Pozycja materiału w rankingach:
Podręczniki do marketingu radzą słabości firmy zamieniać w atuty. Tą drogą idą najwyraźniej krakowskie restauracje, zrywając z magistracką linią promocji miasta i zastępując ją własną - pod hasłem "Welkome in Cracov, city of orginal cusin".
Dla krakowskich restauracji nastały trudne czasy. Nic dziwnego, wiele z nich ciężko na taki stan rzeczy zapracowała. Niska jakość obsługi, składniki potraw, których świeżość pozostawia wiele do życzenia, wysokie ceny – można długo wymieniać. Tym, co najbardziej mnie intryguje – i irytuje zarazem – są jednak błędy w menu. Zdarzają się w wersjach polskich, ale dopiero to, co można zobaczyć w wersjach angielskich to prawdziwe mistrzostwo świata. Oto jedyne w swoim rodzaju menu - może stanie się ono kolejnym symbolem miasta?Zobacz także:
Artykuły
(8)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.64)
Wiek: 28 | Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska
O mnie: Mówią Blogi http://pulapkarzeczywistosci.blox.pl , http://zaulkowy.blox.pl , http://manra.blox.pl
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Łukasz Seredyński 23.09.2009 15:15
Dawno się tak nie ubawiłem :D 5/5 Swoją drogą to może czas, aby właściciele restauracji przetłumaczyli menu u tłumaczy, a nie sami ze słownikiem na kolanach.
Natalia Klimczak 27.05.2009 16:59
Tiger był jedyny w swoim rodzaju :) Nawet "wiepszowinę" można im wybaczyć, choc nie pamiętam takiego zapisu, a byłam stałym bywalcem.
Piotr Dwojacki 26.05.2009 20:07
W swoim czasie lokal w Gdańsku miał "Tiger" Michalczewski. Jedna z dostępnych potraw nazywała się "wiepszowina" (pisownia oryginalna).
Barbara Chocianowicz-Markiewicz 26.05.2009 14:38
Ogromny plus za wnikliwość i mnogość przykładów. Swoją drogą to aż trudno uwierzyć, że porządnym restauracjom nie chce się porządnie przetłumaczyć menu, żenada.
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +4355)