Zagłębie Lubin pokonało Koronę Kielce 3:1 (1:0) w meczu 11. kolejki T-Mobile Ekstraklasy.
Bramki: 1:0 Costa Nhamoinesu (37), 2:0 Darvydas Sernas (54), 3:0 Arkadiusz Woźniak (60), 3:1 Paweł Kaczmarek (84).
Żółta kartka - KGHM Zagłębie Lubin: Csaba Horvath, Patryk Rachwał, Błażej Telichowski. Korona Kielce: Piotr Malarczyk, Michał Zieliński, Hernani. Czerwona kartka za drugą żółtą - Korona Kielce: Hernani (90+2).
Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Widzów 4 615.
KGHM Zagłębie Lubin: Bojan Isailovic - Marcin Kowalczyk, Sergio Reina (59. Błażej Telichowski), Csaba Horvath, Costa Nhamoinesu - Szymon Pawłowski (66. Dawid Abwo), Damian Dąbrowski, Patryk Rachwał, Kamil Wilczek (79. Maciej Małkowski) - Darvydas Sernas - Arkadiusz Woźniak.
Korona Kielce: Zbigniew Małkowski - Piotr Malarczyk, Pavol Stano, Hernani, Tomasz Lisowski - Bartosz Papka (46. Paweł Kaczmarek), Aleksandar Vukovic, Grzegorz Lech, Jacek Kiełb, Łukasz Cichos (77. Artur Lenartowski) - Michał Zieliński (64. Piotr Gawęcki).
Piątkowe spotkanie było szczególne przede wszystkim dla trenera Zagłębia Jana Urbana, który tylko po wysokim zwycięstwie nad Koroną mógł mieć jeszcze jakiekolwiek nadzieje na zachowanie posady. W drużynie gospodarzy zabrakło m.in. Łukasza Hanzela. Goście przyjechali do Lubina bez pauzujących za kartki Macieja Korzyma, Pawła Sobolewskiego i Vlastimira Jovanovica oraz kontuzjowanego Kamila Kuzery.
Lubinianie rozpoczęli z dużym animuszem i szybko wywalczyli przewagę w środku pola. Na bramkę Zbigniewa Małkowskiego strzelał m.in. Szymon Pawłowski. W 8. minucie po akcji Darvydasa Sernasa i uderzeniu Kamila Wilczka piłka zatrzepotała w siatce Korony, ale sędzia odgwizdał spalonego i bramka nie została uznana. Cofnięci na własną połowę goście swoich szans szukali w nielicznych kontratakach i stałych fragmentach gry.
Na bramkę kibice Zagłębia musieli poczekać do 37. minuty. Po zamieszaniu w polu karnym gości Arkadiusz Woźniak podał do stojącego na piątym metrze Costy Nhamoinesu, który mimo asysty obrońcy nie miał problemów ze skierowaniem piłki do siatki. W odpowiedzi na bramkę Zagłębia uderzał Grzegorz Lech, ale Bojan Isailovic w ostatniej chwili zdołał przerzucić piłkę nad poprzeczką.