Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

10174 miejsce

„Szumy, zlepy, ciągi” Białoszewskiego – w obrotach egzystencji

„Pisanie i życie idą razem. A chwilami są tym samym” – wyznał Miron Białoszewski. Przekonuje o tym wydany ostatnio, po raz pierwszy w wersji odcenzurowanej tom „Szumy, zlepy, ciągi”, będący zbiorem małych próz.

Miron Białoszewski, Utwory zebrane, Tom 5: Szumy, zlepy, ciągi, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2014, / Fot. okładka książki Twórczość Mirona Białoszewskiego od Obrotów rzeczy po ostatnie utwory stanowi świadectwo silnego związku poety z codzienną jego egzystencją. Inspiracją dla niej było życie zarówno w swym wymiarze psychicznym, jak i fizycznym. Do tekstów Mirona wkraczało zatem wszystko to, co wchodziło dosłownie „pod rękę”, po czym ulegało indywidualnemu przetworzeniu. Ten sposób pisania był sposobem odkrywania rzeczywistości i poszukiwania wyrazu dla przeżyć, doznań, odzwierciedleń spostrzeżeń.

Teksty zebrane w tomiku Szumy, zlepy, ciągi są właśnie zapisem fragmentów wyciętych z całości doświadczania rzeczywistości przez poetę, który doznania ludzkiej egzystencji uczynił naczelnym tematem swej twórczości. Książka ukazała się nakładem Państwowego Instytutu Wydawniczego w edycji zbiorowej Utwory zebrane Mirona Białoszewskiego jako tom piąty po raz drugi. Istotnym zamiarem wznowienia publikacji z 1976 r. w identycznej szacie edytorskiej, jest potrzeba przywrócenia pierwotnej wersji poprzednio ocenzurowanych tekstów.

Nowa, poprawiona, odcenzurowana edycja Utworów zebranych Mirona Białoszewskiego, jaka zaczęła się od Donosów rzeczywistości, przynosi wersje utworów zgodne z autorskim zapisem w rękopisach. Wydanie Szumów, zlepów, ciągów zostało oparte na materiałach odnalezionych i zgromadzonych w Holandii archiwum po Leszku Solińskim, a także na rękopisach z Muzeum Literatury i rękopisach będących w posiadaniu Tadeusza Sobolewskiego. Opracowanie redakcyjne pozwoliło ustalić najbliższą zamysłowi autorskiemu wersję tekstu, sprzed ingerencji cenzuralnej, która – jak się okazuje – doprowadziła do zafałszowania obrazów stalinowskiej rzeczywistości.

Szumy, zlepy, ciągi – wprowadzają za pośrednictwem serii poszczególnie zatytułowanych notatek, charakterystycznych dla dziennika czy kroniki – w świat postrzegany przez Mirona. Zespół tekstów wydaje się przypadkowy, ale jest wewnętrznie zespolony osobą narratora, który swobodnie przywołuje zdarzenia, fakty z różnych porządków czasowych. Opowiedziane językiem mówionym, potocznym w krótkiej formie wskazują na ulotną, zagadkową mimo swej prozaiczności naturę ludzkich doświadczeń.

Tom zawiera teksty powstające od połowy lat sześćdziesiątych, ale chronologia przeżyć ujętych w anegdotach, dykteryjkach, nowelkach obejmuje czas okupacji, wczesne lata powojenne. Wspomnienia na kształt mglistych obrazów nakładają się na przestrzeń współczesną i tworzą jedyny w swoim rodzaju odbiór rzeczywistości. To charakterystyczne dla ludzkiego przeżywania świata zjawisko, polegające na nawarstwianiu się wrażeń i zdeterminowaniu nimi.

Lektura Szumów, zlepów, ciągów uzmysławia, że Białoszewski był głęboko zespolony z codziennym nurtem zdarzeń, które układały się w jego świadomości w znaczące doznania i prowokowały do snucia opowiadań. Nowa jakość znaczeniowa wyłania się przed każdym czytelnikiem w zależności od jego osobistych doświadczeń. Poszczególne opowiadania uruchamiają nie tylko warszawską przestrzeń, w jakiej zachodzą uchwycone w prozach zdarzenia, ale i wyobraźnię odbiorcy, zyskującego nowy sposób patrzenia na rzeczywistość. Czytanie niewątpliwie zachęca do współudziału w doświadczaniu obrotów rzeczy i bytu.

Miron Białoszewski, Utwory zebrane, Tom 5: Szumy, zlepy, ciągi, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2014, wydanie drugie w tej edycji, poprawione, oprawa twarda, s. 316.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.