Facebook Google+ Twitter

Sztuka patrzenia

Wszyscy, którzy oglądają dzienniki telewizyjne lub słuchają radia, na pewno zwrócili uwagę na wiadomość, która ostatnio obiegła świat, a dotyczyła konferencji zorganizowanej ostatnio przez zespół specjalistów ekologów, dotyczącej przewidywań w sprawie zmian klimatu naszej planety.

Nawiązując do tego, chcę Państwu opowiedzieć coś z dawnych lat, bo może żyją w Krakowie jeszcze ludzie, którzy brali udział w moim wykładzie na tematy ekologii. Dawne to dzieje, bo było to ze trzydzieści lat temu. Wykład był w PAN-ie, a pozwoliłem sobie zaprosić na niego pana prof. Waleriana Goetla, wiedziałem bowiem, że pan rektor interesuje się zmianami, o których miałem mówić.

Zespół krakowskich naukowców przygotowywał wtedy książkę "Człowiek przeciwko sobie" i w ogóle "mówiło się" o zniszczeniach, które przyniosło uprzemysłowienie. Tu warto przypomnieć, że Polska, dzięki specjalistom takim jak prof. Walery Goetel, prof. Władysław Szafer, prof. Gerard Ciołek, należała już wtedy do krajów znanych w świecie jako kraj wybitnych i zatroskanych o losy planety ekologów. (Przypominam to, widząc dziwne poczynania obecnego pana ministra w sprawach Rospudy).

Ale ja na wykładzie poruszyłem sprawę trochę inną, choć oczywiście związaną z zanieczyszczeniem, a mianowicie zjawisko cieplarniane, o którym wtedy jeszcze głośno nie było. A dlaczego? Otóż w tamtym czasie niewielu jeszcze było ludzi, którzy chcieli wysnuwać aż tak dramatyczne wnioski. Mój wykład w PAN-ie poświęcony był brakowi wody, przy czym Polskę ustawiłem w rzędzie krajów tak bogatych w wodę jak na przykład Egipt. Opowiedziałem o zużyciu wody przez huty i przemysł. Szło o miliony ton wody, a wtedy nie było jeszcze mowy o układach zamkniętych, bo technologia, którą dostawaliśmy z ZSRR, jak wiadomo zestarzała się. Co tu dużo mówić: byłem prawdziwym czcicielem "klubu rzymskiego", co bardzo nie podobało się cenzurze.

Spytacie, skąd rodziła się moja ekologiczna zajadłość, jak i skąd miałem te wiadomości?
Godzi się najpierw przypomnieć niemieckiego biologa Ernsta Mayra. Ten znakomity przyrodnik był twórcą nowoczesnego pojęcia "gatunku". Mayr poświęcił życie badaniom rajskich ptaków na Nowej Gwinei. Pół wieku pracy doprowadziło do wielu poszczególnych odkryć, ale też stwierdzenia zależności, które ten profesor z Harvardu opisał w swych nacechowanych proroczymi myślami pracach. On to, jako jeden z pierwszych, przewidział i przepowiedział to wszystko, co teraz, po latach, stwierdzono na konferencji, o której wspomniałem na wstępie: jeśli temperatura planety podniesienie się o 2 do 2,5 procent, wyginą niektóre gatunki.

Piszący to należał do ludzi, którzy poznali prace Mayra bliżej. Będąc przed laty na wyspach Galapagos poznałem pracującego tam biologa, ucznia Mayra. Ciekawy i wielostronny był to człowiek, chciał najpierw zostać architektem, a dopiero później przerzucił się na badanie przyrody. Na Galapagos miał on osobliwe "postdarwinowskie" zadanie, miał stwierdzić, jak zachowują się na tych wyspach gatunki ptaków i gadów. Ptaki i jaszczury nie boją się tam ludzi i kroczą po wyspach nie dostrzegając ich, podobnie jak żółwie, które najwyżej z dziwną chytrością w oczach patrzą na dwunożnych przybyszów, wcale się nimi nie przejmując.

W miarę naszych możliwości językowych prowadziliśmy długie rysunkowo-mówione rozmowy o tym, co będzie kiedyś, gdy nas już nie będzie ? rok 2000 jawił się nam jako bardzo odległa data, jakaś mglista granica czegoś, czego najpewniej nie doczekamy. Morze szumiało wokół, a ja niedoszłemu architektowi rysowałem potwora z Celejowskiej kamienicy na Kazimierzu, podczas kiedy tuż obok siedziała "hetteria" żywa, będąca wzorem dla mego rysunku.

Przypomniałem sobie mój, jakże w czasie odległy, wykład w PAN w drugi dzień świąt. Po wawelskiej mszy spotkałem bowiem przyjaciela z AGH i poszliśmy do Europejskiej na kawę. Zaczął mnie zapraszać na konferencję, która w czwartek odbędzie się w AGH, a poświęcona będzie brakowi wody, spowodowanemu topnieniem lodów. Żuławy są zagrożone, nie mówiąc o Holandii, lodowce w górach giną - to tyle.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Panie Profesorze, piórkiem, węglem i przepięknym słowem opowiadający o wszelakim pięknie tego świata. Dziękuję za ten artykuł o wodzie. Jak to jest, ze w większości ludzie zatracili instynkt przetrwania, że nie uczą się na błędach, że będąc "pamiętliwymi" nie pamiętają przerażających wojen, że mając zdolność prognozowania, nie wyciągają wniosków?... Pozdrowienia i wyrazy uszanowania dla Pana Profesora.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy artykuł, podoba mi się. I niestety tak to już jest, że łatwo powiedzieć "nieee, to się nie stanie", trudniej wytłumaczyć, czemu się tak wcześniej mówiło, chociaż fakty były oczywiste.
Natomiast wszelkie "a nie mówiłem" w tych okolicznościach musi być bardzo gorzkie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.