Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2581 miejsce

Sztuka zdejmowania majtek?

Stelarc wisiał w powietrzu, zaczepiony na wbitych w ciało hakach. Chris Burden został postrzelony z broni palnej. W performance często leje się krew performerów. Równie często materiałem dla sztuki staje się seksualność jej twórców.

Co jest, a co nie jest sztuką?

W jednym ze swoich performance Annie Sprinkle opowiadała własną biografię, a widzowie mogli oglądać wnętrze jej macicy przez specjalny wziernik. Vito Acconci się onanizował. Rudolf Schwartzkogler kaleczył własnego penisa. Carolee Schneemann odczytywała krytyczne opinie o tzw. "sztuce kobiecej", zapisane na długim zwoju, który wyciągała ze swojej waginy.

W Polsce nieustającym zainteresowaniem cieszą się performance duetu Sędzia Główny, stworzonego przez Karolinę Wiktor i Aleksandrę Kubiak.Performance grupy Sędzia Główny w TVP Kultura / Fot. TVP Kultura Najwięcej kontrowersji wzbudził występ grupy Sędzia Główny w TVP Kultura - transmitowany na żywo - podczas którego artystki wykonywały polecenia telewidzów, w tym
również te dotyczące pokazania piersi czy zdjęcia majtek. "Noc artystów" z ich udziałem była emitowana dwa lata temu, ale wciąż budzi wiele emocji i jest tematem wielu sporów. Pod felietonem: TVP Kultura: - Mogłyby Panie ściągnąć majteczki? - poprosił telewidz..., opublikowanym miesiąc temu w serwisie Wiadomości24.pl, toczył się spór czy to w ogóle była sztuka, czy pornografia.

Zgodnie z definicją Władysława Tatarkiewicza: Sztuka jest odtwarzaniem rzeczy, bądź konstruowaniem form, bądź wyrażaniem przeżyć - jeżeli wytwór tego odtwarzania, konstruowania, wyrażania jest zdolny zachwycać, bądź wzruszać, bądź wstrząsać. A zatem, wbrew woli zszokowanych telewidzów, wszystkie ich spory – a posteriori – dowodzą, że występ duetu Sędzia Główny był sztuką. Oczywiście, można dyskutować nad zasadnością przyjęcia akurat takiej definicji sztuki, ale przecież to nie definicje są najważniejsze, tylko reakcje odbiorców. Jednak w większości sporów dotyczących oceny tego performance, poruszane są kwestie drugorzędne, a pomija się jego przesłanie.

Co pokazały performerki?

Wojciech Kozłowski z galerii BWA w Zielonej Górze, w której po raz pierwszy wystąpiła grupa Sędzia Główny, zapytany przez dziennikarkę o czym jest ich sztuka odpowiedział. – To jest moim zdaniem o opresji. O tej opresji, jaką spotyka młoda kobieta na studiach, w rodzinie, na ulicy. Jego słowa to najlepsze podsumowanie tego, co się wydarzyło podczas "Nocy artystów".

Polskie kobiety: mają większe niż mężczyźni problemy ze znalezieniem zatrudnienia; zarabiają mniej niż mężczyźni, wykonujący taką samą pracę; rzadziej awansują; kredyty bankowe uzyskują na gorszych warunkach niż mężczyźni; bardzo często są ofiarami molestowania seksualnego i niemal w każdej dziedzinie swojej aktywności traktowane są jak obiekty seksualne - przedmiotowo. Wszystkie te fakty są analizowane w licznych raportach i opracowaniach socjologicznych, ale każdy kto mówi o tym publicznie - zwłaszcza jeśli zadeklaruje, że jest feminist(k)ą - natychmiast spotyka się ze społecznym ostracyzmem. Opinia publiczna na przekór wszelkim badaniom naukowym lansuje pogląd, że w Polsce panuje równouprawnienie.

Co zobaczymy, analizując "Noc artystów" w tym kontekście? Oto dwie młode i utalentowane artystki pozwoliły widzom uczestniczyć w akcie tworzenia. Zaoferowały tworzywo, w postaci własnych ciał oraz wiedzę i talent, usankcjonowane uzyskaniem dyplomu uczelni wyższej. Przebieg wydarzeń zależał niemal wyłącznie od widzów – od tego, co zobaczą w tych dwóch kobietach. I okazało się, że w większości przypadków nie widzieli podmiotów, tylko przedmioty.

