Facebook Google+ Twitter

Szkoła szkole nierówna, czyli "aniołki" i "diabły"

Wśród polityków wielu mówi o przykładaniu dużej wagi do edukacji szkolnej, stąd też pomysły kolejnych reform. Nie ma co się oszukiwać, reformy na pewno przydałyby się polskiej szkole. Przedstawiam szkołę oczami studenta-praktykanta.

Szkoła. / Fot. http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Lublin_dzielnica_wrotkow_szkola_podstawowa.jpg&filetimestamp=20090831191439Większość z nas, studentów dość dobrze ocenia praktyki w szkołach podstawowych. Dzieci, pomimo że zachowywały się różnie, to jednak na ogół poprawnie i zwykle były dość ciekawe tego, co chcieliśmy im przekazać; w zajęciach uczestniczyły raczej aktywnie wynosząc z nich wiedzę.

Znacznie gorzej wygląda sytuacja ze szkołami gimnazjalnymi, tutaj bowiem trafiając na "złe" gimnazjum, naprawdę dość poważnie ryzykujemy - nie tylko dalszą edukacją naszego dziecka, ale i nawet jego zdrowiem. Mniejsze lub większe bójki, papierosy i alkohol, brak elementarnej kultury w obyciu, wszechobecne wulgaryzmy, nawet przypadek przyniesienia kastetu do szkoły, albo rzucanie lotkami do darta w tablicę z gazetką klasową w czasie prowadzonej lekcji… To tylko niektóre przykłady. Można sobie wyobrazić, co by było, gdyby w przytoczonej sytuacji krnąbrności uczniowskiej, taka lotka z metalowym ostrzem trafiła kogoś na przykład w oko; nauczyciele nad wszystkim nie zapanują i są do pewnego stopnia bezsilni. Nie tylko szkoła wychowuje…

- Poza wezwaniem rodziców, czy obniżeniem oceny z zachowania, takiemu uczniowi można zrobić bardzo niewiele - przyznała otwarcie jedna z nauczycielek - owszem, można próbować wydalić go lub przenieść, ale ta procedura praktycznie nie jest stosowana.

Jeśli mamy szczęście, że szkoła rejonowa należy do tzw. dobrych z racji poziomu nauki, jak i "atmosfery" w niej samej, czy podległej jej rejonizacji okolicy - to jest dobrze, zarówno dla samych uczniów, rodziców, jak i nas praktykantów. Jeśli nawet coś by się zdarzyło, to przecież mimo wszystko "wypadki chodzą po ludziach…" , ale prawdopodobieństwo jest znacznie mniejsze.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Inny świat , tak właśnie jest ;) Osobiście "wolałem" świat lepszych;-]
Z tym wyborem nie słyszałem, ale może np. z gimnazjum patronackiego, laureat etc...

