Facebook Google+ Twitter

Szybko się reaktywuję po miłosnej porażce - mówi piosenkarka Luiza Staniec

Autorka m.in. wielkiego hitu "Żałuję" wydała swoją pierwszą solową płytę. Zaskoczyła ciepłym, bardzo kobiecym i spokojnym materiałem. Czytelnikom Wiadomości24.pl opowiada o wielkiej miłości, muzycznej karierze i przyjaźni z Michałem Wiśniewskim.

Okładka najnowszej solowej płyty Luizy Staniec / Fot. Impresariat artystkiJaką byłaś nastolatką?
- Pełną pasji, muzyki, która była zawsze na pierwszym miejscu. Kiedy koleżanki umawiały się na randki, ja umawiałam się na próby moich kolejnych zespołów. Od dwunastego roku życia chodziłam do szkoły muzycznej, więc tak naprawdę nie miałam czasu na nastoletnie szaleństwa. Zawsze było dużo pracy w szkole.

Nie byłaś zatem typową zbuntowaną dziewczyną?
- Poza szkołą czułam się ciągle niezrozumiana. Żyłam na tym świecie, ale czułam, że nie jestem z tego świata. Tak jest zresztą do dzisiaj. Byłam oczywiście zbuntowaną nastolatką, głównie przeciwko mamie, która zawsze uważała, że „mi to przejdzie” (myślała oczywiście o muzyce) i że wreszcie zostanę instruktorką muzyki w domu kultury w Milejowie, skąd pochodzę. To było jej największe marzenie i jakże różniło się od moich marzeń.

Masz farta w miłości? Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?
- Nie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia, ale w fascynację, która może okazać się albo prawdą o tym człowieku, albo tylko naszą projekcją tego, co chcemy widzieć, no i kompletną porażką w związku z tym. Należę do tych osób, które mają zbyt dużą wyobraźnię odnośnie facetów. Zawsze myślę, że są tacy, jak ich sobie stworzę w głowie, więc kiedy rzeczywistość brutalnie zderza się ze smutną prawdą o moim obiekcie miłosnym, ponoszę kolejną porażkę i padam rozbita. Okropnie cierpię, ale równocześnie piszę wtedy swoje najlepsze piosenki. Na szczęście szybko się reaktywuję i wracam do siebie.

Nie masz więc szczęścia w miłości? Nie wierzę...
- Nie mam i nie miałam nigdy szczęścia w miłości. Ale pracuję nad tym.

Czułaś, że swoją przyszłość zwiążesz z muzyką, śpiewem?
- Nigdy nawet przez moment nie myślałam, że będę robić coś innego niż muzykę, lub coś na pewno mocno związanego z nią. Odkąd pamiętam, na pytania o to, „kim będziesz jak dorośniesz?” - odpowiedź była zawsze jedna: „będę grać na pianinie i śpiewać”. Nie miałam takiego dnia, jak wiele wokalistek, które pewnego razu, z braku lepszego pomysłu na życie, „postanowiły zostać piosenkarką”. To jest dla mnie śmieszne i bez sensu.

Opowiedz, proszę, czytelnikom o początkach swojej muzycznej kariery.
- Prawie nie pamiętam, kiedy był ten początek. Dziesiątki zespołów, przeglądów piosenki, festiwali. Początki jak zawsze są trudne, zwłaszcza w tym kraju, gdzie z trudem można wyprosić kogoś „ważnego” o to , by włożył płytę do odtwarzacza i poświęcił kilka minut na twoją muzykę.

A taki prawdziwy medialny początek?
- Taki medialny początek to chyba wtedy, gdy z Romkiem Lipko nagraliśmy płytę, która się z różnych przyczyn nie ukazała. Potem była Muzyczna Jedynka, kilka teledysków, potem jeździłam po świecie, „z pieśnią na ustach”, grając i śpiewając w Japonii, Dubaju, Szwecji. W 2000 r. wraz z moją koleżanką Liz stworzyłyśmy żeńską grupę rockową Matka, no i potem to już była płyta z zespołem Telewizor, koncerty, Magda M., współpraca z Michałem Wiśniewskim oraz moja solowa płyta, "Jatoja", o której dziś mówimy.

W 2004/2005 roku współpracowałaś z Michałem Wiśniewskim przy pomyśle Red Head. Jak ci się pracowało z tak kontrowersyjną, budzącą różne emocje i opinie, postacią w polskim show-biznesie?
- Dla mnie Michał nie jest ani kontrowersyjny, ani nie budzi we mnie jakiś różnych emocji, cokolwiek to znaczy. Jest świetnym businessmanem, wrażliwym człowiekiem, którego trudne życie nauczyło odpowiednio się poruszać w różnych sytuacjach. To facet, który cały czas poszukuje pomysłów, nowych wyzwań. Był na dnie i potrafił wspiąć się tak wysoko, zarobić kupę pieniędzy i wzbudzać tzw. „różne” emocje, co w byciu „ pop-star” jest jeszcze ważniejsze od muzyki. Dlatego ja nigdy nie będę pop-star! Z Michałem miałam i wciąż mam bardzo zdrowe i ciepłe stosunki.

