Facebook Google+ Twitter

Sztuka przetrwania - zwykla historia niezwykłej miłości

Myśleli, że się kochali. Byli tego pewni. Chociaż znali się od zawsze, miewali trudne chwile. Sielanka ich życia porozcinana była niczym matka ziemia lemieszem pługa. Rany były głębokie, czasami nie do zagojenia, jednak trwali przy sobie.

Myśleli, że się kochali – czy może tylko tak się do siebie przyzwyczaili...

Sielanka


Marcin i Jola wiedli szczęśliwe i dobre życie. Całe lata ciężko pracowali, jednak umieli też z życia korzystać. Dalekie wojaże, wystawne kolacje, eleganckie ciuchy, drogie samochody. Owoce ich ciężkiej pracy, wielu wyrzeczeń, potrafili konsumować w odpowiedni sposób. Typowa, szczęśliwa para klasy średniej. Na nic im nie brakowało, nie żyli ponad stan. Ale żyli chwilą. Cieszyli się sobą, z dumą patrzyli na swoje dziecko. Na swój piękny, nowy dom. Nie musieli nic mówić, wystarczała wymiana spojrzeń – tak, udało im się osiągnąć to, o co walczyli, o czym marzyli przez te całe lata. Rozumieli się bez słów, a znali się chyba od zawsze...

On


Dyrektor w dużej firmie. Elegancki, przystojny, dystyngowany. Podobał się kobietom. Dużo podróżował po kraju, Europie, świecie. Ceniony manager w swojej branży, nie tylko w firmie, ale w całym środowisku, robiący niemal filmową karierę. Nie była to, co prawda, branża IT, lecz nieco bardziej niszowa, ale jakże niezbędna.

Był dobry w tym, co robił, może najlepszy w kraju. Poklepywano go po ramieniu, zapraszano na spotkania i bankiety. Bywał gościem w najbardziej eleganckich miejscach, restauracjach, hotelach. Otrzymywał wiele nagród i wyróżnień. Ludzie uśmiechali się do niego z szacunkiem, pozdrawiali serdecznie. Wiedział, że czują przed nim respekt i szanują go za to, czego dokonał. Wielu „wskakiwało za nim do windy”, gdyż podróż w jego towarzystwie była w jedna stronę, zawsze w górę. Mimo tego wszystkiego, pozostawał skromnym, dostępnym człowiekiem. Lubił pomagać innym, czerpał z tego przyjemność. Z uśmiechem patrzał na każdy nadchodzący dzień.

Ona


Bardzo go kochała. Poświęciła nieco swojego życia, by on mógł się realizować. Dostrzegał to jednak, wspierał i dodawał otuchy. Czuła to i wiedziała, że może na niego liczyć. Dbała o dom, który niedawno zbudowali. Opiekowała się najlepiej jak mogła ich największym szczęściem - pierworodnym. Próbowała realizować się zawodowo i biznesowo. Kształciła się, chciała zrobić karierę. On zawsze ją wspierał. Nie potrafiła usiedzieć w jednym miejscu, wszędzie było jej pełno. Jeśli nie widziano jej, to z pewnością słyszano. Żywioł, niczym korowód karnawałowy z Rio. Dużo czasu spędzała sama, w domu, który był dla niej spełnieniem, gniazdem. Czuła się w nim bezpiecznie, często jednak bardzo samotnie. Wiedziała, że tak musi być, wiedziała, że za kilka dni jej ukochany wróci i chociaż przez kilka krótkich dni będą razem.

Z pewnością nie do końca odpowiadała jej rola „kury” domowej. Ale była szczęśliwa, uśmiechnięta. Nigdy się nie skarżyła na los, na to, że większość życia spędza sama.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Dziękuję za opinie, cieszę się, że sie spodobało. Co do pocietego tekstu, >berg'u< słusznie zauważyłeś. To niestety nie do końca moja zasługa, a ingerencja z zewnątrz. Mozolnie powstaje druga część, która Was zaskoczy. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zaczytałam się..... pięknie i z wyczuciem opisany proces dochodzenia do stanu fascynacji tym "drugim/gą".
Plus

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Świetnie napisane. Rzeczywiście to cięcie na kawałki denerwujące. Wydaje mi się, że z powodu braku tabulacji, administracja tnie materiał w miejscu wcięć. To trochę bez sensu. Proponuję redaktorom, żeby czytali z większym zrozumieniem i cięli mniej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

xyz1 - czy to znaczy, że nie przeczytałaś do konca ? szkoda. Tekst jest bardzo fajnie napisany. Krótkie zdania, bez egzaltacji opisane uczucia i bez porównań, których nie lubię, a mimo to bardzo ciepło i pozytywnie opisani ludzie, z trzech małżeństw. Czworokąt jakich pełno. Sytuacja omalże standardowa. Nie ma, jak na razie, zdrady fizycznej, aczkolwiek jest psychiczna. Która z tych dwóch jest groźniejsza?
Czy to chciał przekazać autor ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

c.d.n. z drugiego bieguna - tego, gdzie zupa za słona...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 20.02.2009 22:43

+))) Jak to możliwe, że taki tekst przechodzi bez echa? Nieskazitelny język, wspaniała narracja, tylko... pocięty na tyle kawałeczków!!! Czytelnicy sami sobie szkodzą - są za leniwi na dłuższą lekturę. Najchętniej - w dzisiejszych czasach - ludzie czytają wyciągi z kont bankowych, niestety! Pozdrawiam, Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.