Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10678 miejsce

"Szopka" nominowana do Nike. Zośka Papużanka: Powodzenie tej książki jest dla mnie sekretem [WYWIAD]

Wkroczyła na rynek literacki znienacka i porządnie nim wstrząsnęła. O "Szopce", nominacji do Nike i o tym, czym dziś są takie nagrody, rozmawiam z Zośką Papużanką.

 / Fot. Archiwum PolskapresseKatarzyna Olczak: Prasa porównała Panią do Doroty Masłowskiej. Wkroczyła Pani na rynek literatury z głośnym hukiem, wywołując małe trzęsienie ziemi. Oswoiła się już Pani z tą myślą?
Zośka Papużanka: Nie musiałam się, prawdę mówiąc, z niczym oswajać, ponieważ ta myśl mnie w ogóle nie zaprząta. Chciałam tylko napisać książkę, nie miałam najmniejszej potrzeby niczego wywoływać. Samo się wywołało. A to, co się wywołało, jest już poza mną, dotyczy książki, a nie mnie. Niech się książka broni.

Powszechnie uważa się, że kobiety może i czytają więcej, ale sięgają po tzw. dyrdymałki. Tak też się postrzega rynek książki - to mężczyźni piszą poważne rzeczy, a panie lekką literaturę, idealną na weekendowy relaks. Nominacje do Nike temu przeczą - coraz więcej miejsca zajmują tytuły, których autorkami są kobiety. To dobry znak?
Dzielę książki na dobre i złe, niezależnie od płci autora. Cieszę się, że wiele młodych autorek i autorów jest nominowanych do prestiżowych nagród, że po ich książki się sięga – to znak, że w literaturze coś się dzieje. Rzeczywiście, uważam za nieco obraźliwe utożsamianie lektur kobiecych z tanimi romansidłami i łzawymi obyczajówkami – żadna z bliskich mi kobiet takich rzeczy nie czyta. Ja też nie czytam i nie rozumiem, czemu książka miałaby być formą relaksu. Czytam to, co nie pozwala odpocząć.

Czyli co?
Lubię czytać literaturę niełatwą formalnie, taką, która zmusza do myślenia o niej samej, która jeśli jest zabawą - to tylko w wymiarze stylistycznym. W tej chwili czytam literaturę do doktoratu oraz pozycje historyczne.

Debiut nominowany do ważnej nagrody literackiej - to nie zdarza się często, a w Polsce wręcz niezwykle rzadko. Jednak wcześniej były już "Paszporty Polityki"... Spodziewała się Pani, że może tak namieszać w polskiej literaturze? / Fot. Materiały prasowe
Nie sądzę, żeby to było jakieś mieszanie. Książki się wydaje, czyta, nominuje, nagradza, jeśli na to zasługują – to jest raczej pewien porządek. A ja się w życiu niczego nie spodziewam i na nic nie nastawiam, dlatego też dość łatwo znoszę i porażki, i sukcesy.

A jednak, logicznie patrząc, to nie jest takie dziwne. Ma Pani warsztat (doktorantka Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie) i wiedzę. To baza, do której trzeba tylko dodać dobry pomysł. Skąd przyszła inspiracja?
Z samych paskudnych nawyków: podpatrywania, podsłuchiwania i zapamiętywania.

Napisała Pani powieść - gatunek, który obecnie nie cieszy się wielkim powodzeniem, przez niektórych jest wręcz uznawany za umierający. Wierzy Pani w reaktywację powieści czy uznała, że ta forma najpełniej odda Pani zamysł?
To nie ja wybrałam formę. Zaczęłam pisać i forma przyszła. To ona wybrała mnie. I skoro to jest powieść, to po prostu powieścią miało być. Bardzo szanuję tych autorów, którzy mają wszystko od początku do końca poukładane w głowie, którzy piszą z pełną świadomością każdego wyboru, zarówno w kwestii formy, jak i treści. Ja taką pełną świadomość mam tylko jako czytelnik – nie jako autorka. Niestety.

W ciągu czterech miesięcy "Szopka" rozeszła się w 6,5 tysiącach egzemplarzy. Książkę docenili krytycy i pokochali czytelnicy. To ogromny sukces, dziś mało które tytuły tak się sprzedają. W czym tkwi sekret powodzenia tej powieści?
Jej powodzenie właśnie jest sekretem. Dla mnie również. Mam nadzieję, że sekret tkwi w tym, że jest to chyba dobrze napisana książka, i tyle.

Nominacja do Nike to dla pisarza wyróżnienie, ale i zobowiązanie. Widzi Pani w tym swoją szansę?
Owszem, czuję się wyróżniona. A czy to jest zobowiązujące? Mam na tyle dużo wolności osobistej, że nawet mnie samej nie jest łatwo siebie do czegoś zobowiązać. Robię rzeczy, w których widzę sens i które chcę robić, a nie takie, do których jestem zobowiązana. Chętniej i lepiej pracuję z powodu mojej własnej, pozytywnej motywacji, niż pod presją.

Czym dziś jest dla pisarza Nike? Czy takie nagrody we współczesnym świecie jeszcze mają znaczenie?
Nie wiem. Na pewno będę wiedziała, jeśli kiedyś jakąś nagrodę dostanę. Wtedy bardzo chętnie odpowiem na Pani pytanie.

O czym będzie kolejna książka Zośki Papużanki? Dopytuję, choć wiem, że ogłosiła Pani, że teraz zajmie się swoim doktoratem.
Rzeczywiście, zajmuję się doktoratem. Piszę pracę o recepcji sztuk Federica Garcii Lorki na scenach polskich teatrów. Teraz jest pora pracy naukowej, która jest dla mnie wielką przyjemnością. Dlatego też na razie z kilku pomysłów, krążących tu i ówdzie, nie wybrałam żadnego. Może sam się wybierze, gdy przyjdzie jego pora.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 03.10.2013 19:36

Ja czytałem tę książkę. Czyta się ją ciężko, przynajmniej ja miałem takie odczucia. Ale jest bardzo dobra.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.10.2013 11:24

kusi mnie ta książka od jakiegoś czasu :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.