2010 12:17
Szkoła ma za zadanie uczyć i wychowywać. Raczej trudno wyobrazić sobie, by małe dzieciaki przychodziły do szkoły na zasadach studenckich- tylko jako do placówki, w której zdobywać mają wiedzę.
Nie zmienia to faktu, iż głównymi wychowawcami są rodzice.
Szkoła może wspierać, uzupełniać.
Aleksandra Puciłowska 11.01.2010 12:14
Wychowanie w patriotyźmie???? Już owy pomysł, Adamie, był- na szczęście przeszło to już do historii...
Jako można uczyć, bądź co bądź, uczucia..?
Jak można wystawiać oceny z patriotyzmu?
I końcowo- jak można, w ogóle, zmuszać do "nauki" jakiejś określonej postawy obywatelskiej/ życiowej?
I co miałoby się na takich lekcjach dziać?
Lekcja pierwsza: jak być dobrym patriotą?
Przecież to śmieszne...
Adam Lutostański 11.01.2010 01:11
Izo od wychowywania są rodzice. Racja, ale szkoła też. Ta instytucja też musi brać udział w kształtowaniu postaw młodych ludzi. Nie może tylko uczyć. Ja wprowadziłbym przedmiot wychowanie w patriotyźmie.
Ewa Kuryło 10.01.2010 23:47
Sprawa wrednych nauczycieli interesowała mnie od zawsze i szczególnie teraz (jestem na spec. naucz.). Kiedyś wypociłam na ten temat text, jakby ktos chciał przeczytac to podaje linka (nie moge umiescic na w24, bo juz jest opublikowany): http://www.eid.edu.pl/publikacje/list_do_n,12.html
Aleksandra Puciłowska 10.01.2010 23:10
Z tymi "kastami" , Panie Wojciechu, to mało ciekawa sprawa- ma Pan rację.
A co do "rozwydrzonej młodzieży"- sprawa równie nieciekawa.
Prawda leży gdzieś po środku.
A "prawdziwych pedagogów" w swej szkolnej karierze spotkałam niewielu, oj- bardzo niewielu...
Wojciech Arciszewski 10.01.2010 22:34
W sumie temat szkoły to temat-rzeka.Można się w nim zanurzyć i napisać kilkadziesiąt stron, ale to w niczym nie rozjaśni atmosfery około szkolnej. Nadal będzie się czuło jakiś smrodek. Według mnie, w szkołach istnieje niepisana zasada "szufladkowania" uczniów. Kto nie ma szczęścia i wpadnie do niższej "kasty" to ma przechlapane. Jego oceny będą dociążane w dól, w przeciwieństwie do tych z "kasty" wyższej. Mój syn w gimnazjum wylądował w tej niższej bo jako jedyny odważył się stanąć w obronie koleżanki z klasy, którą nauczyciel-furiat przeciągnął za włosy przez dwie ławki i środek klasy. Krzyk mego syna" CO PAN WYPRAWIA ? , otrząsnęły faceta z amoku , ale do końca gimnazjum syn był niszczony przez tego gościa (facet miał szczęście, że rodzice dziewczyny nie wnieśli oskarżenia przeciw niemu i skończyło sie na publicznych przeprosinach w trakcie wywiadówki. Syn zamiast być postawiony jako wzór postawy, był przez kolejne 2,5 roku trzymany w kategorii "Uczeń krnąbrny -kasta niższa". Nie poddał się, dał sobie radę, ale poznał gorycz nierównego traktowania i dziwne zasady "szkolnego równouprawnienia".
Problem w tym, że w szkołach jest wielu nauczycieli, ale prawdziwych pedagogów już dużo mniej...
A teraz czekam na atak nauczycielek i nauczycieli z W24 (" bo ta młodziez taka rozwydrzona"
Autor usunął profil 10.01.2010 20:30
Taka sytuacja zdarzyła się naprawę, ale nie chciałam podawać konkretnych nazw czy imion, stąd możliwe, że niektórzy uznali że nie napisałam precyzyjnie. Jeśli ktoś tutaj napisał ze " jak możliwe jest wystawienie z ocen z których wychodzi 3 oceny bardzo dobrej" - przekonałam się, że jednak można, więc nie jest zjawisko wyssane z palca. A co do potraktowania tematu powierzchownie - nie miałam na celu, by rozpisać się na temat tego zjawiska, ale chciałam jedynie je opisać, opisać to, co się wydarzyło u mnie w szkole. Otworzyć innym oczy na rzeczy, o których czasem nie mieli pojęcia, bo z komentarzy to również odczytuję.A jestem tego zdania, że dziennikarz opisuje to, co się wokół dzieje i żadne zjawisko nie jest mu obce. Zgodnie z tą zasadą, przeżyłam coś, co mnie oburzyło - więc postanowiłam o tym napisać... ale dziękuje za uwagi i potraktuję je poważnie;) pozdrawiam
Ewa Kuryło 10.01.2010 19:38
Magda, dobry temat, choc potraktowany zdawkowo. Pojechałaś pytaniami (w zasadzie retorycznymi), odpowiedziałaś na zasadzie "okazuje się że, tak/nie" i zakończyłaś frazesem ("szkoła często obcina skrzydła"). Szczerze, to wszystko juz wiemy. Przydałoby sie trochę innego spojrzenia, jeżeli nie w treści (bo w tym temacie to faktycznie trudno) to chociaż w formie (opisac konkretną histrię, pobawic się jezykiem). Tak na przyszłosc: lid musi wiazac sie z tytułem. Czytelnik powinien miec w lidzie i tytule podane NA TACY o co chodzi (technicznie nawet mozna odpowiedziec po prostu na slynne pytania dziennikarskie). Przykładowo tu trzeba by było wziąc pod uwagę takie słowa-klucze: szkoła, wychowanie, sprawiedliwosc, faworyzowanie. Zostawmy tytuł, bo faktycznie on łapie :) I zlepiamy z tego np taki lid (nie liczę znaków): Szkoła ma wprowadzać w społeczeństwo. Społeczeństwo, które ceni sobie sprawiedliwość. Ale szkoła już jej nie uczy, szkoła faworyzuje jednych uczniow, zapomina o drugich. A więc niby jakim cudem spełnia (sic! )swe zadanie?
Ale dobrze, że o tym napisałas, bo mnie tez dobrowadza to do wściekłej pasji. A "Nauczyciel też człowiek" - magiczne tłumaczące wszystko zdanie jakos do mnie nie trafia. Ciekawe dlaczego... :)
Mam nadzieję, że uwagi sie przydadzą. Do tego co masz u góry doszłam po jakims czasie, choc w praktyce tez nie zawsze się udaje to zrealizowac :) Inaczej to wszystko byłoby za proste. Ale mam nadzieję, że skróci ci to nieco "drogę ku doskonałości". Powodzenia!
Adam Podgórski 10.01.2010 19:09
Magda, mimo pewnego braku precyzyjnosci wypowiedzi, poruszyla temat, który jest powszechnie znany. Moja koleżanka, została ostatnio na lekcji nazwana przez ucznia per :K...a. I co: miała iść poskarzycć się dyrektorowi?
Małgorzata Najda 10.01.2010 18:15
W procesie zdobywania wiedzy (szkoła) nie można pominąć wychowania. Edukacja łączy w sobie te dwa pojęcia. Druga sprawa to ocena, może być może być bardziej lub mniej zbliżona do umiejętności ucznia, ale już średniej (szcególnie tzw. ważonej) to już nie można źle obliczyć.