Facebook Google+ Twitter

Sztuka po gruzińsku

Tak niesamowitej osoby jeszcze nie spotkałam. Jej przestrzenne jasne mieszkanie, kolekcja przeróżnych herbat, mała i schludna pracownia i nieustanny uśmiech na twarzy – to wszystko sprawia, że po wyjściu od niej człowiek lepiej się czuje..

Maka Batiashvili jest jedną z najbardziej rozpoznawanych artystek w Gruzji. Jej prace, w moim mniemaniu, są takie jak ich autorka - radosne i pełne ciepła.
- Niezwykle dziwi mnie to, że po wystawach za granicą ludzie podchodzą do mnie i pytają dlaczego moje obrazy są takie tragiczne. Argumenty natomiast sprowadzają się jedynie do ciężkiej sytuacji w Gruzji. Nie rozumiem tego - zastanawia się Maka Batiashvili. - Przecież czerpię inspiracje z tego, co dzieje się dookoła mnie – patrzę na ludzi, na to, co się dzieje w mieście, na wsi, na zwykłe wydarzenia, na proste, drobne szczegóły z życia, potem sobie to przetwarzam w głowie i tak powstaje coś nowego. I nie widzę w tym nic smutnego…
Czy jednak te gruzińskie wojenne wątki nigdy nie przewinęły się w Twoich pracach?
- Po ostatniej wojnie z 2008 roku, dostałam od znajomego pozostałość po bombie. Patrzyłam na ten kawałek metalu, aż w końcu nabrał w moich oczach kształtu ptaka. Zresztą sam pomysł przekształcenia czegoś tak okrutnego w symbol pokoju, wydał mi się nie zwykle interesujący. Tematyka społeczna nie jest mi obca. W ramach różnych projektów z moją grupą artystyczną wykonujemy filmy, instalacje, obrazy. Krótkometrażowy film „Through the vail” pokazuje świat kobiet, które patrzą przez woalkę.
Masz bardzo specyficzny styl, niektórzy mówią o Tobie młody Pirosmani?
- Wszystko zaczęło się podczas wystawy na Litwie. Przede mną do Wilna przyjechały prace Niko Pirosmani, cieszyły się niezwykła popularnością. Wtedy organizatorzy stwierdzili, że należałoby zaprosić kogoś, kto zaprezentowałby Gruzję współczesną – trafiło na mnie. Tak więc ludzie wciąż zachwyceni gruzińską sztuką końca XIX wieku, znaleźli nagle jakieś podobieństwo do niej w moich pracach. I tak już zostało. Niestety ja nie widzę żadnych wspólnych cech pomiędzy moimi obrazami, a Pirosmani, nie zrozum mnie źle – to wielki mistrz, ale style mamy kompletnie różne.
W takim razie kto Cię inspiruje?
- Kiedy byłam mała, przeglądałam tysiące albumów, książek na temat malarstwa, ale tak naprawdę nie wiem do te pory, który z artystów wywarł na mnie największe wrażenie. Gdy zaczęłam swoją przygodę z malarstwem, od każdego brałam po trochu. Jednak po latach wykształcił się całkowicie mój styl, co prawda wciąż nim eksperymentuję i odkrywam coś nowego. Dlatego też ostatnio zaczęłam prace w otwartej przestrzeni, wokół Tbilisi jest mnóstwo skał i właśnie na nich maluję. Praca jest dość wyczerpująca i już nawet nie wspomnę o tym, że dość niebezpieczna. Dlatego też wykonuję ją z przerwami.
No właśnie, odpoczynek. Jeśli wakacje to gdzie?
- Kazbegi! Bez dwóch zdań jest mi najbliższe. Chociaż kiedy po raz pierwszy tam przyjechałam, byłam trochę rozczarowana, spodziewałam się czegoś bardziej kaukaskiego, brakowało mi tych małych kamiennych domków w mieście, no ale obrzeża są wciąż przepiękne. Kazbegi, Swanetia, muszę kiedyś spędzić tam kilka miesięcy. Gdybym miała namalować Gruzję, to byłyby to góry, tylko góry!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.