Facebook Google+ Twitter

Szurek o Ekstraklasie - cz. 6: Brawo Lech, brawo... Cracovia

Po każdej kolejce ligowej naszej rodzimej Ekstraklasy, postaram się skomentować jedno, bądź kilka spotkań. Zapraszam zatem do śledzenia cyklu "Szurek o Ekstraklasie".

"Szurek o Ekstraklasie" / Fot. Fot. archiwum autoraDzisiaj będzie krótko. Nie mogę się skoncentrować, bo za oknem słyszę huk wiertła. Ale do rzeczy.

Brawa należą się Lechowi Poznań i... Cracovii. Tym drugim oczywiście nie za wynik, a za obustronne stworzenie dobrego widowiska. Już nie na palcach jednej ręki można było policzyć celne zagrania czy strzały w światło bramki (sic!). Wynik 3:1 dla poznaniaków nie był żadną niespodzianką. Gracze „Pasów” śpiewają już bowiem pod nosem „o co ja widzę, Cracovia znów w pierwszej lidze”. Odnośnie uśpionego, poznańskiego niedźwiedzia, który budzi się do życia - Mariusz Rumak i jego podopieczni w ciągu tygodnia zdobyli dziewięć ligowych punktów, notując trzy zwycięstwa z rzędu! I gdzie są ci, co lubią ponarzekać na zbyt częste granie? „Kolejorz” w naszej szalonej lidze traci obecnie siedem oczek do lidera, Legii. A zatem ma jeszcze matematyczne szanse na tytuł, bo uciułać można jeszcze osiemnaście punktów.

Śląsk Wrocław, o którym tak lubię pisać, poległ drugi raz z rzędu, a właściwie trzeci (zwycięstwo z czerwoną latarnią z Krakowa nie powinno być brane pod uwagę), tym razem z Polonią Warszawa. 3:0 to i tak jeden z niższych wymiarów kary dla kiepsko grających wrocławian. Można już krzyknąć, że slogan brzmiący: „Śląsk na mistrza” zdaje się być najzwyklejszą w świecie dykteryjką. Jako, że przepełnia mnie jednak kurtuazja, nie napiszę już o trenerze Lenczyku, który powinien jak najszybciej skończyć karierę trenerską - podobnie jak pan Janas, mimo że zwyciężył „swój” GKS Bełchatów - i zająć się czymś spokojniejszym. Dobra, przepraszam. Odnośnie meczu - stał na dość dobrym poziomie - mimo że wrocławianie, jak wspomniałem, grali, jak to mają niestety w zwyczaju, po prostu słabo - jak na wicemistrza Polski przystało.

Dotrzymuję słowa. To już prawie koniec tego tekstu, jeszcze chwila - naprawdę. Odnośnie innych spotkań na uwagę zasługuje zatem kolejna porażka Widzewa (trzecia pod rząd), czy kolejne zwycięstwo mającego mistrzowskie aspiracje Ruchu, czytaj: jednego z najbardziej rozpoznawalnych klubów w Europie - tak napisano na stronie internetowej „Niebieskich”. Idąc dalej, należy wyróżnić pierwszą od października ubiegłego roku wygraną ŁKS-u i - jeśli to kogoś zainteresuje - pierwszą w historii odniesioną na wyjeździe w Bielsku-Białej. Kolejnym godnym pamięci wydarzeniem w polskiej lidze jest wygrana Górnika Zabrze z kieleckimi „rycerzami wiosny”, po dwóch golach młokosa (a sprawdźcie sobie jego nazwisko) czy trzecie zwycięstwo z rzędu „Miedziowych”, tym razem nad Jagiellonią młodego i świeżego umysłem Hajty. Ale proszę w tym przypadku czytać bez ironii. Hajto jest młody, zdolny i musi mieć czas. Chociaż odrobinę.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.