Okręt traktowany jest jako podwodny cmentarz ponad 3000 osób. Szwedzkiej jednostce grożą teraz sankcje finansowe.

Do zdarzenia doszło w sobotę około południa. Szwedzką jednostkę zaobserwowała na Bałtyku jednostka samolotu "Turbolet" należącego do Urzędu Morskiego w Gdyni.
- Znajdowała się dokładnie nad miejscem spoczynku wraku generała von Steuben'a - powiedział Tadeusz Gruchalla, po. rzecznika prasowego Morskiego Oddziału Straży Granicznej. - Natychmiast nas powiadomiono. Na miejsce zdarzenia wysłaliśmy jednostkę SG-211 oraz samolot patrolowy MOSG "Mewa".
Gdy funkcjonariusze MOSG dotarli na miejsce okazało się, że nurkowe ze szwedzkiej łodzi już byli pod wodą. Pogranicznicy natychmiast nawiązali łączność radiową z kapitanem szwedzkiej jednostki przy zastosowaniu międzynarodowego kodu sygnałowego. Zdarzenie było też filmowane.
- Szwedzi nie mieli zezwolenia na nurkowanie - dodaje Gruchalla. - Zgodę taką może wydać Urząd Morski, wówczas dyrektor tego urzędu jest obowiązany powiadomić o tym Straż Graniczną.
Morski Oddział Straży Granicznej w Gdańsku przekazał dokumentację procesową dyrektorowi Urzędu Morskiego w Słupsku. Wystąpił też z wnioskiem o ukaranie Szwedów. Grozi im do 5 tys. zł grzywny.
Steuben
Zimą 9 lutego 1945 roku radzieckie torpedy zatopiły trzy okręty niemieckie. Były to "Wilhelm Gustloff", "Goya" i "Generał von Steuben". Zginęło wtedy tysiące cywilów - uciekinierów z Prus Wschodnich. Na pokładzie “von Steubena” znajdowało się wtedy około 4 tys. osób. Uratowało się zaledwie 600. Wrak został odnaleziony 26 maja 2004 roku przez okręt hydrograficzny ORP "Arctowski".
Marcin Kamiński
D.P.