Facebook Google+ Twitter

Szwajcaria albo śmierć

Szwajcaria jest wyjątkowym krajem na naszym globie. 70 procent mieszkańców jest dumnych ze swojego systemu politycznego - demokracji bezpośredniej. Weźmy z nich przykład. Przyczyńmy się do politycznych zmian i wpłyńmy na polityków, aby ci znowelizowali ustawę o referendach na wzór ustawy Helwetów.

Mamy w naszych genach naturę stadnych drapieżników. Naszym sposobem na przetrwanie jest życie w gromadzie. Organizujemy się w grupy, narody, rzesze, unie, etc. Jak wiadomo każde stado MUSI mieć swojego przywódcę. Bezkrólewie doprowadza niechybnie grupę do unicestwienia. Dziś i jutro jest uzależnione ot tego ile autorytetu i kompetencji ma jej wódz.

W stadach naszych “mniejszych braci” - zwierząt, przywódcą jest ten (ta) który (która) ma najsilniejsze i najsprawniejsze szczęki, rogi, pazury i kły. Przy pomocy tych atutów likwiduje bądź zmusza do emigracji konkurentów, a u podopiecznych wymusza uległość i posłuszeństwo. Żaden poczciwy członek stada nie bierze aktywnego udziału w walce o władzę. Wszyscy biernie przyglądają się z boku i bez zbędnych emocji akceptują zwycięzcę. Zasady tej nie stosują homo sapiens.

W naszej cywilizacji często osobnicy z rozbudzonymi aspiracjami, wielką chęcią sprawowania władzy walczą o nią tradycyjnie, jak zwierzęta. Krwawo przy pomocy ostrej amunicji, ale nie wyłącznie osobiście lecz z pomocą armii swoich zwolenników. Taki sposób na zdobycie władzy zastosowali między innymi: Fidel Castro, Augusto Pinochet, George Bush w Iraku. W Polsce tę metodę zastosowali Józef Piłsudski i Wojciech Jaruzelski. Zwycięzcy zawsze przyświeca przekonanie - władzy raz zdobytej nie oddam nigdy tzn. co najmniej do śmierci. Ocena tej metody „wymiany” władzy, za wyjątkiem sporadycznych przypadków, jest zdecydowanie negatywna.

Ucywilizowany sposób walki o władzę nazywa się DEMOKRACJĄ. W powszechnie stosowanej jej odmianie, wodzowskiej, zdobywanie władzy polega na propagandowej walce o serca, dusze, sympatie wyborców. W wojnie na kartki wyborcze najważniejszą rolę odgrywają spece od marketingu i reklamy politycznej. To czy walczące o władzę ugrupowanie ma do zaoferowania wyborcom dobry, realny, program społeczno- gospodarczy nie jest najważniejsze a często nie ma zupełnie znaczenia. Po zdobyciu władzy przez okres 4 lub 5 lat wyborcy nie mają żadnego wpływu na poczynania władz. Namiastką kontroli społecznej w tym okresie jest jedynie nieprecyzyjny sondażowy tzw. wskaźnik poparcia społecznego.

Stosując krwawy jak i demokratyczno-wodzowski sposób zdobywania władzy zwycięzca nie ma możliwości zlikwidowania, osadzenia w obozach pracy bądź wysłania na emigrację wszystkich zwolenników pokonanych. W tych warunkach w społeczeństwie trwa permanentna otwarta bądź ukryta walka. Taka sytuacja jest groźna. Powoduje to, że brak warunków do zgodnej współpracy dla dobra wspólnego. Przegrani często stosują zabójczą zasadę - im gorzej dla zwycięzców aktualnie trzymających władzę tym lepiej dla nas. Zła sytuacja w kraju to dowód, że - oni nie potrafią rządzić. Taka taktyka rodem z czasów zaborów i okupacji w wolnym kraju jest zgubna dla społeczeństwa.

Czy może być inaczej? Czy można ograniczyć intensywność wojny domowej spowodowanej walką o władzę? Jak można stworzyć korzystniejsze warunki do zgodnej współpracy dla dobra wspólnego? Odpowiedź brzmi tak! Wystarczy spojrzeć na Szwajcarów.

Szwajcarski system polityczny polega na zdrowych relacjach: pracodawca - pracownik. Społeczeństwo zatrudnia polityków na czas określony i w umowie o pracę zastrzega sobie prawo do stałej kontroli ich pracy oraz nadrzędne prawo - korekty umowy o pracę. Ma realne prawo weta poczynań polityków oraz realne możliwości ustanawiania prawa bez udziału polityków.

Nie musimy robić u nas rewolucji i wywracać naszego porządku prawnego, by budować w Polsce drugą Szwajcarię. Wystarczy, że przed następnymi wyborami zapytamy się wszystkich kandydatów do parlamentu czy po ewentualnym uzyskaniu mandatu ustanowią projekt nowelizacji ustawy o referendach według wzoru stosowanego przez Helwetów. Tym, którzy nie złożą solennej deklaracji, że zrobią wszystko aby tą nowelizację wprowadzić w życie, powiemy zdecydowanie NIE. Ażeby przeprowadzić skutecznie taką akcję proponuję zorganizowanie obywatelskiego ruchu pt. „SZWAJCARIA ALBO ŚMIERĆ”. Jeśli taki powstanie deklaruję swój aktywny w nim udział.

 



Wybrane dla Ciebie:


Tagi:


Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

podoba mi się, też się przyłączę, choć droga do celu będzie na pewno bardzo długa

Komentarz został ukrytyrozwiń

Naszym stadem też rządzą "mniejsi bracia". I to bliźniacy. Hi hi hi...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.