Facebook Google+ Twitter

Szurek o Ekstraklasie - cz. 7: ironicznie

Po każdej kolejce ligowej naszej rodzimej Ekstraklasy, postaram się skomentować jedno bądź kilka spotkań. Zapraszam zatem do śledzenia cyklu "Szurek o Ekstraklasie".

Nie będę owijał w bawełnę. Minionego weekendu nie poświęciłem piłce nożnej i naszej Ekstraklasie. Skoncentrowałem się na kościele i tzw. czynnościach wielkanocnych, czyli sprzątaniu i pałaszowaniu wszelakiej maści ciast. I nie żałuję.Szurek o Ekstraklasie / Fot. Fot. archiwum autora

Mam również nadzieję, że nikt nie podniesie teraz larum, że tekst za krótki ale w sumie to w ostatniej ligowej kolejce – oprócz wygranej Cracovii z Podbeskidziem i remisu Korony z Lechem – nie zdarzyło się nic ciekawego. Poważnie. Wisła miała przegrać z „Jagą” i przegrała (oklaski dla Hajty). Górnik – jako maluczki bijący wielkich – miał zwyciężyć naszpikowaną gwiazdami, acz leniwą Polonię i tego dokonał, podobnie jak Legia Ruch. Zagłębie pokonało Lechię w Gdańsku (brawo Paweł Janas, hej hej Janosik!) i można już obwieścić, że „Miedziowi” z taką skutecznością na pewno się utrzymają. Wygrali już bowiem po raz czwarty z rzędu, a nie przegrali od sześciu spotkań (gdy pokonało ich Podbeskidzie).

Słówko odnośnie pojedynku Legii z „Niebieskimi”. „Chłopcy Fornalika” mimo sporych ambicji okazali się o klasę słabsi niż warszawianie. Kuba Wawrzyniak obrońca gospodarzy stwierdził przed spotkaniem, że jego drużyna ma lepszych piłkarzy i musi to udowodnić. Udowodniła, może nie z amerykańskim sznytem, ale po prostu zdobyła o dwie bramki więcej niż przeciwnik. Ale jak tu myśleć o wygranej z Legią, skoro graczy rywala ośmieszał 36-letni Kiełbowicz?

Ogólnie wszystkie spotkania – oprócz meczu Korony z Lechem – znowu okazały się substytutami meczów piłkarskich. W lakonicznym stylu odniosę się jeszcze do „sensacyjnego” zwycięstwa Śląska nad GKS-em Bełchatów we Wrocławiu. Gospodarze znajdują się na 2. pozycji w tabeli, a bełchatowianie okupują 13. lokatę i pomimo tego to goście byli lepsi! Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że Śląsk Wrocław był tłem dla GKS-u Bełchatów… Brawo panie Orest, oby tak dalej. Po co styl, przecież i tak liczą się tylko punkty, jakiekolwiek.

To już koniec tego tekstu. Idę sprawdzić do spiżarni, jakie ciasta zostały w niej po świętach. Mam nadzieję, że trafię na jakiś sernik. O polskiej piłce ligowej już ani słowa. Nie chcę przecież nabawić się niestrawności. Wam drodzy czytelnicy również polecam degustację ciast, czy nadrobienie „śmigusa dyngusa”, bo przecież wczoraj – przynajmniej u nas w Małopolsce – pogoda nie pozwoliła na tęgie lanie. A więc do wiader!

Gratuluję wszystkim tym, którzy przeczytali ten tekst do końca i zapraszam na kolejne!


Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.