Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

4618 miejsce

Szwajcaria rubinami bogata

Choć może się to wydawać dziwne, ten ładny karabinek wystraszył Hitlera. Może nie sam - pomogło mu kilkaset tysięcy braci.

"Postanowiłem zgromadzić was w tym historycznym miejscu, symbolu naszej niepodległości, by wyrazić zaniepokojenie zaistniałą sytuacją i przemówić do was jak żołnierz do żołnierzy. Jesteśmy w punkcie zwrotnym naszej historii. Zagrożone jest istnienie Szwajcarii Przemawiał do swoich żołnierzy gen. Henri Guisan, jak dotychczas ostatni szwajcarski wojskowy, któremu przyznano tytuł generała. Przemówienie to miało miejsce 25 lipca 1940 roku na górze Rütli. Gdy braknie nam kul, użyjemy bagnetów

Dziś możemy spotkać wiele, często zupełnie nielogicznych uzasadnień, dlaczego Hitler nie zdecydował się na wdrożenie planów Operacji Tannenbaum (pomimo dwukrotnego przymierzania się do niej). Z jakiegoś powodu ludzie pragną wierzyć, że wywiady walczących stron potrzebowały Szwajcarii by się spotykać, gdyż z przyczyn bliżej nieznanych neutralna Turcja, Szwecja, Dania, Hiszpania czy Portugalia nijak się do tego nie nadawały (że już nie wspomnę o np Argentynie). Inni tłumaczą, że w sytuacji gdy Hitler rozpaczliwie potrzebował złota, to patrzył przez palce na swoich notabli lokujących je w bankach szwajcarskich (a czemu nie w niemieckich?) i właśnie dla ich wygody zrezygnował z inwazji. Jakoś uparcie pomijana jest w tych rozważaniach kwestia karabinu w każdej szwajcarskiej szafie. A od kilku lat do tych szaf trafiał jeden z najlepszych i do tego najcelniejszych karabinów epoki. Karabinek K31 Schmidt Rubin.

Dwóch pułkowników
Wszystko zaczęło się pod koniec XIX wieku, gdy pułkownik Rudolf Schmidt opracował karabin dostosowany do strzelania pociskami zaprojektowanymi przez pułkownika Eduardo Rubina. Efektem tej współpracy był widoczny po lewej karabin Schmidt Rubin M1889.Schmidt Rubin M1889 / Fot. Grzegorz Wiśniewolski/PK-U Broń do której do dziś uśmiechają się oczy kolekcjonerów wszelkiej maści. W owych czasach było to jednak produkcja masowa. W ciągu 16 wyprodukowano 212 tys. karabinów M1889. Przez następne 15 lat doszło do tego 127 tys. szt. karabinów w wersji zmodernizowanej M1889/96. Te z kolei zastępowały modele wz. 1911, występujące już zarówno jako karabin jak i karabinek (po przetrawieniu argumentów ze strony czepialskich purystów, dotyczących mojego tekstu o Cześce postanowiłem w miarę możliwości trzymać się prawidłowego nazewnictwa - karabinek to karabin, tylko krótszy i może strzelać słabszą amunicją). Łącznie w ciągu 20 lat wyprodukowano ich ponad 317 tys. szt. Model 1991 / Fot. Seo122 (talk) - I (Seo122 (talk)) created this work entirely by myself.
Karabiny te, po odbyciu przez szwajcarskich poborowych szkolenia wojskowego, wraz z nimi wędrowały do domów, gdzie wraz z "mobilizacyjną amunicją" oczekiwały na wypadek wojny. Dlatego gdy NSDAP zdobywało władzę w Reistagu, w Szwajcarskich domach leżało ok. 690 tys. różnych modeli Schmidt Rubinów. (w kraju liczącym 3,3 mln obywateli)

I nadchodzi bohater
Warto jednak zauważyć, że cieszący się dobrodziejstwami pokoju Szwajcarzy, by zachować ten stan rzeczy nieustannie (do dziś) szykują się do wojny. W związku z powyższym bardzo dokładnie analizowali przebieg pierwszej wojny światowej i ucząc się na cudzych błędach doszli do wniosku, że należy opracować coś uniwersalnego. Przyjęto dosyć ambitne założenia. Nowy model miał być nie dłuższy niż karabinek wz 1911, nie mniej celny niż karabin wz. 1911, a na dodatek miał być prostszy i tańszy. I to się w pełni udało. Nowe karabinki nie tylko były prostsze, tańsze i celniejsze (nawet od karabinu wz. 1911), ale do tego trwalsze. Testowane egzemplarze wytrzymywały nawet 150 tys. strzałów bez żadnej awarii, a ich lufy wypalały się znacznie wolniej od innych modeli. W tej sytuacji decyzja o rozpoczęciu produkcji seryjnej była formalnością. Gdy Henri Guisan przemawiał do żołnierzy, pierwsze K31 już leżały w domowych szafach rezerwistów.K31 w pełnej krasie / Fot. XDukez

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Wciąż można znaleźć po 140 CHF
http://www.waffen-ingold.ch/waffen/repetierer/item/821-karabiner-31-wf

Ale jak wszędzie zależy to od stanu zachowania i rocznika ;) Również rewelacyjny i znajdujący się wysoko na mojej liście życzeń Stgw 57 można dostać za 350 CHF

http://www.waffen-ingold.ch/waffen/selbstlader/item/151-sig-57
Niestety, na mojego maila dostałem krótką odpowiedź "nie eksportujemy do Polski". A szkoda, bo nasze przepisy o przesyłaniu broni pocztą to komedia. (łatwiej mi kupić broń w Berlinie niż w Kołobrzegu)

Za to moja czesia, która u nas w fabrycznym pudełku chodzi po 1400 zł w tym samym sklepie kosztuje 725 CHF (ok. 2500 zł)
http://www.waffen-ingold.ch/waffen/selbstlader/item/345-czh-sport-2003

Komentarz został ukrytyrozwiń

3 lata temu było referendum, pisałam o tym tu
Karabin i halabarda pod łóżkiem link

PS. podobno, jak słuchy niosą, te modele już kosztują 1000 franków a używany 450, natomiast karabin nowszy K31 za mniejsze pieniądze a najdroższe bo od 1700 to Stgw 90
tak słyszałam. wiadomości to niesprawdzone.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję ;)
W tym sęk, że staram się pisać tak, by było zrozumiałe dla ludzi zupełnie zielonych w temacie (przez co muszę sobie odpuszczać masę czysto technicznych szczegółów). Może się skuszą i zajrzą na strzelnicę? ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

świetny tytuł, dobry materiał. Przeczytałam z zainteresowaniem, mimo absolutnej niewiedzy n/t. a może właśnie dlatego. Moj dziadek- artylerzysta i inż. mechanik brał udział w konstrukcji jakiegoś urządzenia strzelniczego. Muszę poszukać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.