Facebook Google+ Twitter

Szukanie mentalnego przełomu

Tragedia polskiego autokaru, niedaleko Grenoble, wstrząsnęła wszystkimi. Ta niespotykana katastrofa pochłonęła wiele istnień ludzkich i spowodowała, że na chwilę zatrzymaliśmy się w ciągłym biegu za codziennymi sensacjami. Ale nie na długo...

Każda katastrofa tej skali wywołuje w ludziach różne uczucia. Jest ogromna złość, moment niedowierzania i pojawiające się zawsze najtrudniejsze pytanie ludzkości: Dlaczego? Na to pytanie nie ma racjonalnej, a wydaje mi się, że również metafizycznej odpowiedzi. Możemy kreować w myślach nieskończenie wiele rozwiązań, jednak znalezienie tego "złotego środka" jest niemożliwe.

Są ludzie, którzy niezwykle mocno przeżywają takie tragedie. Dopada ich depresja, uczucie bezsensu. Zawsze w takich sytuacjach przypominają mi się słowa z książki Janusza L. Wiśniewskiego "S@motność w sieci", w których narrator opisuje stan psychiczny głównego bohatera dzień po tragicznym wypadku, którego był świadkiem. ""Wszedł pod prysznic. Myślał o ostatniej nocy. Radio przypominało, że jest 30 stycznia 1996 roku, wtorek. Życie toczy się dalej. Jak gdyby nigdy nic. Znowu wyszły gazety i znowu są korki w tych samych miejscach na tych samych autostradach. (...) świat się nie zatrzymał. Nawet na najkrótszą chwilę. Znowu Bóg niczego nie zauważył."

Szukanie odpowiedzi odciąga nas na jakiś czas od codziennej krzątaniny i gwaru ulic. Jesteśmy wtedy refleksyjni, może bardziej wyczuleni na obecność innych, zwłaszcza bliskich nam osób. Zawsze przy takich smutnych okolicznościach pojawiają się głosy o "przełomie", o "nowym początku", zmianie swojej postawy. To niesamowite, ale dopiero w obliczu takich tragedii próbujemy zmieniać siebie, tak jakbyśmy wcześniej nie zauważali drugiego człowieka, czasem kompletnie innego, a jednak stąpającego po tym samym "Bożym świecie". Oczywiście są ludzie, którzy częściej penetrują swoje wnętrza, po to by znaleźć w nim swoją lepsza stronę, ale mam nieodparte wrażenie, że ta grupa jest w mniejszości.

Nie chciałbym być złym prorokiem, ale twierdzę, że ta tragedia większości z nas, krążących w bezładzie po świecie, niczego nas nie nauczy. Pamiętam śmierć Jana Pawła II. Media odtrąbiły "nowy początek". Miało być piękniej, miało być bardziej prawdziwie i w myśl nauczania JP2. Jak jest, wszyscy możemy obserwować na co dzień. Do żadnej większej zmiany nie doszło. Stąd mam dystans do takich wielkich słów, jak "przełom", "zmiana podejścia do drugiego" które usłyszałem w niedzielny wieczór na antenie TVN24. Mówienie o takich skutkach wstrząsających wydarzeń nie ma sensu i jest według mnie trochę naiwne.

Wydaje mi się, że to jak przeżywamy tragedię, zależy również od jej miejsca. W tym wypadku skala wydarzenia jest wstrząsająca, ale gdyby coś takiego stało się w naszej okolicy, w górach gdzie mieszkamy, przy drodze, którą często jeździmy na wspaniałe wakacje, odczulibyśmy to mocniej, tak jakby nasza cząstka została tam w przepaści, nad rwącą rzeką.

