Facebook Google+ Twitter

Ta zima da w kość właścicielom górskich atrakcji

Narty czy snowboard? Tego roku nie mamy takiego dylematu, bo na polskich stokach zabrakło śniegu. W brodę plują sobie właściciele hoteli, pensjonatów i restauracji w podgórskich miejscowościach.

Na taką zimę czekają przedsiębiorcy z Zieleńca/ fot. Katarzyn Bracka/Dziennik Łódzki Sezon dawno się zaczął, śniegu jak nie było tak nie ma. Co najgorsze, nic nie wskazuje, że będzie. Za oknem widać zamiast białego puchu co najwyżej rzęsiście padający deszcz. Tegoroczna zima spłatała nie lada figla wszystkim, którzy wiązali z nią nadzieję zarobku. Co mają powiedzieć ci, którzy zainwestowali latem masę pieniędzy, budując nowe wyciągi narciarskie, czy kolejne knajpki w miejscach, ożywających tylko i wyłącznie dzięki kochającym zimowe szaleństwo narciarzom?

Wiele z tych osób stanie się po prostu bankrutami. Nawet najlepszy biznesplan nie mógł przewidzieć, że Matka Natura spłata takiego figla. Zieleniec, jeden z największych ośrodków narciarskich w Kotlinie Kłodzkiej, to miasteczko, które ożywa jedynie od listopada do marca, tylko i wyłącznie dzięki turystom łaknącym śniegu i dobrej zabawy na stoku. W tym roku Zieleniec robi wrażenie wymarłego. Po głównej ulicy błąka się kilku amatorów śnieżnego szaleństwa, gdzieś nieopodal banda dzieciaków próbuje zjeżdżać na sankach po niewielkim odcinku oblodzonej górki. Pełno miejsc parkingowych, gdzie normalnie trzeba walczyć o najmniejszy skrawek na postawienie samochodu. Cisza zamiast charakterystycznego gwaru, rozmów rozbawionych ludzi, stukotu orczyków. Wieczorem pustki w knajpkach.

Hotelarze, którzy normalnie cały rok utrzymują się z zarobionych zimą pieniędzy, liczą jeszcze na cud. Goście masowo odwołują rezerwacje. Zapytany przeze mnie o straty jeden z hotelarzy mówi, że stracił już około 40 tys.złotych. Restauratorzy narzekają, że niepotrzebnie zamówili w hurtowniach, tyle produktów co zwykle. Przez brak klientów nadają się do wyrzucenia. Właściciele wyciągów musieli wyłożyć pieniądze na konserwację wyciągów fundusze, nie myślą już nawet o wielkich zyskach, które mogą wynosić miesiecznie, przy dużym ruchu, nawet 50 tys.złotych. Marzy im się chociażby zwrot poniesionych wydatków związanych z udostępnieniem wyciągów, ich konserwacją oraz przystosowaniem do użytku.

To obraz nie tylko Zieleńca, ale także wielu innych miasteczek wybitnie nastawionych na zimowe zyski. Za to właściciele biur podróży zacierają ręce z zadowolenia. Bo nie brak chętnych na wyjazdy w Alpy czy Dolomity, gdzie śnieg gwarantowany, a ceny wcale nie są wygórowane. Dziesięciodniowy wyjazd z wyżywieniem dla dwóch osób (i karnetami zjazdowymi) można znaleźć już za dwa i pół tysiąca złotych. Ceny w polskich kurortach są bardzo zbliżone. Jednodniowy karnet zjazdowy w Zieleńcu kosztuje nawet 40 zł, a kolejki są zazwyczaj długie. Zagraniczne wciągi są droższe, bo całodniowy karnet kosztuje nawet do 250 zł , ale trasy zjazdowe są dużo dłuższe i nie ma tłumu przepychającego się do wyciągów. Górale twierdą, że zima jednak jeszcze do nas przyjdzie. Pytanie tylko, kiedy?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 15.01.2007 19:24

mi sniegu nie brakuje, ale faktycznie nie zazdroszcze hotelarzom itp...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.