Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2422 miejsce

"Sztuka pierdzenia", czyli lektura w sam raz na poobiednią porę

"Sztuka pierdzenia" Hurtauta to swoista podróż po krainie absurdu. Niech porzucą wszelką nadzieję ci, którzy sięgając po tę książkę będą mieli w planach odkryć metaforyczne przesłanie wzbudzającego mieszane uczucia tytułu.

Okładka książki / Fot. Gabriela Blajer"Sztuka pierdzenia" Hurtauta to swoista podróż po krainie absurdu. Niech porzucą wszelką nadzieję ci, którzy sięgając po tę książkę będą mieli w planach odkryć metaforyczne przesłanie wzbudzającego mieszane uczucia tytułu. Rzecz ma się o pierdzeniu i w temacie pierdzenia poruszać się będziemy!

O tym, że w tytule nie drzemią metaforyczne przesłanki autora, świadczy już jego przedmowa do czytelnika:

"Doprawdy wstyd, Czytelniku, że od kiedy pierdzieć począłeś, nie wiesz nawet, jak to robisz i jak to robić powinieneś. Sprawa ta, analizowana przeze mnie rzetelnie, dotąd zaniedbana była wielce nie dlatego, że niegodna uwagi, ale z powodów innych: zdawało się bowiem, iż żadnej metodzie nie podlega, i nowych w tej materii nie poczyniono odkryć. To błąd. Znacznie bardziej niż zwykliśmy mniemać, potrzebna jest wiedza, po co pierdzimy. Pryncypia owej sztuki przekładam przeto zainteresowanym".

Początkowo niekiedy trudno odnaleźć się zarówno w języku ów książki, jaki w temacie poruszanych w niej zagadnień. Warto bowiem podkreślić, że wydana w 1751 roku we Francji miniaturowych rozmiarów opowiastka o sztuce pierdzenia dopiero niedawno przetłumaczona została na język polski. Jej najbardziej rubaszne ustępy czytano na salonach po spożyciu ostatniego dania wytrawnej kolacji w celu ułatwienia trawienia.

Dziś docenią ją wszyscy, którzy uwielbiają podróżować po krainie absurdu i nie boją się co raz to nowych niespodzianek. I bynajmniej nie ma w "Sztuce pierdzenia" nic, co wskazywałoby na literacką mistyfikację, na którą nabrało się wielu chociażby przy słynnym "Życiu seksualnym" Immanuela Kanta!

Książka składa się z dwóch części, epigramu i zakończenia. Część pierwsza traktuje o pierdnięciach w sensie ścisłym. Z siedmiu rozdziałów poznamy zatem ogólną definicję pierdnięcia, zgłębimy różnorodność pierdnięć, a w szczególności poznamy różnicę między pierdnięciem i beknięciem, co wcale taka oczywista nie jest. Przewracając kartki rozdziału trzeciego zapoznamy się z odmianami pierdnięć, poznamy pierdnięcie pryncypialne oraz towarzyszące mu obiekcje przeciwników, a także posiądziemy wiedzę na temat pierdnięcia dyftongalnego.

Hurtaut w swoim eseju filozoficznym nie zapomina też wziąć pod uwagę jakości pierdów i dzieli je na mikre, klarowne, przydechowe i przeciętne, pouczając nań przy tym, jak ów pierdnięcia rozpoznać dzięki ich cechom charakterystycznym. Nie omija też tematu przyczyn pierdnięć powyższych i zwraca uwagę na ważne fakty, których znajomość gwarantuje należyte pierdzenie. Nie sposób przejść też czytelnikowi obojętnie wobec rozdziału będącego próbą odpowiedzi autora na pytanie, czy pierdnięcia są muzyką?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Proponuję uzupełnić ten temat "Sztuką pierdzenia" z " Dziennika Geniusza" Salvadora Dali. Swoje wiadomości S. Dali oparł na starym wydaniu francuskim pt. La belle timbaliere czyli "Wielka Grzmociara", roku wydania nie podaje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gratuluję umiejętności posługiwania się słowem pisanym w służbie...książki tak nieszablonowej :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.