Facebook Google+ Twitter

Szwedzi i Holendrzy zachwyceni Przemkiem Tytoniem

Podczas inauguracji Euro na Stadionie Narodowym, mieliśmy piękne chwile otwarcia Mistrzostw Świata i demonstrację wspaniałej gry Polaków, z śliczną główką Lewandowskiego. Potem był pokaz bohaterstwa w obronie karnego przez Tytonia.

Przemysław Tytoń. / Fot. EPA/Oliver WeikenObrona karnego w meczu otwarcia Euro 2012, między Polską i Grecją (1:1), przez Przemysława Tytonia, uczyniła go bohaterem. Wyrósł na bohatera w ocenie byłego piłkarza drużyny narodowej, Grzegorza Laty i innych komentatorów. Natomiast szwedzkie media, w związku z grą Przemka w klubie PSV Eindhoven, a "Szwed Andreas Isaksson jest dopiero drugim bramkarzem" – wyrażają zachwyt i podziw nad talentem polskiego bramkarza, Tytonia.

Jest to tym bardziej godne podziwu, zważywszy na fakt, że Przemysław Tytoń powrócił do formy po bardzo ciężkiej kontuzji. Nic dziwnego, że Szwedzi w dzienniku "Expressen" napisali: "Wielki powrót Polaka po ciężkiej kontuzji" – cytuje http://www.rp.pl/artykul/762918,889508.html. Dziennik przypomniała, że 18 września 2011 roku - "Tytoń został zniesiony nieprzytomny z boiska po ciężkim uderzeniu w głowę podczas meczu PSV Eidhoven-Ajax".

Dzisiejsza gazeta "Expressen" skomentowała: "Wszyscy pamiętamy jak przez 15 minut leżał nieprzytomny na boisku i podczas grobowej ciszy na stadionie udzielano mu pomocy. Wydawało się, że jego kariera może się tego dnia zakończyć. 8 czerwca pokazał swoją klasę broniąc rzut karny, który mógł zadecydować o polskim być albo nie być w tych ME".

Według szwedzkiego dziennika, Przemysław Tytoń powrócił na boisko już w listopadzie 2011 r., i zadziwiająco szybko ponownie został bramkarzem numer jeden w swoim klubie, odsuwając z tej roli szwedzkiego bramkarza Andreasa Isakssona, na drugie miejsce. Teraz wiadomo już dlaczego – pisze gazeta. "Pokazał to całej Europie" - podkreśla "Expressen".

Szwedzki ekspert piłkarski "kanału telewizji SVT" – jak podaje "Expressen" - Markus Johanesson ocenił, że obrona karnego przez Tytonia "nie była tylko szczęśliwym przypadkiem". "To była dramatyczna zmiana na pozycji bramkarza, lecz jaka zamiana. Rzut karny był dobrze wykonany, ale jego obrona - perfekcyjna" – akcentował ekspert.

"Rzeczpospolita" pisze, iż Przemek "mógł być mistrzem tańca towarzyskiego - jest królem karnych. Przemysława Tytonia trudno wyprowadzić z równowagi". To człowiek z żelaza – mówią o nim.

Kiedy usłyszał polecenie trenera – wstał i zrobił pierwsze kroki w kierunku stadionu. Wtedy każdy z kolegów chciał mu coś podpowiedzieć. Nie zdążyli, gdy nakładał rękawice i poprawiał sznurówki. Zresztą on nikogo nie słuchał. Zapamiętał tylko, jak wspomina gazeta, że Adam Matuszczyk - "jego najlepszy przyjaciel w kadrze, przytulił go i powiedział": "Tytek. To jest twoja szansa. Zrób historię" - http://www.rp.pl/artykul/60511,889204-Taniec-z-przeznaczeniem.html.

To mu wystarczyło. Nie chciał więcej, żadnych podpowiedzi - nie potrzebował. Ma podobno "swoje sposoby na rzuty karne". Jakie? – Tego, niestety nie zdradzi. Ale "sposoby" działają. W Holandii nazywany jest "penaltykillerem"; w ostatnim sezonie w PSV Eindhoven obronił, m.in. bardzo ważnego "karnego w półfinale z Heerenveen".

Wtedy trenerzy radzili mu, żeby obejrzał przed półfinałem, "jak rywale wykonują jedenastki". Ale on wolał nie patrzeć. Powiedział: "Wierzę w przeznaczenie. I w to, że Bóg pomaga mi w ważnych momentach. Dziękuję mu, że było mi dane zrobić coś takiego. Czy od razu wiedziałem, że trzeba się rzucić w lewą stronę, niech pozostanie moją tajemnicą" – mówił po obronie rzutu karnego, Giorgiosa Karagounisa.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.