Pozycja materiału w rankingach:
- W swych wystąpieniach podkreślasz, że nie jesteś „zaangażowanym satyrykiem” – raczej komikiem, żartownisiem, dostawcą uśmiechu… żerującym na prasie codziennej. A więc Twoja działalność wymaga tylko „wsadu gazetowego” i obywa się bez dewiz? - z Tadeuszem Drozdą rozmawia Marek Różycki jr.
- Napięcie – jest to różnica potencjałów. U nas różnice potencjałów są bardzo duże, stąd o spięcia i napięcia niezwykle łatwo. Wielkość prądu jest odwrotnie proporcjonalna do oporu; im opór jest większy – tym prąd mniejszy. Kiedy opór jest równy zeru, następuje spięcie. Dlatego zająłem się przepływem impulsów w ludzkich mózgach, które powodują spięcia i napięcia, i zapobiegam – jak potrafię – wyładowaniom.Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Rafał Gadomski 07.05.2009 11:59
Wciągający tekst i jak zwykle można się czegoś ciekawego dowiedzieć o naszych "gwiazdach".
Krystyna Wierzbicka 13.04.2009 09:35
A to ci ciekawostka przyrodnicza.
Rozumując w ten sposób panie Rotert i wracając do meritum wywiadu:
dla mnie odbiorcy tego dowcipu, podmiot liryczny jest już mniej atrakcyjny, bo dowcip został po prostu spalony/wypalony.
Pomożecie?
Alleluja.
Autor usunął profil 12.04.2009 17:30
Aniu, ważną i miałem nadzieję, że dla wszystkich zrozumiałą kwestię poruszyłaś. Nie o sympatię do bohatera wywiadu chodzi, ani nawet do autora.... Merytoryczna ocena - to prowadzenie rozmowy, czy wywiad jest profesjonalny i pokazuje w pełni sylwetkę bohatera, czy jest zawarta w nim "myśl przewodnia"; pomysł na rozmowę i wykonanie. Marr
Alicja Pływaczyk 12.04.2009 02:47
:) Dostawa uśmiechu - zawsze pomocna
http://g.infor.pl/p/wieszjak.pl/www/e-kartki/wielkanocne/wielkanocne241.jpg
Anna Sobol 11.04.2009 23:56
+ plusy stawia się tu nie za sympatię do bohatera wywiadu, ale za jego poprowadzenie i wszelkie złosliwości bazujące na niechęci do osoby są tu zupelnie nie na miejscu! Ja też nie przepadam za programami pana Drozdy, ale wywiad jest profesjonalny i ciekawy i za to daję +, a ty Milanie zacznij wreszcie stosować rzeczowe argumenty, bo inaczej tylko się wygłupiasz w sposób dość niesmaczny..
Adam Sobal 11.04.2009 18:58
+ Bywają w życiu chwile, w których człowiek musi być satyryczny, czyli zabawny i dowcipny aż do bólu. Wtedy nie jest ważne, czy natura szczodrze obdarowała go poczuciem humoru, czy urodził się gburem. Musi być wesoły i tą wesołością musi porwać otoczenie.
Jednak są i tacy, którzy z rozśmieszania uczynili sposób na życie, trudniąc się zawodowo zabawieniem gawiedzi. Popularnie nazywa się takiego człowieka artystą estradowym (jeżeli występuje solo), albo artystą kabaretowym (jeżeli działa zespołowo). Taki artysta ma od samego początku do sprawy podejście zawodowo-praktyczne. Najpierw znajduje temat, potem wyławia z niego to co jest w nim absurdalne, następnie okrasza wszystko zręcznym komentarzem i efekt rozśmieszania jest murowany!
Oczywiście najprościej jest pogrzebać w polityce. Tam zawsze coś się dzieje! A to znany polityk się upije nad miarę i, z trudem walcząc z grawitacją, wygaduje różne głupoty z mównicy. Albo taki poseł z Podkarpacia, który żonę tłucze regularnie na kwaśne jabłko, bo jego poglądów politycznych nie podziela i w towarzystwie nazywa go darmozjadem. A inny polityk lubi kobitki w biurze poselskim bałamucić dla udowodnienia sobie, że, mimo podeszłego wieku, jeszcze w seksie nie powiedział ostatniego słowa. Albo weźmy taką zachłanną posłankę z Pomorza, która łapówki bierze, bo jej się zamarzyło, by nareszcie w willi zamieszkać z basenem, a nie w jakimś tam M-nie-wiadomo-którym. Bywa też często, że polityk z politykiem pokłócą się nie na żarty i po sądach ciągają się latami, by tam pomyje na siebie wylewać ku uciesze dziennikarstwa i pazernych adwokatów. Czasem coś w IPN się wyszpera na polityka z pierwszych stron gazet, który dopiero po latach dowiaduje się, że kiedyś był bezpieki agentem i na kolegów donosił różne rzeczy, które uznano teraz za nieetyczne. Prawda, że jest w czym wybierać?
Dlatego niech satyrycy nie poprzestają w trudzie, bo ich rolą jest życie obserwować czujnie i z niego absurdy wyławiać, byśmy śmiechem mogli wybuchać na sali. Bo dobry satyryk jest jak zręczny wędkarz, któremu częściej do wędki szlachetna ryba się czepia, niż stary dziurawy kamasz zatopiony przed wiekami.
Magdalena Nowakowska 11.04.2009 17:53
Przepraqszam za literowki. Mialo byc: Mnie osobiscie zarty pana Drozdy nie zawsze smiesza. Raz jeszcze przesylam pozdrowienia 8-)
Magdalena Nowakowska 11.04.2009 17:48
Nie wszystkie zarty pana Drozdymnie osobiscie smiesza, ale wywiad przeprowadzony jak zwykle w dobrym stylu. Plus wraz ze swiatecznymi zyczeniami dla Autora i wszystkich zwiazanych z serwisem 8-)
Koncert Krzysztofa Myszkowskiego w Lisiej Górze - Śmignie [Zdjęcia]
(odsłon: +2242)