Proces socjalizacji, czyli uspołecznienia, trwa całe życie. Na przestrzeni lat przybiera on różne formy, jednak zawsze jest procesem trudnym. Zatem czy słusznie obarczamy winą za "dzisiejszą młodzież" wyłącznie rodziców i telewizję?
Prawdą jest, że w pierwszym etapie życia ogromną rolę socjalizacyjną odgrywa rodzina. Dzięki niej od najmłodszych lat dowiadujemy się jak to jest być częścią większej zbiorowości, uczymy się żyć i współpracować z najbliższymi. Rodzina przekazuje młodym ludziom m.in. wiedzę o nich samych, ich przodkach, przynależności narodowej, przekazuje system wartości, normy moralne, wzory zachowań, dzięki którym będą umieli sprawnie funkcjonować w społeczeństwie.
Zauważyłam jednak, że rola rodziny znacznie osłabła. Jej wpływ na współczesną polską młodzież nie jest taki jak 20 lat temu. Większość młodych ludzi nie postrzega rodziców jako autorytetów, a przekazywane przez nich wartości nie robią na nich wrażenia. Jednym z powodów jest to, że rodzice, którzy powinni być opoką dla dzieci i pokazywać im jak żyć, są zbyt zajęci karierą i pogonią za pieniędzmi, zapominając o tym jak ważną rolę pełnią w życiu młodego człowieka.
Innym powodem zaniedbywania tej ważnej funkcji jest powszechne w Polsce zjawisko rodzin patologicznych. W obu przypadkach dzieci i młodzież pozostawiona sama sobie najczęściej przyjmuje postawy i wartości wyznawane w rodzinie. Dla części z nich pieniądze będą najważniejsze, a rodzina będzie dla nich jedynie ciężarem. Inni popadną w nałogi nie mogąc dostosować się do zasad obowiązujących na świecie.
Brak wyższych aspiracji, przywiązania do rodziny, tradycji i kraju - niestety tak można scharakteryzować większość młodych Polaków. Dzieje się tak dlatego, że nie wynieśli tego z domu. Jednak to, że rola rodziny słabnie nie jest wyłącznie winą rodziców i dziadków. Dzisiejsza młodzież wzorców zachowania oraz źródła wiedzy o życiu szuka poza rodziną.
"Wychowany przez podwórko"
Kolejnym przystankiem są grupy rówieśników, które mają silny wpływ na przebieg i efekt procesu socjalizacji. Młody człowiek, w wyniku presji lub zwykłego strachu przed narażeniem się grupie, jest w stanie uszanować nawet jej najbardziej absurdalne normy, zwyczaje i wymagania. Co prawda zyskuje również możliwość nauki o życiu w większej zbiorowości, współpracy i ewentualnie poznaje konsekwencje, jakie wynikają z niespełnienia oczekiwań grupy (odrzucenie, dokuczanie, agresja itp.).
Najbliżsi koledzy i koleżanki zastępują nastolatkom rodzinę i to ich zdanie liczy się dla nich najbardziej. Aby przypodobać się grupie decydują się nawet na wyzbycie się wszelkich oznak indywidualizmu. Coraz częściej słyszymy o młodych ludziach popadających w złe towarzystwo tj. grupy chuliganów, sekty. Te nieformalne grupy w ostateczności sprowadzają ich na samo dno. "Przyjaciele" buntują ich przeciwko rodzinie, nauczycielom, namawiają na wagary i łamanie prawa. Część z nich jest w stanie uwolnić się od toksycznej grupy, niestety niektórzy przyzwyczają się i nie widzą powodu do zmiany stylu życia.