Równie ciekawie wygląda analiza komentarzy na temat tego performance. Mężczyźni, którzy - w każdej innej sytuacji - gwałtownie zaprotestowaliby przeciwko twierdzeniu, że polskie kobiety są represjonowane i uprzedmiotawiane, pytają: A czego one się spodziewały? Widać w tym absolutny brak konsekwencji. Vox populi sprzeciwia się opinii, że mężczyźni widzą w kobietach wyłącznie obiekty seksualne, a jednocześnie dziwi się, że performerki oczekiwały od widzów kulturalnego programu, że zobaczą w nich coś więcej niż zabawki, którymi można się pomasturbować.

Kontrowersyjny performance grupy Sędzia Główny nie musi się podobać wszystkim, ale nie należy go dezawuować poprzez przypięcie etykiety: pornografia. Artystki pokazały coś więcej niż tylko swoje ciała. Warto skorzystać z okazji i zastanowić się nad tym, czego oczekujemy od otaczających nas ludzi - czy dostrzegamy ich potencjał, czy skupiamy się wyłącznie na tym, jak ich wykorzystać do zaspokojenia własnych potrzeb.

Czytaj o grupie:
Performance Grupy Sędzia Główny - Karolina Wiktor Ola Kubiak
Grupa Sędzia Główny to sztuka, a nie striptiz!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (47):

Sortuj komentarze:

Wydało się... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Może zadziała inny mechanizm? :)
Odnalazłam w Wikicytatach kultową kwestię z "Rejsu":
"Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem. Po prostu. No... To... Poprzez... No reminiscencję. No jakże może podobać mi się piosenka, którą pierwszy raz słyszę." ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

:)

Mam nadzieję, że kiedyś przekonasz się do sztuki nowoczesnej, ze szczególnym uwzględnieniem performance ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Maćku, wszyscy, którzy zawodowo zajmują się sztuką, twierdzą, że takiej granicy nie ma. I pewnie nigdy nie będzie. Naprawdę uważasz, że jej wytyczenie jest niezbędne?
Nie sądzisz, że sztywne wytyczanie granic utrudniałoby szukanie nowych środków wyrazu i ograniczałoby twórców?

Moim zdaniem sztuka to taki specyficzny rodzaj komunikacji i - jak w przypadku każdej komunikacji - sensem przekazu jest odpowiedź, którą się otrzymuje. Pewnie dlatego podoba mi się definicja Tatarkiewicza, w której zaliczenie czegoś do kategorii 'sztuka' warunkuje nie tylko forma 'dzieła', ale również reakcja odbiorców. Szczerze mówiąc, nie mam nic przeciwko temu, żeby artystami nazywać również te osoby, których 'prace' w ogóle mi się nie podobają, jeśli tylko istnieje grupa osób, które myślą inaczej i do których te prace "przemawiają".
Gdyby nawet jakiś 'oszust' promował swoje dzieła - będąc wewnętrznie przekonanym, że są bezwartościowe - i gdyby znalazły one uznanie u odbiorców, to kogo tutaj uznać za ofiarę? Czy można mówić o oszustwie, jeśli nie ma oszukanych

Oglądałeś film pt. "Intymność"?

Naprawdę istnieje ścisła definicja sportu?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Maćku, twoje pytanie o różnicę między sztuką, a jej udawaniem mnie zaintrygowało :)
Niestety, żeby znaleźć różnice miedzy jakimiś zjawiskami, trzeba je konkretnie opisać, a w tym przypadku mamy do czynienia ze sztuką, którą rozumiem tylko(aż?) intuicyjnie i udawaniem sztuki, którego (udawania) nawet nie potrafię sobie wyobrazić. Na czym takie "udawanie sztuki" miałoby polegać?

Pomocniczo zadałam sobie pytanie: czy można udawać uprawianie sportu?
Niewątpliwie można kłamać, że się uprawia sport, a w rzeczywistości ćwiczyć tylko mięśnie kciuka z wykorzystaniem pilota. Ale przecież nie o opowieściach i kłamstwach mowa, tylko o uprawianiu sportu! A takiego np. biegania w maratonie udawać się nie da, podobnie jak podnoszenia sztangi, gry w tenisa itp. Ewentualnie, na zajęciach aerobiku, kiedy instruktorka każe majtać do tyłu nóżką i jednocześnie napinać odpowiednie mięśnie, można tylko nóżką majtać, nie angażując wszystkich mięśni - trochę udawania będzie... Ale czy to można ukryć?