Komentarz został ukrytyrozwiń

A słyszałeś o czymś takim ?Słaba ilość punktów-a wybieram szkołę jaklą chcę?'??Pracowałam i w tzw;,molochach;i w dobrych ,i w prywatnych.i w publicznych.
W każdej z- nich inny świat.
Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fakt pieniądze są istotnym czynnikiem, ale nie jedynym.
Do dobrej szkoły (publicznej) można na podstawie testu się dostać...
Z ilością uczniów to dość różnie jest np. we wspominanym 2 lo ok 26-30klasa, a szkoła dobra;) Pewnie i dlatego ,że maja wiele "dodanych" godzin i fakultetów;] W tych gorszych liczebność była podobna....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Marcinie.
Poziom szkoły zazwyczaj łączy się z głównie z kasą.Taka jest prawda. W dobrych szkołach(zazwyczaj płatnych),mniejsza jest liczba uczniów,i mentalność uczniów jest inna i łatwiej z takich szkół dostać się na studia,itd,itd.I oczywiście praca nauczyciela w takich szkołach jest inna.Podstawowy program realizujemy w szkołach przepełnionych,TYLKO DLATEGO ZE NIE MAMY CZASU NA COŚ.WIĘCEJ.Z doświadczenia wiemy w jaki sposób dzielimy szkolnictwo(szkoły) w Polsce-na dobre (elitarne,mało uczniów w klasach,wiele kół zainteresowań,,chodzą do nich dzieci z bogatszych rodzin,których stać na zapewnienie lepszych warunków życiowych,itd,itd),i na tzw,szkoły- ;motłochy;(klasy przepełnione,dzieci z patologii społecznej,ciągła walka o przeżycie,zupełnie inne wartości,można wyliczać bez końca).
A co do rodziców.Temat woda..........Bogaci rodzice płacą i nie mają problemu,nawet nie mają pojęcia co się dzieje,zupełnie nie interesują się nauką swojego dziecka,zarabiają pieniądze ,nie ma ich całymi dniami w domu.Więc dlaczego ich dzieci często dostają się na studia???? Dlaczego nie wiedzą nic o problemach?Dlaczego nie mają tak wielkich problemów z dziećmi?Pytań wiele.
Panie Marcinie .......O pracy nauczyciela,o rodzinie ,o uczniach,można pisać wiele,niekończąca się wyliczanka,za i przeciw.
Jak już wspomniałam za cześć zła podziękujmy reformom i naszym politykom.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Odpowiadając, zacznę może od poziomu szkoły; składa się na niego (w mojej ocenie) kilka czynników: zakres i sposób realizowania programu (będzie to w drugim moim eseju), mentalność i zachowanie uczniów oraz sposób pracy grona pedagogicznego. Wiadomo, im „lepsza średnia” tych czynników, tym poziom wyższy;)
W przypadku programu sprawa jest dość prosta- podstawowy/rozszerzony można realizować metodami : *„przeczytajcie sobie podręcznik”, *m. wykładu/rozmowy , * m. aktywną w różnoraki sposób, lub * kombinacją wymienionych. W „moich” klasach np.: krzyżówka, prezentacja multimedialna, czy karty pracy były pozytywnie odbierane i sumiennie wypełniane przez uczniów. Nie zaprzeczę, że z niewielką zachętą, jak zazwyczaj używany przeze mnie niewinny „+” z aktywności za to, że uczeń, jako pierwszy zrobił na lekcji zadane polecenie; ponadto na lekcjach się starali i raczej nie spali na ławce ;-) , a przy późniejszej odpowiedzi pamiętali sporo z lekcji. Sam wykład, jako forma przekazu, był dobry, ale zawsze też był urozmaicony (np. anegdotą tematyczną i chwilą śmiechu…)- nigdy zaś pełne 45 min samego mówienia, czy dyktowania….….
Podejście nauczycieli do uczniów bywa różne. Kilkakrotnie przynosiłem licealistom zdającym na maturze historię sztuki, czy przygotowującym się do olimpiady europejskiej własne skrypty. Nie wszyscy jednak, tak uczniów wspomagają. W przypadku uczniów niepełnosprawnych nauczyciele różnie reagują- mój opiekun na przykład starał się im pomagać, choćby przedłużając czas na kartkówkach zgodnie z zaleceniem opinii.