Niedawno ukazała się Twoja solowa płyta, pt. "Jatoja", "będąca swoistą podróżą przez życie, dziwny i pełen zakrętów świat". O czym śpiewasz?
- No właśnie o tych „zakrętach”. Głównie to faceci i szeroko pojęte życie mnie inspiruje. Piosenki to kolejne flesze, kartki z pamiętnika emocji, jakie się rodziły na mojej drodze życia, z takich czy innych powodów. Śpiewam o rzeczach, o których ludzie często, albo w ogóle nie mówią, albo tylko półsłówkami. Ja trochę szerzej o tym opowiadam i na pewno pisanie jest dla mnie najlepszym sposobem na szczere wyrażenie swoich emocji. W życiu codziennym, języku potocznym jest to dla mnie trudniejsze.

Do kogo zatem kierujesz swoją muzykę?
- Do wrażliwych ludzi, którzy widzą to, czego nie widać, słyszą, czego nie słychać….

Mieszkałaś przez ponad rok w Japonii. Jak wspominasz ten okres w swoim życiu?
- Było to swego rodzaju katharsis. Rozpoczęłam tam nowy, cudowny, pełen twórczej energii okres w swoim życiu. Jak to mówiła kiedyś Matka Teresa: „tylko w ciszy znajdziesz prawdziwe szczęście i nowe siły twórcze”. Tak się też stało. Tam powstała m.in. piosenka "Jatoja". Poza tym poznałam wielu cudownych ludzi, z którymi do dziś utrzymuję kontakt i bardzo tęsknię za nimi i Japonią. Kiedyś tam powrócę i przemierzę ten kraj raz jeszcze - tym razem jednak jako podróżnik.

Masz dystans do siebie?
- Myślę że bardzo duży, ale trzeba o to zapytać raczej moich znajomych, córkę.

Walczysz w jakiś sposób o zainteresowanie ze strony mediów? Pociąga Cię blask, popularność?
- Może nie walczę, ale zabiegam, zwłaszcza teraz, gdy bardzo chcę, by płytę usłyszało jak najwięcej ludzi. To dla nich przecież przede wszystkim piszemy. Owszem, również z potrzeby serca, ale im więcej ludzi może ze mną przeżywać moje dźwięki, tym jeszcze większą mam radochę z tworzenia, bardziej mnie to nakręca. To egoistyczne, ale tak naprawdę to my, artyści, żerujemy na słuchacza… choć to miły dla obu stron rodzaj żerowania. A popularność jest pewnie czasem miła, gdy musisz coś szybko załatwić lub np. w taksówce, ale w ogóle mnie nie pociąga i jest dla mnie swego rodzaju koniecznością i następstwem pewnych działań medialnych. Nie mam tzw. „parcia na szkło”. Chcę po prostu grać, tworzyć, śpiewać i żyć długo w dobrym zdrowiu. To wszystko.

Znajdujesz czas na odpoczynek?
- Właśnie teraz odpoczywam. Siedzę sobie w pięknym miejscu nad Morzem Północnym, w Norwegii, na skale i odpowiadam na te pytania z pokorą i dużym relaksem. W Polsce staram się codziennie biegać z moją suczką Zosią, co sprawia mi ogromną radość i bardzo przy tym odpoczywam.

Przyznaj się: jaka jesteś ?
- Zakręcona, zamyślona, ale też uśmiechnięta, życzliwa, ciepła i wiecznie pełna muzyki. Nieraz zdarza mi się nagrać na dyktafon w telefonie pomysł na nową piosenkę, gdy jestem na spacerze z psem lub… w toalecie. Albo gdy słyszę np. dźwięki wydawane przez statek, odruchowo mówię - zatrąbił w tercji małej… Wariactwo!

Jak określisz zatem swój styl?
- To trudne… smooth, szczery do bólu…

Lubisz chodzić po sklepach?
- Nienawidzę! Nie jestem typową kobietą! Męczy mnie to i najchętniej zamawiałabym ciuchy z dostawą do domu, albo lepiej - krawcową, która by wiedziała, o co mi chodzi. Chodzę do sklepów tylko wtedy, gdy naprawdę muszę, a nie dla relaksu.

Zdradź nam na koniec, o czym tak naprawdę marzysz?
- O tym, by być jak najdłużej zdrowa, napisać setki cudownych piosenek, mieć swój wymarzony domek nad morzem i fajnego faceta, który by mnie wreszcie zrozumiał. Tylko tyle...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 14.02.2009 12:45

… smooth, szczery do bólu… mój klimat, w którym czuje się tak dobrze, z pewnością jestem jednym z tych, do których skierowana jest Twoja muzyka. Od kilku lat wsłuchuje się w nieoficjalną wersję płyty zespołu „Matka” i takie kawałki jak: sumienie, jak to jest, milczę, czekanie, zostań, posklejam, twoje imię, bez śladu, nie lubię świąt, dotykaj, …. zawsze intrygowało mnie jak wygląda osoba tworząca taką dość niekonwencjonalną muzykę oraz z takim głosem i wreszcie postanowiłem to sprawdzić. Niech się spełniają Twoje marzenia, a przy okazji i nasze.
Luiza oby tak dalej – pozdrawiam wierny słuchacz

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zgadzam się .... Naprawdę p.Luiza ma coś do powiedzenia. Mądra, inteligentna, z dużym bagażem doświadczeń osoba! A jej płyta?! Extra...Polecam :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zaskakujące, ale ona ma coś do powiedzenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No cóż... Wywiad jak zwykle iteresujący, a sama bohaterka bardzo sympatyczna.
Co do autorki artykułu... Naprawdę Duży +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawa osoba +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niegłupia kobieta.
Plus za bardzo sympatyczny wywiad :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.