Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

907 miejsce

Szwajcarzy nie chcą mówić po niemiecku

Wielu nacjonalistycznie nastawionych Szwajcarów nie chce widzieć w swoim kraju Niemców i nie chce mówić po niemiecku.

Bahnhofstrasse w Zurychu / Fot. Roland zh/CC BY-SA 3.0

Jeśli nie po niemiecku, to po jakiemu?


Oficjalnie Szwajcaria ma cztery języki urzędowe: niemiecki, francuski, włoski i romansz. Ale sytuacja językowa nie jest tam tak prosta. We francuskojęzycznej Szwajcarii mówi się po francusku, którego podstawą jest dialekt paryski. We włoskiej młodzi mówią po włosku, a starsi w dialekcie. Romansz z kantonu Gryzonia, który jest grupą dialektów używaną przez kilka tysięcy osób, jest w zaniku. A w niemieckojęzycznej Szwajcarii używa się grupy dialektów języka niemieckiego, nazywanych tam Schwyzerdütsch. Różni się on tak bardzo od niemieckiego jak holenderski, a językiem samodzielnym nie jest tylko dlatego, że nie ma wersji pisanej.

Sytuacja przypomina trochę tę, gdy pisarze ukraińscy czy białoruscy tworzyli po rosyjsku, chociaż na co dzień mówili w dialektach, albo tę, gdy pisarze włoscy czy francuscy tworzyli po łacinie. Żydowski językoznawca Max Weinreich, który zabiegał o rozwój języka jidisz, powiedział, że "język to dialekt z armią i flotą wojenną". Nie ma więc ustalonej granicy, gdzie zaczyna się język, a kończy dialekt. Podobny spór miał miejsce w Polsce o status języka kaszubskiego.

Można powiedzieć, że w wielu krajach mówi się w dialektach. Sytuacja w Szwajcarii jest jednak o tyle wyjątkowa, że cieszą się one uznaniem społecznym i są używane prawie w każdej dziedzinie życia, nie tylko na wsi, ale nawet w największych miasta. Przeważnie bowiem są one wszędzie na świecie coraz bardziej w mowie wypierane przez język ogólny.

Tymczasem niemieckojęzyczni Szwajcarzy prawie zawsze rozmawiają ze sobą,
piszą SMS, krótkie emaile w Schwyzerdütsch. Większość zna niemiecki, ale posługuje się nim przeważnie tylko w kontaktach z obcokrajowcami lub gdy trzeba napisać pismo urzędowe, wypracowanie szkolne albo tekst literacki. Gdy jednak są zmuszeni do mówienia nim, najczęściej słychać u nich silny akcent szwajcarski. Poziom znajomości języka niemieckiego zależy przeważnie od stopnia wykształcenia, chociaż nawet najbardziej wykształcony Szwajcar na co dzień rozmawia w dialekcie. Można spotkać osoby, które nie znają niemieckiego prawie wcale.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Nie nazywałabym "nacjonalistycznie nastawionych szwajcarów", wg, mnie, to dumni ze swego języka - dialektu, patrioci. Nawet lokalni. Gdyż każda wieś ma swoją odmianę. Ten z Bazylei nie zrozumie tego z Zermattu, choć dla Niemca brzmią oni tak samo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To fakt, że w Szwajcarii jest inaczej niż w Belgii (dwa urzędowe języki, flamandzki i francuski) i w innych krajach z dialektami...
Choć oficjalnie obowiązują 4 to de facto jest ich 5, z upowszechniającym się angielskim 6.
Z tym, że reto-romanisz mówi ledwie 1 % mieszkańców, w tym Pani minister finansów.

Prawdą jest, że każda dolina ma swóją własną odmianę dialektu. Jest tak, że dwie wsie "patrzą" na siebie, bo są położone po przeciwnej stronie doliny, lecz gdy spotkają się mieszkańcy na dole w dolinie , to potrzebują włoskiego gastarbajtera do tłumacza... -> to żart, ale rzeczywiście , odległe od siebie na rzut beretem mają bardzo różne słownictwo i znaczenie wyrażeń.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Większość źródeł niemieckojęzycznych nazywa dialekty alemańskie częścią niemieckiego obszaru językowego. A tak naprawdę nikt nie wie, gdzie przebiega granica między językiem a dialektem, przeważnie są to decyzje polityczne. Czy polski i rosyjski to jeden język, skoro ich użytkownicy porozumieją się lepiej niż użytkownik kantońskiego i mandaryńskiego w Chinach? Tam oficjalnie jest to jeden język chiński, głównie za sprawą wspólnego dla różnych dialektów języka pisanego. Takich przykładów można mnożyć tysiące, skoro na przykład w piśmie serbski i chorwacki są bardzo podobne. Ale mimo to Chorwat obrazi się, gdy powiesz mu o języku serbskochorwackim. Różni się tylko do pewnego stopnia składnia i jakieś 20% słów. Z kolei w krajach arabskich nikt nie mówi poza szkołą językiem ogólnoarabskim, tylko w lokalnych dialektach, które równie dobrze można by nazwać samodzielnymi językami, bo tak bardzo się różnią. Z przyczyn głównie religijnych nazywa się je dialektami arabskiego.
Są różnice między odmianami francuskiego w różnych miastach i państwach, ale są one raczej minimalne i dotyczą głównie słownictwa, a nie gramatyki, czyli czasów, trybów, czy fonemów. Jeśli są tak duże, że uniemożliwiają komunikację, to dotyczą one raczej slangów ludzi niewykształconych. Nawet wykształcony Londyńczyk, który na co dzień używa języka zbliżonego do języka BBC, może mieć problemy ze zrozumieniem londyńskiego slangu klasy robotniczej, czyli Cockneya. Tutaj natomiast mamy do czynienia z sytuacją, gdy nawet wykształcony Szwajcar mówi językiem zupełnie innym niż większość mieszkańców dużych niemieckich miast. Berlińczyk nigdy nie dogada się z mieszkańcem Zurychu za pomocą tego języka, którego mniej więcej używa na co dzień. Ich rozmowa przypominałaby bez niemieckiego rozmowę Polaka z Czechem. Zaś mieszkaniec Paryża z mieszkańcem Genewy albo warszawiak z poznaniakiem dogadają się.
Piszę o sytuacji w Szwajcarii z tego powodu, że istnieje tam jakaś szansa na stworzenie nowego języka, podczas gdy na przykład w Niemczech i Austrii wszystkie dialekty, nie tylko alemańskie, mają się coraz gorzej. Nie mają prestiżu i są wypierane, szczególnie wśród młodego pokolenia i w dużych miastach, przez Hochdeutsch, czyli literacką odmianę niemieckiego. Często jedyną pamiątką po tych dialektach tam są pojedyczne słowa i nieco inny akcent. A w Szwajcarii jest zupełnie inaczej.

Komentarz został ukrytyrozwiń
pro-life
  • pro-life
  • 23.08.2012 22:10

Alemanskim mowi ok. 5 milionow ludzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń
pro-life
  • pro-life
  • 23.08.2012 22:04

Kochany: ucz sie jeszcze. Dialekty szwajcarskie to alemański, jezyk germanski, ale nie niemiecki, ktorym mowia takze w Alzacji i najbardziej zachodniej czesci Austrii. % milionow ludzi. Francuski w Genewie tak sie ma do dialektu paryskiego, jak francuski z Brukseli do francuskiego w Kanadzie. Tez bym nie chcial mowic po niemiecku, skoro mam swoj wlasny alemanski.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.