Gdzieś jednak tli się we mnie wiara, że będą jednak ludzie, którzy spojrzą na swoje życie, postępowanie, codzienną gonitwę z dystansu. Czas ma jednak tą właściwość, że leczy rany. Rany osób, które straciły swoich bliskich nie zagoją się szybko, albo nigdy, ale nasze, obserwatorów dramatycznych scen z francuskich gór, miną szybciej niż nam się wydaje. Przypomnimy o nich sobie pewnie dopiero za rok, kiedy wielkimi literami na pasku w TVN24 ujrzymy napis "Rocznica wypadku w Grenoble".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Michał, masz zupełną racje. Oczywiście zadnego "przełomu" nie będzie, za pare dni wszyscy o tragedii zapomną.
I oczywiście tyle samo było warte gadanie o jakimś "przełomie" po śmierci JPII.
To co obserwujemy w tv (szczególnie w TVN) to tylko medialny spektakl.
Te dziennikarki ubrane na czarno, odgrywanie powagi, żalu, natłok tak wzniosłych ze aż kiczowatych słów, wypowiadanych z przydechem, lekko drzącym głosem, układających się w w jakąś grafomańską "poezję" mediów elektronicznych XXI wieku...
I te pospieszne deklaracje polityków - dajemy po sto tysiecy na rodzine. (Dlaczego nie dostała stu tysiecy z rezerwy budzetowej wielodzietna rodzina, utrzymywana przez czlowieka, który zginął przysypany ziemią w wykopie w moim miasteczku ? Dlatego ze zginął sam a nie zginęło ich tam 26 -ciu ?)
Żałoba narodowa - też wzniosłe, tyle ze żałobę narodową powinnismy ogłaszać w takim razie w każdy weekend, po każdorazowej rzeżni na drogach. Tragicznie zmarłych tyle samo, ale dla mediów i dla image'u polityków to się tak dobrze nie nadaje, bo zgineli w roznych miejscach. Nikt nie bedzie jezdził w 26 miejsc i nie wysylal tylu ekip tv na raz. I przede wszystkim skala tragedii się rozmywa, nie mozna ująć w jednym kadrze 26-ciu czarnych worków. A jeden czy dwa ? Kogo to wzrusza? Kto będzie o tym pamietał do najblizszego bloku reklamowego ? Nie ten medialny i polityczny efekt.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moim zdaniem umieszczony tu cytat wzmocnił przesłanie. Gdyby prześledzić co było natchnieniem dla wyśmienitych poetów, pisarzy, malarzy i kompozytorów bardzo byśmy się zdziwili. Nie oznacza to że 'Samotność w sieci' jest czymś wybitnym. A poza tym, zgadzam się z Maciejem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

I ze powstaja dobre i zle ksiazki:) A pan Wisniewski jest przodujacym w tej drugiej kategorii. Artykul dobrze napisany, ale warto sie zastanowic, czy oparcie mysli na literaturze tak niskich lotow, nie powoduje splycenia calego przeslania...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Spoko...w końcu na tym polega piękno tego świata, że każdy ma swoje zdanie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

... np Katarzyny Grocholi? Wybacz ale nie mogę się zgodzić...

Choć absolutnie nie mam nic do ciebie ani do przesłania twojego tekstu...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie nie...ten drugi cytat nie dotyczył naszej kulturalnej dyskusji i rzeczywiście nie potrzebnie napisałem to. Ten drugi cytat brzmi "Słowami można dotykać, nawet czulej niż dońmi". To było a propos tego, że ten fragment, który umieściłem w tekście mnie dotknął. Rzeczywiście mogłem zostac źle zrozumiany, za co przepraszam

A co do powieści, to moim zdaniem książka Wiśniewskiego jest tak samo uprawnionym źródłem, jak dzieła innych twórców o bardziej wyrobionym nazwisku

Komentarz został ukrytyrozwiń

A co do tego jakie to jest źródło przemyśleń, to myśle, że takie samo jak inne :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja ten cytat po prostu zapamiętałem. Może w jakiś sposób dotknął mnie. Czasem wystarczy parę słów, które w dobitny sposób wyrażają stan psychiczny, by zdać sobie sprawę z takiej prawidłowości. A czy to będzie Wiśniewski, czy ktoś inny, to jest dla mnie sprawą drugorzędną. I stąd ten cytat w tym miejscu :) Nasuwa mi się drugi tego samego autora w tym momencie, ale zostawię go dla siebie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rozumiem, rozumiem. Ale jakoś mi to nie pasuje...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marcinie, ale tu nie ma mowy o szukaniu zrodla w tej ksiazce - autor powolal sie po prostu na cytat wspolgrajacy z jego przemysleniami :)

Mysle, ze przelomy nastepuja - ale o nich mozemy tak naprawde mowic dopiero po wielu latach, obserwujac przeszlosc z dystansem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.