Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

4732 miejsce

Szkoły drżą i kuszą kandydatów. Czym? Tabletem, playstation...

Dawniej w Polsce mieliśmy wyż demograficzny. Teraz mamy dramatyczny niż demograficzny, który przyprawia o zawrót głowy polityków, księży i biskupów, pracodawców i dyrektorów szkół. Ci ostatni zaczęli kusić kandydatów gadżetami.

Kiedyś szkoły wszelkiego typu pękały w szwach. Tylu było kandydatów i uczniów, że głowa boli. A jednostki wojskowe nie mogły zmieścić wszystkich chłopców z rocznika poborowego. Siłą rzeczy MON część poborowych kierował do rezerwy. Teraz mamy niż demograficzny. Szkoły pustoszeją. Budynki idą pod młotek. A uczelnie i placówki policealne biją się o słuchaczy. Biją się, kupując ich różnymi prezentami.

Młodzież ma dziś wybór: Iść do szkoły policealnej czy na uczelnię? Często wybiera, nie najciekawszy kierunek, ani najlepszy poziom kształcenia, lecz fajniejszy prezent. Szkoły policealne wabią na prezenty powitalne, którymi kupują świeżo upieczonych słuchaczy. Robią to na niespotykaną skalę. Mogą liczyć raczej na kandydatów bez matury, którzy na studia się nie łapią. A szkoły wyższe również kuszą, czym mogą, gdyż drżą o swój los.

Jedne oferują kandydatom (w regionie katowickim) tablety z mobilnym internetem i pakietem edukacyjnym – jak TEB Edukacja - inne np. jak Centrum Nauki i Biznesu "Żak", które kształci w 15 oddziałach w regionie śląskim, kusi wakacyjną kartą rabatową honorowaną w pizzeriach, pubach, dyskotekach, kręgielniach i na basenach. Choć w pierwszym przypadku, prezent taki można traktować jak pomoc naukową – to w drugim jednak, jak prosty lep na "ciacho", czy puszczenie oka do kandydata: "Chodź do nas! Nie traktuj uczelni zbyt poważnie! Rozrywka przede wszystkim"!

Ech, to i tak wiele w porównaniu z ofertą śląskiej szkoły AP Edukacja, która rozdaje kandydatom karty zdrapki na m.in. "rowery, aparaty fotograficzne, a nawet prostownice i suszarki do włosów". Są szkoły, które coś dają, za samo zapisanie się do niej i takie, które traktują kandydatów jak rynek - przedstawicieli handlowych.

Te drugie nagradzają młodzież za to, że namówią na naukę innych, i to w liczbie jak największej. Według portalu http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,12207061,Szkoly_kusza_kandydatow__Playstation__iPad__prostownica.html - Szkoły Cosinus (istniejące w 6 miastach regionu) - "już za pięć skutecznie poleconych osób, fundują laptopa".

Poprzeczkę wyższej ułożoną ma Centrum Kształcenia Kadr "Profesja" (funkcjonuje w 7 miastach woj. śląskiego). Każdemu, kto nakłoni do nauki najmniej 20 uczniów, daje: konsolę do gier, bony do sklepu odzieżowego, lub do Empiku - o wartości nawet 1 tys. zł. Ponadto szkoła rozdaje "drobiazgi" typu: zaproszenia do kin i restauracji, odtwarzacze MP3, pendrive'y i inne gadżety.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Arleta Nowakowska
  • Arleta Nowakowska
  • 30.07.2012 12:12

Mnie też skusiła szkoła takimi 'smaczkami' może nie typowo gadżetami, ale jak wybierałam gimnazjum dla dziecka to Szkoła Europejska w Łodzi najbardziej mnie zainteresowała swoją ofertą. Atutami zachęcającymi były tutaj jednak zajęcia prowadzone w dwóch językach, koła zainteresowań (m.in. jazda konna) i wycieczki zagraniczne dla uczniów. Dzięki temu wybrałam szkołę, która inwestuje w wiedzę uczniów i daje im dobry start w przyszłość a nie zabawki do szpanowania przed kolegami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.