Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

120161 miejsce

Szpiegomania czy strachy na lachy?

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2010-12-17 11:37
  • Creative Commons

Współautorzy: Zuzanna Chylińska

Od czasu do czasu, oglądając depesze agencyjne w Wiadomościach24.pl, spotykamy tam ciekawe informacje, na przykład taką z 6 grudnia: "W Pałacu Prezydenckim deklaracje i umowy między Polską i Rosją".

W umowie o deklaracji, podpisanej w Pałacu Prezydenckim był dokument o następującej treści: "List intencyjny w sprawie utworzenia Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu. Centrum będzie miało dwie placówki - jedną z siedzibą w Rosji, drugą - w Polsce." Ten dokument podpisali ministrowie kultury obu krajów: Bogdan Zdrojewski i Aleksandr Awdiejew.

Moim zdaniem to bardzo dobra idea, potrzebna i akurat dzisiaj aktualna.

Mnie zaś zaintrygowało coś innego. 5 grudnia okazało się, że mamy do czynienia z jedną z większych afer szpiegowskich ostatnich lat. Wszystko zaczęło się od Katii Zatuliveter, która pracowała w brytyjskim parlamencie. Według gazety "Sunday Times" 25-letnia Rosjanka Katia Zatuliweter, pracująca w brytyjskim parlamencie, zastała deportowana z Wielkiej Brytanii pod zarzutem szpiegostwa. Według magazynu, młoda Rosjanka pracowała w biurze liberalno-demokratycznego posła Mike'a Hancocka, zasiadającego we wpływowej komisji obrony Izby Gmin (więcej informacji: http://www.polskatimes.pl/fakty/341324,szefowa-brytyjskiego-msw-zaaprobowala-deportacje,id,t.html). Oczywiście, piękna blondynka i jej adwokaci zaprzeczają wszelkim zarzutom.

Z kolei były sowiecki szpieg i rezydent KGB w Wielkiej Brytanii, Oleg Gordijewski, przekonany jest, że wszystkie informacje przekazywane za pośrednictwem Zatuliveter były do dyspozycji Służby Wywiadu Zagranicznego Rosji. Podobną informację podaje Radio Svoboda www.svobodanews.ru.

Jak podaje brytyjska prasa, ojciec Katii, Andrej Zatuliveter, to wielki biznesmen z branży gazowniczej w regionie Kaukazu. Jej starsza siostra Paulina mieszka w Anglii, wyszła za mąż za Anglika, z którym założyła firmę specjalizującą się w ściąganiu bogatych studentów z Rosji na brytyjskie uniwersytety. "I, co ciekawie, Katia Zatuliweter ukończyła ten sam uniwersytet, co i Premier Putin" - dodaje Oleg Gordijewski.

W końcu wiadomo, że świat staje się globalny, dzięki internetowi znikają granice i bardzo dobrze, że na polskich uczelniach studiuje sporo młodzieży z Białorusi, Ukrainy, Rosji. Przecież nie wszyscy są agentami. Ale nie wolno także obniżać stopnia uwagi poświęcanej obcokrajowcom, zwłaszcza tym, którzy ewentualnie mogą mieć jakieś kontakty ze służbami posiadającymi tajemnicę państwową.
Podsumowując wszystkie fakty,które miały miejsce w Wielkiej Brytanii,a jeszcze wcześniej w Stanach Zjednoczonych: wysłano wiele rosyjskich "agentów nielegałów".Ja chcę
ostrzec tych,którzy będą pracować w Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu:w Rosji jest bardzo słuszne przysłowie "Dowieriaj,no prowieriaj",co znaczy ufaj,ale sprawdzaj. I spoglądając w przyszłość czciłabym
adresować tę porzekadło wszystkim uczestnikom nowego Centrum Dialogu z polskiej strony.

Ale na koniec warto powiedzieć wprost: młodzież studencka przyjeżdżająca z krajów byłego ZSRR do Polski jest mile widziana. Co więcej, żacy nie są obciążeni przeszłością i może to być impuls do pojednania. Trzeba jednak zapamiętać: nie ma fobii czy paranoi agenturalnej - co nie zmienia faktu, iż trzeba sobie uświadamiać to, że problem szpiegostwa istniał, istnieje i istnieć będzie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.