Wtedy jednak to w głównej mierze Amerykanie i przywódcy religijni (tacy jak choćby wielki ajatollah al-Sistani) wybierali premierów Iraku. Teraz jest to proces o wiele bardziej demokratyczny, choć oczywiście w przypadku Iraku nie można mówić o demokracji par excellence.
Jeszcze nie tak dawno temu żelaznym kandydatem był Nuri al-Maliki, który mając za sobą poparcie koalicji UIA łatwo mógł sięgnąć po wygraną w zaplanowanych na 30 stycznia 2010
roku wyborach. Liczne i krwawe zamachy w Iraku odbierają mu jednak część poparcia społecznego. Po wycofaniu się Amerykanów 30 czerwca Maliki obiecał, że opanuje sytuację i zaprowadzi pokój. Tymczasem w Iraku mnożą się zamachy bombowe, w których ginie coraz więcej osób. Minionej środy ofiarą ataków terrorystycznych padło 95 osób, zaatakowane zostały ministerstwa i ambasady. Takie wydarzenia na pewno nie przekładają się pozytywnie na poparcie dla urzędującego premiera.
Ponadto w międzyczasie doszło jednak w Iraku do dwóch ważnych wydarzeń. Kilka dni temu oficjalnie ogłoszono rozpad koalicji szyickiej. Muktada al-Sadr dogadał się z al-Hakimem. Podobno radykalny szyicki przywódca udał się do szpitala odwiedzić chorego lidera ISCI, al-Hakima. Nad szpitalnym łóżkiem doszło do porozumienia i obaj liderzy polityczni zdecydowali o wyjściu z koalicji i starcie w wyborach razem. Na marginesie pozostał Maliki, któremu, co prawda proponowano później dołączenie, ale bez gwarancji jego ponownego wyboru w styczniowych wyborach. Maliki propozycję odrzucił.
Drugie ważne wydarzenie to śmierć al-Hakima. Hakim od wielu tygodni walczył z rakiem płuc i zmarł w irańskim szpitalu podczas leczenia. Tragiczną wiadomość podała w środę (26.08) telewizja Al Furat - organ polityczny ISCI. Do końca nie wiadomo kto zostanie jego następcą. Analityk polityczny Hazim al-Nuaimi uważa, że może dojść do wewnętrznej walki o władze w łonie ISCI. Tym bardziej, że wybory tuż tuż i pozostało nie więcej jak 5 miesięcy na wybranie nowego kierownictwa partii. Tymczasowym następcą al-Hakima zostanie jego syn Ammar, nie wiadomo jednak czy on znajdzie wspólny język z radykałem Muktadą al-Sadrem?
Autor: Rafał Rozmus
Tekst pierwotnie opublikowany na stronie
rozmus.salon24.pl