Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

34019 miejsce

Szlakiem warszawskich antykwariatów

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2012-04-12 11:29

Wielbiciele literatury twierdzą zgodnie, że w poszukiwaniu książki „z duszą” najlepiej wybrać się do antykwariatu - królestwa książki, nad którym pieczę sprawuje antykwariusz.

Wielbiciele literatury twierdzą zgodnie, że w poszukiwaniu książki „z duszą” najlepiej wybrać się do antykwariatu. Do miejsca, w którym ciągną się one licznymi rzędami. Do miejsca, gdzie całymi godzinami można szperać między regałami, szukać i z zachwytem odnajdywać. Do królestwa Szpargalii, magicznego Ogrodu Książek, którego dogląda i nad którym pieczę sprawuje antykwariusz.

„Od dziecka czytałem książki wcześniej przez kogoś już czytane”

Swoją wędrówkę do literackiej mekki rozpoczynam od istniejącego od 1984 roku antykwariatu przy ulicy Hożej. Małej i sympatycznej dziupli, w której czas stanął w miejscu. Pan Józef Roch Kubicki, właściciel tego skromnego królestwa książki, zgodził się porozmawiać ze mną o prowadzeniu antykwariatu i okazał się wspaniałym rozmówcą, opowiadając pasjonujące historie związane z książkami i zakochanymi w nich ludźmi. „Od dziecka czytałem książki czytane” - tłumaczy pan Kubicki przyczynę założenia antykwariatu. Uważa, że jego prowadzenie zawsze było czymś całkiem naturalnym i oczywistym. Wyrastał z książkami i wiedział, że jego przyszłość prędzej czy później będzie z nimi ściśle związana. Tak też się stało. W 1983 roku, po śmierci ojca, który sam posiadał nie tylko księgarnię, ale i własne wydawnictwo, Kubicki przez rok załatwiał formalności i wszelkie pozwolenia związane z możliwością prowadzenia antykwariatu. Szczęśliwym trafem udało mu się otworzyć księgarnię (dziś prosperującą jako antykwariat) tuż obok miejsca, w którym uprzednio miał swoją księgarnię jego ojciec.

Pan Kubicki opowiedział mi fascynującą historię pięciotomowego cyklu powieściowego Wilkońskiego Ramoty i ramotki. Antykwariusz odziedziczył po ojcu cztery tomy, brakowało mu tylko jednego. Przez wiele lat nie pamiętał o XIX – wiecznym cyklu, trzymając go schowanego głęboko w trzecim rzędzie szafy z książkami. Aż pewnego dnia, wiele lat później, do antykwariatu wszedł pewien starszy pan i pokazał książki, które chciałby mu odsprzedać. Kubicki od razu spostrzegł tom Wilkońskiego i kupił go, pomimo iż nie miał pojęcia czy to ten brakujący. Ba, nie wiedział nawet, czy pochodzi z tego samego wydania. Po powrocie do domu wyjął zapomniany komplet i nie mógł wyjść z niedowierzania, gdy okazało się, że to nie tylko tego tomu mu brakuje, ale że zakupiony tego dnia egzemplarz pochodzi z tego samego kompletu!

Wszystkie pięć tomów Wilkońskiego posiadało na pierwszej stronie taką samą pieczątkę Pensjonatu w Milanówku. Musiały więc przed około 120 laty należeć do jednej i tej samej osoby. Po latach zaś za sprawą niesamowitego zbiegu okoliczności zostały skompletowane w biblioteczce pana Kubickiego. Kubicki odziedziczył po rodzicach ogromny księgozbiór, który nieprzerwanie wzbogaca o wybrane przez siebie „cymesy”, jak sam nazywa rzadkie perełki literackie. Zapytany o preferencje czytelnicze, w pierwszej kolejności wymienia pamiętniki, dzienniki i książki wspomnieniowe. Gdy rozmawiałam z nim jego upodobania literackie stały się dla mnie oczywiste i naturalne.

Pan Kubicki posiada prawdziwy dar snucia opowieści i łatwo wpada w gawędziarski ton. Z przejęciem opowiedział historię encyklopedii, którą przed wielu laty pewna kobieta próbowała mu sprzedać. Antykwariusz odmówił jej, tłumacząc swoją decyzję złym stanem zachowania się książki. Kobieta z rezygnacją zaczęła chować książkę do torby i tylko rzuciła pod nosem, że ma do wykarmienia kota... To poruszyło pana Kubickiego, który sam kocha koty, więc w rezultacie kupił od niej książkę za 20 złotych. Po jej wyjściu schował książkę pod ladę i na kilka miesięcy całkiem o niej zapomniał. Gdy podczas sprzątania natknął się na zapomnianą encyklopedię, postanowił naprawiać ją w czasie wolnym. Przez równe dziewięć miesięcy usuwał zabrudzenia, kleił ją i zszywał. Po tym czasie była już prawie całkiem gotowa do postawienia na półkę, jednakże jej grzbiet wciąż pozostawał wykrzywiony.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Przyznam, że nawet się nigdy nie zastanawiałam nad jego wartością. Lubie poczytać jedną opowiastkę, tzn Ramotkę. odkładam i znów za jakiś czas następną. Mają fajne ilustracje. Zabawne.
EMocje wzbudziła we mnie zbieżność książek i ulicy Hożej. A może ów Cyryl to pradziadek ( po kądzieli) tego Pani rozmówcy?

Komentarz został ukrytyrozwiń

A z któregokolwiek antykwariatu pochodzi Pani książka, z pewnością jest to bardzo cenny egzemplarz!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Barbaro, tak to już jest z książkami i wywoływanymi przez nie emocjami :-) Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

No. nie z tych emocji popełnam błąd za błędem, bo to już byki jak jasny gwint.
Cyryl Cholewiński 1890 r.
tak czy siak , chyba nie ojciec Pani rozmowcy. Wygląda jednak na to , że książki Ramoty pochodzą z tej księgarni lub antykwariatu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

O rany! EKZEMPLARZE rzecz jasna. jak mogłam strzelić TAKIEGo byka....
moje egzemplarze mają pięczęć okrągła oraz podpis.- autograf C. Cholewiński.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Karolino,
Cyryl Chlewiński ul Hoża 5. rok 1878 , to chyba nie ojciec tego Pana, tak mi się przynajmniej wydaje ;))).
Pozdrawiam.także no i jeśli ten Pan Kubicki czyta , to może coś więcej z tej historii wyjdzie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Barbaro, antykwariat, który odwiedziłam, mieści się przy ul. Hożej 27a. Jednak pan Kubicki opowiadał o antykwariacie swojego ojca, który mieścił się na samym początku ulicy Hożej. Tak więc, być może jest Pani w posiadaniu książki z antykwariatu prowadzonego niegdyś przez ojca pana Kubickiego :-) Pozdrawiam serdecznie!

Komentarz został ukrytyrozwiń

I jeszcze, moje egzemplaże mają pieczeńć i podpis Cyryl Cholewiński. Warszawa, ul Hoża nr 5
Czy tam znajduje się do dziś antykwariat o którym pisze autorka? Co za zbieg okoliczności....?

Komentarz został ukrytyrozwiń

O rany julek. Mam przed sobą Ramoty i Ramotki Wilkońskiego Tom IV i Tom II.

wyd. 1872... Czy jest ktoś zainteresowany?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przygody antykwaryczne to naprawdę pasjonujący temat. Miło powędrować szlakiem warszawskich skarbców:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.