Facebook Google+ Twitter

Tabu: Dajemy sygnał do walki o lepsze jutro!

TABU na polskiej scenie muzycznej reggae pojawiło się w roku 2003. W tym roku koncertowali na trasie „Punky Reggae Live”. O tym, co sądzą o tym przedsięwzięciu, jak oceniają pozycję muzyki reggae w Polsce oraz o planach na przyszłość rozmawiałem z Rafałem Karwotem – wokalistą zespołu.

Zespół TABU, wokal - Rafał Karwot. / Fot. Michał WojdaDlaczego akurat reggae? Zakładając zespół Waszym planem było grać właśnie taki rodzaj muzyki czy wyniknęło to spontanicznie?
- Zakładając zespół byliśmy w 100 proc. przekonani, że chcemy grać właśnie reggae. Nie było innej opcji, ten gatunek najbardziej nam odpowiadał i odpowiada po dziś dzień.

Jakiej muzyki słuchacie poza reggae? Jakie są Wasze ulubione zespoły?
- Wiesz tak naprawdę każdy z nas słucha czegoś innego. Jak pytasz czego słucha zespół Tabu to zespół Tabu słucha wszystkiego (śmiech).

Jak postrzegacie pozycję muzyki reggae na polskim rynku muzycznym?
- Myślę, że z reggae w Polsce jest wszystko w porządku. Zespoły grają mnóstwo koncertów, a ludzie na nie chodzą. Cały czas powstają nowe ekipy. Nie ma rewelacji i jakiegoś zjawiska boomu, ale reggae sobie radzi.

 / Fot. Okładka płyty "jednosłowo"Gracie od 2003 roku, a Wasza debiutancka płyta ukazała się w roku 2006. Jak wyglądała droga do wydania krążka "jednosłowo"?
- Cały czas krystalizował nam się skład. Stabilizowaliśmy brzmienie zespołu, dojrzewaliśmy muzycznie i przede wszystkim dobrze się przy tym bawiliśmy. Jeśli chodzi o płytę „jednosłowo” było tak, że weszliśmy do studia nagrać singla do magazynu Free Colours, ale zasiedzieliśmy się tam troszeczkę i powstała cała płyta. Myślę, że to było dobre posunięcie!

Później wiele koncertowaliście, w tym także za granicą. Z jaką reakcją spotykały się Wasze występy?
- Masze zagraniczne koncerty to przede wszystkim Czechy i Słowacja, choć w zdarzył się i Londyn. Wszystkie te wyjazdy mają swoje historie, które do końca życia będziemy pamiętać i wspominać. Aż trudno pomyśleć w jak przeróżnych miejscach graliśmy. Słowacy i Czesi są bardzo otwarci i przyjaźni. Jak tylko przyjeżdżaliśmy na koncert to od razu przychodzili się przywitać z ich "domaci palena", czyli z bimbrem. Było wesoło.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Lekki, fajny.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.