Facebook Google+ Twitter

Tacy sami, a ściana między nami – Ewa

Drugi z cyklu materiałów przedstawiający osobę, która mimo codziennej walki z chorobą i przeciwnościami losu jest pełna nadziei, która daje Jej radość i jaśniejsze spojrzenie w przyszłość.

Ewa / Fot. Fot. Jadwiga PalińskaEwa – 56 lat, matka, wdowa, zam. Bujaków k. Bielska Białej.

Historię choroby Ewy poznałam w efekcie prośby, z którą zwróciła się do nas szukając w sieci informacji o uprawnieniach osoby niepełnosprawnej do zniżek na przejazd Polskimi Kolejami Państwowymi. Starałam się pomóc najlepiej jak potrafię więc wykonałam kilka telefonów i otrzymałam odpowiedź na pytanie zadane przez Ewę.

Wkrótce okazało się, że otrzymałam następne zapytanie, na które nie potrafiłam z marszu odpowiedzieć. Zasięgnęłam w tej sprawie informacji u różnych osób, które na co dzień borykają się z podobnymi problemami, ale sprawa wyglądała na taką, która nie posiada odpowiedzi. Pytanie dotyczyło ortezy stopy, niezbędnej do samodzielnego poruszania się zrefundowanej przez PFRON, ale wcześniej niż przewidują przepisy na kolejną refundację uległa zniszczeniu.

Historia choroby Ewy rozpoczęła się 13 lat temu. Czerwony rumień na stopie i wyciek , który utrzymywał się kilka tygodni. W tamtych latach nie słyszano o rumieniu, który dziś w 100% oznacza boreliozę. Zaczęły się rwy kulszowe, wysokie ciśnienie i przede wszystkim choroba stawów, która unieruchomiła Ewę na długi czas.

Wysięki do stawów i ból stopy uniemożliwiał chodzenie. Z każdym krokiem stopa coraz bardziej przekrzywiała się do wewnątrz. Doszło do tego, że stąpała na wewnętrznej kostce. Lekarz stale odbarczał stawy, które w tym okresie zaczęły bardzo boleć i stwierdzono reumatoidalne zapalenie stawów. Aby poruszać się po domu regularnie otrzymywała blokady do bolących stawów. Ortopeda zdecydował się na operację stopy - zespolenie więzozrostu piszczelowo – strzałkowego. Śruby i płytki miały wyprostować stopę.

Pół roku po operacji stopa znów zaczęła się krzywić i boleć. Operacja nie pomogła. Okazało się, że Ewa nie ma wiązadeł - wchłonęły się do organizmu i nie ma co trzymać stopy. Poddała się kolejnej operacji usztywnienia stopy. Okazało się, że kość piętowa jest  złamana, staw skokowy zwichnięty pod wpływem stąpania. Każdy krok sprawiał Ewie ogromny ból.

Po operacji usztywnienia stawu Shoperta i powiązania stopy drutami pół roku Ewa była w gipsie ... Stopa zaczęła bardzo boleć, puchła i w okolicach kostki zaczął się wysięk ropny. Po zbadaniu wydzieliny okazało się, że jest zarażona gronkowcem złocistym kości. Przeszła kolejny zabieg usunięcia drutów i metali ze stopy, niestety ból nie ustawał a noga ropiała. Ponownie lekarze odbarczali stopę poprzez zostawienie otartej rany, aby wszystko wyciekło. Następnie usunięto śruby i płytkę zespalającą więzozrost, ale noga dalej się nie goiła. Od maja ubiegłego roku Ewa bierze antybiotyki. Niestety każda próba przerwy kończy się nawrotem obrzęku i stanu ropnego. W między czasie dostała zakrzepicy, pojawiła się osteoporoza, nadżerki na przełyku, przepuklina przełykowa, nadciśnienie, zapalenie naczyń T.I.A - miała udar - nie mówiła, pojawiło się również drżenie kończyn - podejrzewano neuroboreliozę.

Leczenie boreliozy jest bardzo drogie. Leczy ją się niestandardowo, bardzo agresywną antybiotykoterapią i wspomaga suplementami - koszt leczenia to najtaniej 1000 złotych miesięcznie. Leczenie nie finansuje NFZ.
Lekarze leczący boreliozę (dr Wielkoszyński z Bytomia) zasugerował, że wszystkie schorzenia mają podłoże borelii.

