Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

71729 miejsce

Tadeusz Konwicki "Wiatr i pył"

„Wiatr i pył” Tadeusza Konwickiego czyta się zachłannie, bo chyba tak naprawdę niewielu wierzyło, że, po opublikowaniu „Pamfletu na siebie” w 1995 roku, dostaniemy jeszcze książkę, sygnowaną jego nazwiskiem.

okładka książki "Wiatr i pył" Tadeusza Konwickiego / Fot. materiały promocyjne wydawnictwaSam pisarz zapowiadał przecież przekornie, że skoro dziś wszyscy piszą, to on nie musi. Wydanie zbioru tekstów, stanowiących wnikliwe studium dojrzewania twórczego, jest z pewnością gratką dla cierpliwych amatorów, wspaniałym prezentem oraz prawdziwym wydarzeniem dla wielbicieli prozy tego „sprytnego Litwina”.

Pomysł na tę książkę wyszedł od literaturoznawców - Tadeusza Lubelskiego i Przemysława Kanieckiego, którzy zadali sobie trud kompilacji tekstów autora, pisanych od 1947 roku po lata niemal współczesne. Konwicki zaakceptował wybór, wymyślił tytuł i wzbogacił całość własnymi rysunkami, życząc sobie chronologicznego układu tekstu i ograniczenia przypisów do niezbędnego minimum. Choć inicjatywa wyszła z zewnątrz, jest to zatem od początku do końca jego dzieło – powstające w latach 1946-2008.

„Wiatr i pył”, z ironicznym odautorskim dopiskiem na okładce („To moje?”) jest świadectwem zaangażowanej drogi twórczej tego wybitnego powieściopisarza i reżysera filmowego, który niewątpliwie jest legendą. Eseje, wspomnienia, fikcyjne listy, reportaże, felietony i jeden scenariusz filmowy, recenzje, opowiadania czy zwyczajne zapiski, dotyczące drogi twórczej i codziennych drobnych zdziwień nad światem oraz człowiekiem, to wyborna lektura i wspaniałe poznawanie na nowo tego Konwickiego, którego powieści, często wkraczające w poetykę snu, kształtowały wrażliwość i wyobraźnię kilku pokoleń Polaków.

„Wiatr i pył” to zbiór tekstów rozproszonych w czasopismach lub znalezionych w szufladzie pisarza, dotąd niepublikowanych lub publikowanych fragmentarycznie, wnoszących wiele do recepcji jego twórczości, tak bogatej znaczeniowo, wielobarwnej i zakorzenionej w polskości, z którą łączyła autora specyficzna zależność.

Pasjonująca jest podróż po zakamarkach myśli twórcy, począwszy od jego pierwszej próby prozatorskiej - partyzanckiego opowiadania „Kapral Koziołek i ja” (opublikowanego w piśmie „Nurt” w 1947 roku), po niezwykle osobisty esej z okazji 150. rocznicy śmierci wieszcza - „Mickiewiczowie młodsi” z roku 2005, stanowiący ukazanie owej specyficznej więzi, jaką pisarz odczuwa z polskim wieszczem narodowym, której wyrazy i echa odnajdujemy również w „Kronice wypadków miłosnych” czy w „Bohini”. Właśnie ten późny Konwicki, powracający na Litwę, „ostatni, co pamięta początek XIX wieku”, mówiący o Mickiewiczu tak, jakby opowiadał o starszym bracie z Wileńszczyzny, jest najciekawszy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Faktycznie, ta recenzja pełna jest emocjonalnego zaangażowania:) Pięknie..
P.S. Czemu niewłączona do WKP?;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

no i świetnie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.