Taką - trochę okrężną - drogą doszłam do wniosku, że odpowiedź na twoje pytanie jest już... w Biblii:
"Rozpoznacie ich po owocach" (Mt 7, 16)
A o "rozpoznawaniu owoców" świetnie "opowiada" definicja Tatarkiewicza :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

@macieklw no i w czym tkwi problem? dokladnie spelniasz cytowane definicje.

urojona krzywda, z powodu ktorej sie obruszasz = zadales pytanie, na ktore ktos udzielil Ci odpowiedzi. Ty jednak postanawiasz jej nie czytac, bo "to moj wybor", czym notabene obrazasz rozmowce, po czym sam sie unosisz honorem za rzekome strofowanie.

w swietle powyzszego, a takze kompletnej dygresji z cytowaniem definicji - a wierz mi, uzywam slow, ktorych znaczenie rozumiem, twoje wypowiedzi sa pozbawione jakiegokolwiek sensu. co spelnia wymogi drugiej z cytowanych przez Ciebie definicji.

powiedz mi, jaki sens ma prowadzenie dyskusji jesli nie czyta sie wypowiedzi rozmowcow?

Komentarz został ukrytyrozwiń

macieklew--a ja nie widzę powodu żebym miał się powtarzać...

Komentarz został ukrytyrozwiń

@macieklew - jesli chcesz z kims dyskutowac, to traktuj go powaznie i czytaj uwaznie co napisal, przeciez inaczej dyskusja nie ma sensu. a argument "bede czytal, albo nie" to juz belkot i pieniactwo majace sie nijak do rzeczowej argumentacji.

co do problemu okreslenia tego co jest, a co nei jest sztuka... czlowiek jest tak skonstruowany, ze musi miec wszystko nazwane, opisane. swiat opisany i nazwany jest swiatem bezpiecznym i miej lub bardziej "wlasnym".
problem z artystami bierze sie stad, ze przez tysiaclecia spoleczenstwa wyewoluowaly i zmienily sie proporcje. kiedys artysta byl bardziej szamanem, byl blizej swiata duchow. dzis z kolei kazdy czlowiek "musi byc kims" i uwaza, ze posiadl pelna wiedze na temat otaczajacego go swiata. zarowno sztuke, jak i artyste mierzy wiec swoja miara; kiedys nie mialo to miejsca. profanum nie tylko zblizylo sie do sacrum, ale je solidnie zadeptalo.

stad tez bierze sie zarowno presja "masy" na swiat sztuki, jak i na tym gruncie wyrastaja "artysci-samozwancy".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co nam przyjdzie z ustalenia czy to była sztuka, czy nie? Czy ktoś z nas - dzięki takiemu rozstrzygnięciu - zmieni zdanie o tym performance?

Zastanawiam się, z czego wynika ta potrzeba ścisłego zdefiniowania sztuki i nic sensownego nie przychodzi mi do głowy. No bo chyba nie chodzi o powołanie komisji, która ustali co jest sztuką i czym się należy zachwycać, a co sztuką nie jest i czego nie należy pokazywać/oglądać?
Widzę w tym brak zaufania do ludzi - przekonanie, że jeśli komuś podoba się coś innego niż mnie, to znaczy, że jest głupi - albo się nie zna, albo dał się komuś zmanipulować.
Co się takiego strasznego stanie, jeśli każdy sam dokona wyboru, co mu się podoba?
Niektórym ludziom podoba się muzyka poważna, a niektórym alternatywna i każdy słucha tego, co lubi. A telewizja, jeśli chce trafić do szerszego grona odbiorców, musi transmitować relacje z różnych koncertów. Czy kogoś to dziwi?

Mirnal: "Tylko w odniesieniu do 20 proc. najczęściej stosowanych leków można mówić o dowiedzionej naukowo skuteczności – ocenia U.S. Office of Technology Assessment. W pozostałych wypadkach guzy, nawet wielkości pomarańczy, znikają, a włosy przestają wypadać zarówno po zastosowaniu mikstury niewiadomego pochodzenia, jak i preparatu zarejestrowanego przez urząd ds. leków."
Cały artykuł pt. "Lek w głowie. Uwierz, a będziesz uzdrowiony!" możesz sobie kupić tutaj: http://www.wprost.pl/ar/?O=110724

Komentarz został ukrytyrozwiń

macieklew--podałem już te definicje, czytaj uważniej. Poza tym są takie kierunki, które zakładają, że artystą może być każdy i do galerii zapraszani są bezdomni by prezentować swoje prace.

,,Jeśli pytasz czym jest jazz, nigdy się tego nie dowiesz." - Louis Armstrong

Gdyby sztuka miała być czymś prostym, czymś co się da nazwać i przetłumaczyć na "ten artysta miał na myśli to-a-to..." to nie byłaby sztuką. Nie byłaby potrzebna, bo zamiast robić dzieła sztuki ludzie by publikowali oświadczenia, w których przedstawiali by swoje stanowiska i pisali wprost "co mają na myśli". Gdyby zamknąć sztukę w prostej definicji ograniczylibyśmy jej rozwój, zamknęli drogę do kreatywności (a przecież na tym się opiera). Sztuka ma przekraczać granice, więc budowanie ich zaprzecza jej idei.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.