Ewa kilka lat temu przeszła leczenie standardowe, ale  bakteria cały czas jest w organizmie. Na dziś oprócz boreliozy ma jeszcze gronkowca, który też nie jest wyleczalny. Od kilku lat chodzi o kulach. Był czas, kiedy nie ruszała się z domu, a poruszała się wyłącznie przy pomocy krzesła na kółkach. Obecnie udaje się jej wyjść, ale pojawił się problem z zakupem ortezy, która wcześniej niż przewiduje ustawa refundacyjna uległa zniszczeniu. Orteza przysługuje raz na 3 lata, a zniszczyła się szybciej. Ewa nie może sobie pozwolić na zakup nowej, ponieważ jest to kwota znacznie przekraczająca jej możliwości finansowe.

Utrzymuje się z renty rodzinnej po mężu, który 12 lat temu zginął w wypadku. Jest to kwota 822 zł na 3 osoby, w tym 2 uczące się córki + 590 zł renty socjalnej  na chorego na schizofrenie syna. Bardzo często nie starcza na leki, które w miesiącu kosztują 200 - 300 zł. W szpitalu zasugerowano leczenie w Instytucie Reumatologii w Warszawie. Profesor Małdyk jest w stanie pomóc, aby Ewa zaczęła stąpać na stopę bez bólu, ale to też są koszty dla Ewy nieosiągalne.


Może stanie się jakiś cud?... ja w cuda wierzę - pisze Ewa.

Jako zodiakalny baran jestem pełna uporu i woli walki z przeciwnościami losu. Postanowiłam wziąć barana na łeb i zmierzyć się w walce o lepsze jutro dla Ewy. Niestety nikt, do kogo zgłosiłam się o pomoc nie potrafił sprostać wyzwaniu. Przyszedł mi jednak do głowy zwariowany pomysł, który będzie bardzo trudny do zrealizowania, ale zawsze jakieś szanse na powodzenie istnieją. Orteza. Takiej potrzebuje Ewa / Fot. Fot. Google

Stowarzyszenie Niepełnosprawni Sprawni które reprezentuję nie ma statusu Organizacji Pożytku Publicznego, ponieważ za krótko działa, ale jak każde stowarzyszenie posiada numer konta. Pomyślałam, że na tyle mnie już ludzie poznali, że mają do mnie choć odrobinę zaufania i wiedzą, że w takich sprawach jestem służbistką. Poinformowałam o problemie Ewy i ogłosiłam zbiórkę funduszy na zakup ortezy, bo jak stare przysłowie mówi ,,Ziarnko do ziarnka, a zbierze się miarka”. 500 złotych, bo tyle potrzeba na zakup ortezy to mało, gdy się posiada pieniądze, a bardzo dużo gdy ich nie posiadamy. Póki co nie ma wielkiego odzewu, bo i środki finansowe jakimi dysponuje większość z nas nie są zadowalające, ale liczę na cud, bo jak mówi Ewa wierzy w cuda. Może znajdzie się ktoś, kto pomoże Ewie dorzucając swoją złotówkę do skarbonki?


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Akcja zakończona powodzeniem! Dziękuję wszystkim darczyńcom za pomoc. Warto pomagać :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jest kolejna wpłata, niewielka ale grosz do grosza... Dziękuję :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Od grosza do grosza, a będzie orteza.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cuda jednak się zdarzają. Na koncie już połowa kwoty potrzebnej na zakup ortezy. Oby tak dalej, chyba jednak nie ma rzeczy niemożliwych - móc to chcieć :))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dorotko, oby się Twoje słowa w złoto zamieniły. Na razie ciężko, akcja utknęła w miejscu i z tego co widzę marne szanse na powodzenie. Ale nie poddam się tak łatwo, jakimś cudem ta orteza będzie na nodze Ewci :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadziu widzę, że niewidzialne duszki czuwają nad Tobą.
Może i tak samo pomogą Ewie, bo pomoc nie boli.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie wiem komu, ale serdecznie dziekuję za poprawienie linka :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Redaktor od siedmiu boleści, znowu link nieaktywny :( Ratunku!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.