Pozycja materiału w rankingach:
Od trzech godzin płonie olbrzymia przestrzeń cennego lasu. Pożar jest poza kontrolą, a sytuacja jest beznadziejna. Do domu wdziera się zapach spalenizny. Relacja bezpośrednia.
Zobacz także:
Artykuły
(116)
Galerie
(36)
Średnia ocen
(4.26)
Miejscowość: tu i tam | Kraj: Polska i Szwajcaria
O mnie: Serio, lecz z humorem oraz bez tabliczki.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
BARBARA Romer Kukulska 13.08.2011 21:35
@ Nie da się naprawić szkód , ani też nie da się terenu zalesić. To jest stromizna i urwiska skalne. Las już tam nie wyrośnie. Nawet kikutów wypalonych nie można wyciąć. to są tereny zupełnie niedostępne. Niestety dlatego są zagrożeniem dla drogi u podnóża stoku. Obecnie wygląda to bardzo smutnie. Przed zimą muszą powstać zapory betonowe uniemożliwiające obsuwanie się kamieni i wypłukiwania ziemi. Właściwie teraz widać, że to cud chyba, że "tylko tyle" spłonęło.
Wojciech Arciszewski 11.08.2011 12:14
Cóż za nadzwyczaj aktywne "łapkowanie" ?
Wojciech Arciszewski 11.08.2011 12:13
Czy coś się wyjaśniło odnośnie przyczyn ? Jak idzie proces naprawiania szkód, zadrzewiania ?
Stefania Najsarek 02.05.2011 19:43
No, przeżyć ekstremalnych doświadczyłaś - zagrożenie było wielkie!
Relacja niezwykle interesująca, trzyma w napięciu.
BARBARA Romer Kukulska 02.05.2011 13:33
-@ Wiktoria. słuszna uwaga. Policja ogłosiła poszukiwania fotografii, które pomogłyby w ustaleniu przyczyn wzniecenia pożaru. Istnieje podejrzenie, że warsztat karoseryjny zapalił się od lasu, a nie na odwrót , jak do tej pory się sądzi. Wysłałam moje zdjęcia grzyba. W pierwszej chwili wyglądało to jakby się samolot lub helikopter rozbił o górę, jak wybuch czyli eksplozja czegoś?
BARBARA Romer Kukulska 02.05.2011 12:49
O 5 rano obudziły mnie trzęsące się szyby. Huk helikoptera wojskowego. Dziś w południe podano, że ogień wzniecił się ponownie z korzeni. Wysłano super Pumę, która po kilku zrzuceniach 5 tys litrów wody przydusiła ogień. Sytuacja jest niby opanowana , ale cały czas obserwowana. Teren zagrodzony . wejście w okolicę pożaru pod karą mandatu 5000 sfr. To chyba największy mandat.
Wiktoria 01.05.2011 21:27
Jestem wstrząśnięta bo to niewyobrażalna strata. Zwierzęta, rośliny...ogromna bezsilność i proba ratowania tego co uratować mozna. To nie pierwszy raz kiedy żywioł bezlitośnie niszczy wszystko co napotka na swojej drodze w tych pieknych górach. Niebezpieczeństwo zażegnane ale pozostanie ogromna blizna która przez wiele kolejnych lat będzie przypominać to czego cofnąć nie można. Piekne widoki wzbudzające zachwyt nie tylko miejscowych ale również tych którzy tam jadą aby podziwiać. Za miesiąc, może dwa z bólem będę wpatrywac się w kikuty i pozostałosci niszczycielskiej siły. Na szczęście w Szwajcarii akcje ratownicze są dobrze zorganizowane i pewnie dlatego nie ma strat jeszcze większych a przeciez mogłyby być. Zastanawiam się co wywołało tez pożar. Podpalenie?
Strasznie mi przykro.
Cecylia Markiewicz 28.04.2011 16:04
Swietna relacja , czuje sie zapach spalenizny i podmuch goracego wiatru. Dobrze przedstawiona groza sytuacji. Zdjecia nie potrzebuja podrasowania.
Zdjecie nr. 3 ( to z " grzybem" )powinno znalezs sie wsrod kandydatow do zdjecia tygodnia.
BARBARA Romer Kukulska 28.04.2011 10:33
->@Robert Grzeszczyk - dziękuję za obszerne objaśnienie. B. ciekawe.
Tutaj sytuacja jest specyficzna ze względu na wysokość i stromiznę zalesionego zbocza objętego ogniem.
Sytuacja jest opanowana w miarę. teraz wreszcie ucichły helikoptery. Tylko co 30 min leci patrol. Straty są jednak ogromne. Nawet nie licząc kosztów całej akcji policji i wojska, straż pożarnych i ochrony cywilnej, i Air Zermatt oraz Air Galcier, to należy doliczyć ogromne koszty, które będzie trzeba ponieść by zbudować zapory chroniące zabudowania mieszkalne i drogę główną przed lawinami, kamiennymi, błotnymi i śnieżnymi , obsuwaniem się ziemi i skał, oraz zalesieniem terenu. Ogień powstał 100 m od siedziby straży pożarnej, na wprost nosa, dosłownie vis a vis na drugiej stronie ulicy. Mimo natychmiastowej reakcji i akcji nie udało się go od razu opanować i niczym lont z dynamitem po drodze, jak błyskawica poszedł po ziemi 1000 metrów w górę po urwistym stoku. Ogień bardziej rozprzestrzeniał się w górę.
A przy okazji ciekawostka. Super Puma helikopter wojskowy zabiera jednorazowo 5 kubików wody, natomiast te cywilne małe "pchelki" helikoptery ratunkowe trochę ponad 1 kubik. Pozdrawiam i dziękuję wszystkim za uwagę i zainteresowanie.
Robert Grzeszczyk 27.04.2011 22:25
W Polsce niemal wszystkie pożary to podpalenia. Kiedyś pożary często pojawiały się w pobliży linni kolejowych i były wynikiem złego stanu technicznego taboru i niedostateczną izolacją torowisk od powierzchni leśnych - to się zdecydowanie zmieniło.
Płomień zawsze idzie pod wiatr. Jeśli następuje pożar górny (koron i całych drzew) to raczej nie jest już do ugaszenia. Wypali się określony obszar. Niebezpieczeństwo zapłonu istnieje bardzo długo, w zależności od zasobności ścioły. Ścioła trudnorozkładalna (z igliwia świerków, liści buków) stanowić może zagrożenie do czasu intensywniejszych opadów deszczu ( na co wskazuje Isabella). Podobnie jest z pożarami bagien i torfowisk.
Pożar to ogromna tragedia. Dla środowiska.
W górach z reguły są lasy glebo i wodochronne. Nie powinno to mieć żadnego związku z pojęciem Rezerwatu czy Parku Narodowego. Wymaga bowiem działań w kierunku stałego utrzymania i pielęgnowania szaty roślinnej. W przypadku pielęgnowania "korników" (jak to się dzieje w niektórych lasach parkowych w górach) najczęściej następuje zniszczenie szaty roślinnej oraz zagrożenie stabilności i trwałości gruntu i wód powierzchniowych.
Mam nadzieję że straty nie będą ogromne i uda się odtworzyć środowisko leśne.
Najgorszy pod względem pożarów lasów w Polsce był rok 1992: spłonęło w sumie ponad 13 tysięcy hektarów.
Teraz znów rosną tam lasy.
Kolejne trzęsienie ziemi we Włoszech
(odsłon: +537)