Facebook Google+ Twitter

Szkoły bez przyszłości

Nie wmówicie mi, że mamy jedną Polskę. Mamy różne światy i inaczej trzeba w nich żyć.

Wyobraźmy sobie szkołę, gdzieś na wschodzie Polski, o łącznej liczbie dzieci około trzydziestu.
Klasy pięknie wystrojone, zadbane, ciepłe i miłe, a jednak niczyje.
W nich przesiadują uczniowie z różnych grup wiekowych, począwszy od tych najmłodszych, po tych prawie dojrzałych.
Co powie człowiek, stojący z boku, widząc cztery klasy łączone na jednej lekcji?

Powiem tak, widząc przez ścianę, słysząc, co mówi mi rozum - to jest chaos, chaos i nic więcej.
Bo jak można prowadzić lekcje, wpajać nową wiedzę wszystkim jednocześnie?
Każda klasa ma inny program, inne wiadomości do przyswojenia, inny poziom, nad którym można się skupić. Na wytłumaczenie tematu jest pięć – dziesięć minut, z tym się wiążą kartkówki, rozmowy na luźny temat, tłumaczenie tego, czego ktoś nie rozumie.
Prowadząc lekcję z jednym rocznikiem czy klasą – inni nie wiedzą co ze sobą zrobić. Mają niby zadania postawione do wypełnienia, ale czy temu sprostają? Udają, że się uczą, odrabiają lekcje, a dzieje się coś innego - puszczają liściki, ściemniają, kłamią, byleby tylko bliżej do dzwonka.

A może ich zastraszyć, dawać po łapach, jak bywało za dawnych lat?
Ale nie!
Tak nie można! To wbrew prawu!
I tak się rodzi chaos na świecie, wielkie nieróbstwo, niechlujstwo, brak poszanowania bliźnich, i zbliżanie się coraz prędzej do dna.

W imię praw dziecka wołam!
Popatrzcie na małe szkoły, na ekstremalne warunki, w jakich się uczą, na nauczycieli, którzy dwoją się i troją, aby przekazać potrzebną wiedzę.
Czy można być dziś biernym, pozwolić, by ktoś z wyższej półki patrząc na własny interes rujnował dobro innych?

Mieszkam w centrum Polski. Tu zupełnie inny świat, a mówią, że jedną mamy Polskę.
To nieprawda. Rozmawiałam z nauczycielami z terenów wschodniej Polski, nazwisk nie podam, bo poczują bruk, ale zacytuję słowa, które usłyszałam od jednego z nich:

- To jest chaos, trudno nad nim zapanować, staję się niechętny, zdeterminowany, nie wiem jak przywitać dzień. Jeśli pozwolę na swawolę to nic po moich fakultetach, stażu pracy, zupełnie nic. Wolałbym pracować wiele godzin dłużej, mieć mniej klas na lekcji, ale byłbym panem sytuacji. Teraz nie mogę nic, nie zdołam zapanować nad zgrają. Ja robię swoje i oni swoje. Niszczymy się wzajemnie. Tak mają wszyscy, którzy są zmuszeni do pracy w ekstremalnych warunkach.

Inny z kolei powiedział – „ to jest ciemnota, ciemnota i nic więcej”

I zgadzam się z tym, to jest ciemnota i dbanie o własną kieszeń. Nikt się nie liczy, gdy w drogę wchodzi własny świat. To w takim razie gdzie dobro dziecka i dobro nas wszystkich?

Wiem, że to prawda, wystarczy przyjrzeć się bliżej. Kieruje więc te słowa do ludzi światłych, niech wczytają się w tekst, niech popatrzą na innych. Nie twierdzę jednak, że molochy to dobra sprawa, wręcz przeciwnie, to złudna idea. Mamy jednak rozum i do niego sięgnijmy.

I wiem dzisiaj jedno - większe prawa ma pies, nie człowiek!
17.10.2013 Maria Sikorska

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.