Bardzo ważne jest też, aby nauczyciel miał autorytet i niekoniecznie chodzi tu o wzbudzanie strachu wśród uczniów; ważniejsze jest ustalenie pewnych zasad i trzymanie się ich. Inna sprawa, to reakcja na problemy, niewłaściwa to dla przykładu utworzenie tzw. klasy „problemowej”, czyli zebranie w jednej klasie samych uczniów mających jakieś problemy, np. wychowawcze. Trudno jest całkowicie zmienić podejście do nauki i zachowanie ucznia, ale warto chyba próbować zmieniać powolutku jakieś drobne elementy…..Krok po kroku… Pomocny może być w tym np.: psycholog, lub pedagog, który interesuje się problemami uczniów, zaprasza do siebie uczniów lub odwiedza w ciągu roku klasy i rozmawia, ale utrzymuje też kontakt z rodzicami/ opiekunami uczniów. Czasami bywa, że nauczyciele wolą po prostu z braku czasu przymykać oko, lub co gorsza- dają zły przykład. Mentalność uczniów jest najtrudniejsza do zmienienia, a bez pomocy rodziców w ogóle już ciężko coś zdziałać. Bywa niestety, że rodzice także nie mają czasu, lub nie interesują się dzieckiem. To chyba główny powód większości problemów.
Osobiście uważam się za „szczęściarza”, gdyż trafiłem do szkół, gdzie problemy wychowawcze raczej nie dawały się we znaki.
P.S. Gimnazjum to dla mnie niezbyt szczęśliwy twór powstały podczas reformowania polskiej szkoły …..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dróg poszukiwań jest sporo "lepszej jakości szkoły" w pierwszym rzędzie nalezy się przyjrzeć "ekipie" nauczycieli gdyż to ona ma wpływ na tzw; "poziom" nauczania , czym starsza ekipa tym bardziej się jej nie chce a juz po 50+ staje się to uciażliwe dla samego nauczyciela a tym bardziej ucznia - rutyna powoduje spadek jakości nauczania w myśl zasady "młodemu się chce" , "staremu już nie" , inna sprawa to wielkość szkoły czym mniejsz tym łatwiej utrzymać i "poziom" i "jakość" oraz bezpieczeństwo , czym większa tym trudniej. Osoba dyrektora oczywiście jest to bardzo ważna ale nad jakością ich kompetencji nie będę się wypowiadał z wiadomych wzgledów gdyż czasy obecnie wymagają na tych stanowiskach dobrych logistyków i wybitnych organizatorów który się również CHCE a nie musi. Czy znasz jakiegoś 30 letniego dyrektora szkoły????? Ja nie tak więc mamy kolejny powód jaki kładzie nasze szkolnictwo. Co do uczniów , no cóż wychowanie wynosi się z domu , szkoła niczego nie nauczy tylko wskazuje gdzie i jak ta wiedzę posiąść i tak jakość jej i tematyka daleko odbiega od tego co w zyciu jest potrzebne.
Ale to już podlega analizie głebszej. Czyli trzeba jednak uderzać do rodziców i tu też się kłania rola nauczyciela niestety , trzeba jednak wybrać się nie jednokrotnie do nich by poznać osobiscie warunki nauki swojego ucznia i poznać uwarunkowania w jakich zyje i się obraca , to daje człowiekowi do myślenia co zrobić i z kim by tą sytuację zmienić.
Tematyka bardzo dobra i obiuektywne podejście do temtu.
Ale proszę też czasem mocnym językiem ukazać błedy po jednej jak i drugiej stronie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Marcinie z zainteresowaniem przeczytałam ten tekst. Bardzo interesuje mnie pana odpowiedź na pytanie: jakie czynniki wpływają przede wszystkim na to , że szkoła ma "poziom" i co jest głównym powodem , że niektóre szkoły mają problemy wychowawcze? Dla każdego dyrektora szkoły takie spostrzeżenia powinny stanowić cenne wskazówki. Oczywiście plus.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Marcinie .
Bardzo trafne spostrzeżenie.Ale to są również efekty naszych reform!(na gorsze ).Każdy rodzic chce jak najlepiej dla swojego dziecka,jednak nie każdy radzi sobie z tym(nie każdy posiada preferencje ,nie każdy ma czas,itd.itd).Reformy zabrały prawa nie tylko dla szkoły,ale także innym instytucjom -nic nie można zrobić .Żaden psycholog ,pedagog,nie ma tu nic do powiedzenia.Jeśli mamy ucznia który sprawia kłopoty ( nie daj Boże ),nie możemy nic zrobić!!!!!!!Zwykłe przeniesienie do klasy integracyjnej ,lub do innej szkoły jest rewolucją,i zanim to zrobimy,mija rok szkolny ,i sytuacja nie zmienia się.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.