Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

175082 miejsce

Szpieg na egzaminie

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2007-09-05 19:11

18-letni Robert C. chciał zdać egzamin na prawo jazdy ściągając przy pomocy zestawu szpiegowskiego i radiostacji. Kiedy wpadł w ręce policji okazało się, że korzystał z częstotliwości zastrzeżonych dla specsłużb. Teraz stróże prawa szukają jego wspólników.

18-letni kursant przyszedł we wtorek po południu na egzamin z ukrytym w płóciennym pasie zestawem elektronicznym umożliwiającym transmisję danych (tak głosu, jak i obrazu) na odległość. Miał w nim m.in. baterię, kamerę video i nadajnik. Minisłuchawki w uchu miały zapewnić mu łączność z pomocnikami poza salą. 100-procentowo zdany test wydawał się być niemal gwarantowany. Robert C. miał filmować poszczególne pytania testu. Zadaniem jego kompanów było przygotowywanie poprawnych odpowiedzi, które egzaminowany miał wpisywać do formularza egzaminacyjnego. Młody kierowca nie miał jednak szczęścia - wpadł na gorącym uczynku.

- Robert C. wzbudził podejrzliwość egzaminatorów z Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego, którzy o kursancie prawdopodobnie próbującym sobie w nielegalny sposób pomóc podczas egzaminu, poinformowali policjantów – relacjonuje sierżant Dorota Tietz z Komendy Stołecznej Policji.

Kilka minut później w ośrodku byli już policjanci z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą. Pracownicy WORD wskazali im 18-latka. Mężczyznę wyprowadzono z sali egzaminacyjnej i przeszukano. Jak się okazało, system łączności, w jaką wyposażył się Robert C., był włączony i przygotowany do działania.

Nieco więcej szczęścia mieli jego pomocnicy. Póki co uniknęli odpowiedzialności. Nie na długo jednak. Szuka ich już policja. Wszystko wskazuje bowiem na to, że podpowiadanie podczas egzaminu na prawo jazdy stało się dla nich prawdziwym źródłem dochodu.


- Jak wynika ze zgromadzonych dotychczas informacji, cena takiej nielegalnej pomocy wynosiła zwykle ok. 1 tys. zł – wyjaśnia sierżant Tietz. – Po raz pierwszy udało nam się zatrzymać na gorącym uczynku osobę korzystającą z takich usług.

Co więcej, okazało się, że częstotliwość radiostacji, z jakiej korzystali nieuczciwi kursanci i ich pomocnicy, jest zastrzeżona w Polsce tylko dla niektórych służb. Komenda Stołeczna Policji nie chce zdradzić, jakie instytucje używają na co dzień tych fal. Nie wiadomo, czy chodzi o pogotowie, policję, ABW czy może wojsko. Zgodnie z prawem telekomunikacyjnym za wykorzystywanie takich częstotliwości przez osoby do tego niepowołane grozi kara 2 lat więzienia. Taki też zarzut postawiono Robertowi C. O podobne przestępstwo będą też podejrzani jego wspólnicy w nieuczciwym zdawaniu egzaminu.

To druga tego typu sprawa w tym roku w Warszawie. Kilka miesięcy temu na Mokotowie zatrzymano właścicielkę jednej z agencji towarzyskich, która przy pomocy specjalistycznego sprzętu podsłuchiwała swych klientów. Sygnał używanych przez nią nadajników był tak silny, że zakłócał łączność wieży kontroli lotów z samolotami podchodzących do lądowania na Okęciu.

Piotr Sieńko, Polskapresse

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.